Problemy behawioralne w pierwszych latach eksploracji kosmosu

dnia 03/09/2015

astronaut-on-moon-painting

Problemy behawioralne stanowią jedne z najważniejszych czynników zagrażających integralności misji kosmicznej. Szczególnego znaczenia nabierają podczas długich misji załogowych. Wielomiesięczne życie w zamkniętej przestrzeni, w ograniczonym komforcie i odpowiedzialna, stresująca praca – mogą przyczynić się do znacznego obciążenia psychologicznego. Dodatkowym czynnikiem może być specyficzne funkcjonowanie samego mózgu. Najnowsze badania wykazały, że wiele podstawowych zdolności umysłowych takich jak skupianie uwagi, przełączanie się między zadaniami, koordynacja ruchowa oraz zdolność rozwiązywania problemów, może być ograniczonych w przestrzeni kosmicznej. Problemy behawioralne towarzyszą eksploracji kosmosu od samego początku.

Wczesne problemy amerykańskie

Wczesny amerykański program kosmiczny był świadkiem kilku incydentów podczas lotu kosmicznego związanych z zachowaniem załogi. Pierwszy z brzegu astronauta Carpenter zużył cenne paliwo podczas lotu kosmicznego Mercury w celu wykonania nieplanowanych zdjęć zachodu Słońca. Niezapowiedziane zużycie dodatkowego paliwa znacznie ograniczyła zdolność manewrowania pojazdem kosmicznym. Niski poziom paliwa spowodował konsternację wśród inżynierów NASA, bowiem znacznie ograniczył margines błędu dozwolony podczas wejścia pojazdu w atmosferę.

Inny przypadek niewłaściwego zachowania astronauty miał miejsce podczas lotu Apollo 9. Załoga misji Apollo 9 wykazała się zaskakującym poziomem awanturnictwa. Niemniej jednak załodze udało się przejść do porządku dziennego nad interpersonalną niechęcią i pod koniec misji pozostała jedynie świadomość napięcia. Znacznie poważniejszy poziom niezrozumienia wystąpił także podczas misji Apollo 13. Jeszcze przed wystąpieniem słynnej usterki członkowie załogi Apollo 13 tak mocno byli poirytowani pozostałymi członkami załogi i kontrolą naziemną, że astronauci nalegali na jeden dzień przerwy od obowiązków, który chcieli przeznaczyć na rozwiązanie problemów. Ten dysonans między astronautami był na tyle poważny, że personel NASA poważnie rozważał natychmiastowe przerwanie misji i powrót na Ziemię w obawie przed jeszcze większą eskalacją konfliktu.

Były astronauta Gerald Carr opisał jeszcze jeden przypadek podczas lotu Skylab 4. Załoga Skylab 4 na tyle pokłóciła się w laboratorium, że wkrótce potem była już wściekła na siebie, na otoczenie oraz kierownictwo misji na Ziemi. W połowie misji cała załoga nalegała na jeden dzień urlopu, który pozwoliłby im rozwiązać problemy w załodze. Owo naleganie zostało później określone przez członków kierownictwa NASA jako rebelia.

Wczesne problemy rosyjskie

Rosja (wtedy jeszcze Związek Radziecki) także w trakcie misji kosmicznych doświadczała problemów behawioralnych u kosmonautów. Jeden z problemów omal nie skończył się tragedią. Podczas pierwszej 96-dniowej misji Salut kosmonauta Greczko otrzymał zadanie sprawdzenia śluzy pod kątem uszkodzenia, które mogło uniemożliwić dokowanie statku Sojuz 25 dwa miesiące wcześniej. Był to pierwszy spacer kosmiczny od czasu gdy kosmonauci przeszli ze statku Sojuz 5 do Sojuz 4 w 1969 roku. Był to także pierwszy spacer z wykorzystaniem nowego kombinezonu Orlan. Greczko opuścił Salut podczas gdy drugi kosmonauta Romanenko pozostał w śluzie. Greczko poinformował, że nie widzi żadnych uszkodzeń w doku co oznaczało, że uszkodzony był mechanizm w statku Sojuz 25, a nie w Salut 6. Gdy Greczko powrócił do śluzy Romanenko pełen entuzjazmu z przebywania w przestrzeni kosmicznej postanowił także przespacerować się w przestrzeni kosmicznej. Po założeniu kombinezonu miał zamiar wyjrzeć na zewnątrz i samemu pooglądać Ziemię i przestrzeń spoza stacji kosmicznej. Niestety przed opuszczeniem stacji nie przyczepił się do niej żadną liną bezpieczeństwa i zanim się obejrzał powoli odpływał w bezkres przestrzeni. Na całe szczęście w ostatniej chwili kosmonauta Greczko złapał go za stopę. O incydencie kosmonauci nie poinformowali nikogo do zakończenia misji. To jeden z tych incydentów, które dowodzą, że nawet dobrze wyszkoleni i zdyscyplinowani członkowie załogi mogą zachwycić się bezkresem przestrzeni i stracić czujność. Inny znowu incydent wydarzył się w 1980 roku podczas rekordowej długości, 185-dniowego lotu statku Salut. Kosmonauci na tyle zirytowali się na personel naziemny, że zerwali komunikację zarówno radiową jak i wideo z centrum kontroli na okres dwóch dni.

Źródło: USAF Human Resources Laboratory Paper, Daniel L. Collins

1 komentarz

  • Robert Jacek napisał(a):

    Jak szef śrubę dokręca, to nieważne czy w kosmosie czy na ziemi, zawsze krew cię zaleje. A na tych na górze, presja jest znacznie większa niż w ziemskim biurowcu, bo jedna misja kosztuje dużo więcej niż ten biurowiec i jego zawartość. Można obejrzeć filmy o pracy na stacji kosmicznej i moim zdaniem cena za możliwość przebywania w stanie mikrograwitacji oraz możliwość obejrzenia ziemi z kosmosu jest niezwykle wysoka. Myślę jednak, że w dalekiej przyszłości, gdy statki kosmiczne będą większe, liczba załogi liczniejsza, będzie więcej czasu na relaks, może nawet sztuczna grawitacja, a ściany będą wyłożone wyświetlaczami pokazującymi otwartą przestrzeń na ziemi. Wtedy tego typu problemy zostaną ograniczone do minimum.

Dodaj komentarz