Czerwona kwadratowa mgławica

Czerwona Kwadratowa Nebula

Co może powodować tak kwadratowy, niemalże idealnie symetryczny kształt tej mgławicy? Nikt do końca nie jest pewien. Gorąca gwiazda znana jako MWC 922, znajduje się w jej samym środku. Powyższe zdjęcie to efekt naniesienia na siebie dwóch różnych fotografii, wykonanej teleskopem Hala  na górze Palomar w Kaliforni oraz teleskopem Keck-2 na Hawajach. Peter Turthill z Uniwersytetu Sydnejskiego oraz James Lloyd z Uniwersytetu Cornella uważają, że to co widzimy to swego rodzaju dwa stożki w rzucie bocznym, nie jest natomiast jasne jak miałoby dojść do wytworzenia takich kształtów. Naukowcy uważają, że hipoteza ze stożkami mogłaby również tłumaczyć widoczne podwójne pierścienie Supernowej SN 1987A.

Po więcej informacji (w języku angielskim) : http://www.physics.usyd.edu.au/~gekko/redsquare.html

oraz magazyn Science: http://science.sciencemag.org/content/316/5822/247 

  • Klapaucjusz

    Wszystko to przewidział dobry Lem w „Cyberiadzie”. Astronomowie odnaleźli najbardziej rozwiniętą cywilizację we Wszechświecie!

    „Doprawdy! Wszystko wskazuje na to, że w samej rzeczy odnalazłem planetę przewidzianą przez Trupusa Malignusa i Chloryana Teorycego Klapostoła, Najwyższą Cywilizację Wszechświata”

    – “Mój Dobrycy poczciwy!” – rzekł mi pan Klapaucjusz w owej karczmie, kiedy aż iskry szły z taneczników – “wiedz, że niezmiernie wziąłem sobie do serca historię nieszczęśliwego Klapostoła i uznałem, że winienem wyruszyć niezwłocznie na poszukiwania owych istot doskonale rozwiniętych, których konieczność uzasadnił on w sposób czysto logiczny i teoretyczny. Widziałem atoli trudność główną przedsięwzięcia w tym, że wszak każda rasa kosmiczna ma siebie za najdoskonalej rozwiniętą, tak tedy pytaniem niczego nie wskóram; lecieć zaś na chybił – trafił było o tyle niepewne, że, jak mi to wyszło z rachunków, w Kosmosie istnieje około czternastu centygigaheptatrybilionardów społeczności wcale rozumnych, więc sam widzisz, że z odnalezieniem właściwego adresu jest pewien kłopot. Rozważałem rzecz tak i owak, przetrząsałem biblioteki, księgi stare, aż odnalazłem pewną istotną wskazówkę w dziele niejakiego Trupusa Malignusa, który odznaczył się tym, że doszedł do tegoż wniosku co Klapostoł, ale o trzysta tysięcy lat wcześniej, wszelako całkowicie został zapoznany. Jak z tego widać, nie masz nic nowego pod żadnym ze słońc i nawet skończył Trupus podobnie jak Chloryan… Ale to nie ma nic do rzeczy. Tak więc z owych odcyfrowanych strzępów dowiedziałem się, jak należy szukać Eneferców. Malignus wywodził, że musi się przetrząsać rojowiska gwiezdne, dążąc do odnalezienia tego, co niemożliwe; i gdy się coś takiego znajdzie, pewne już, że to właśnie tam. Niechybnie, była to wskazówka pozornie ciemna, od czegóż jednak jasność umysłu? Zaraz ochędożyłem statek i puściłem się w drogę. O tym, czego w niej doznałem, zamilczę; powiem jeno, że zauważyłem wreszcie w kurzawie gwiazd jedną, tym różniącą się od wszystkich innych, że była kwadratowa. Ach! Jakie to było wstrząśnienie! Przecież każde dziecko wie, że gwiazdy muszą być co do jednej okrągłe i o żadnej ich kanciastości, a jeszcze do tego regularnie czworokątnej, i mowy nie ma! Natychmiast zbliżyłem statek do owej gwiazdy i wnet dostrzegłem jej planetę, która była też czworokątna, wyposażona przy tym na narożach w zamczyste okucia. Nieco dalej krążyła inna, całkiem już zwykła planeta; nacelowałem na nią lunetę, aby ujrzeć watahy robotów, które łamały gnaty innym; nie zachęcało to specjalnie do lądowania. Wróciłem przeto do porzuconej za rufą planety – skrzyni i raz jeszcze wypenetrowałem ją gruntownie dalekowidzem. Jakże radosne przeniknęło mię drżenie, gdy na jednym z milowych jej okuć odczytałem powiększony w soczewkach monogram, bogato rzeźbiony, z trzech składający się liter: NFR!