Recenzja: Universe Sandbox 2

dnia 23/02/2016
Widok Układu Słonecznego (źródło: własne)

Widok Układu Słonecznego (źródło: własne)

Z niecierpliwością czekałem na zakończenie pracy instalatora. Wielkie nadzieje, pot na skroniach. Po dwóch minutach oczekiwania przed moimi oczami pojawił się Układ Słoneczny w całej swej okazałości. Byłem w stanie z zamkniętymi oczami wskazać wszystkiego jego główne obiekty. Po dłuższej chwili byłem znudzony zastaną sytuacją. Postanowiłem zmienić coś w okolicy Jowisza. Tak oto, po kilku ruchach dłonią, to kuliste marzenie impresjonisty zyskało kilka nowych satelitów. Idealną kopię Mimasa, Marsa i Ziemi. Warunki do życia jeszcze gorsze. Głód, chłód i pole magnetyczne Jowisza. Okresy obrotu wokół osi nowych satelitów zmniejszyły się nieznacznie, ale ten zapach siarki z Io… Nowy układ Jowisza okazał się stabilny (przez przynajmniej rok), postanowiłem więc zbudować coś od nowa.

Jowisz z nowymi satelitami (źródło: własne)

Jowisz z nowymi satelitami (źródło: własne)

Kolejne kilka ruchów dłonią i gotowe. No dobrze… W centrum mojego układu wypada umieścić jakąś gwiazdę, prawda? Nie chodzi mi tutaj nawet o źródło światła, (bo po co komu słońce, skoro i tak nocą może świecić księżyc) co o zrównoważenie mas całego układu. Pamiętajcie! Drużynę piłkarską buduje się od obrony, a układ planetarny od barycentrum. Wybór „Wielkich Świecących” miałem spory. Od naszego „nudnego” Słońca, po znane wszystkim obiekty, jak Polaris, Betelgeza, Syriusz i tak dalej. Zaskoczyła mnie szeroka paleta pulsarów (dlaczego aż tak duża, zadałem sobie pytanie), lecz moje oko przykuły prawdziwe olbrzymy. VY Canis Majoris było wyborem idealnym. Skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć B. Również podczas dodawania planet do mojego układu byłem pozytywnie zaskoczony. Prócz planet naszego układu mogłem dodać fikcyjne, o z góry (mniej więcej) ustalonych parametrach. Ktoś zainteresowany 51 Pegasi b, bądź Keplerem 69 c? Droga wolna. Wszystko to bardzo łatwe. Wybierz – przesuń – potwierdź. Oczywiście nie byłem ograniczony tylko do planet. Księżyce, planetoidy, wszystko to dostępne pod ręką. Orientacja w przestrzeni dla umieszczenia danego obiektu również była bardzo łatwa. Odległości miałem podane jak na tacy, a po włączeniu siatki nawet osoby bez orientacji przestrzennej dały by sobie radę. Zabawa była przednia. Nie raz zastanawiałem się, dlaczego umieszczenie Ganimedesa na orbicie bliskiej Tytanowi powoduje katastrofę. Ach tak. Wielkie dzięki, Newton. Cóż, pewnie byłbyś zachwycony tym, jak taki programik potrafi symulować Twoją grawitację. Zapewne osobiście ślęczałbyś przed komputerem z oczami jak pięć złotych. Z obiektami na ekranie mogę robić praktycznie co mi się żywnie podoba. Zwiększyć prędkość, zmienić mimośród orbity, bawić się masą. W przypadku gotowych, rozbudowanych układów wielką przyjemnością jest obserwowanie, jak przelatująca przez niego czarna dziura robi biednym planetom (a może i nawet życiu na nich?) jesień średniowiecza.

Rozrywanie pierścieni Ziemi przez Tytana (źródło: własne)

Rozrywanie pierścieni Ziemi przez Tytana (źródło: własne)

Po wstępnej zabawie z grawitacją postanowiłem pobawić się klimatem Marsa. Możliwości miałem ogromne. Niemal każdy z podstawowych parametrów wpływających globalnie na klimat był dla mnie dostępny i czekał na edycje. Ciśnienie, efekt cieplarniany, budowa wewnętrzna planety. Terraformowanie planety do stanu stabilnego nie jest łatwe, ale radość z utworzenia na niej płynnego morza – bezcenna. Dla zawodników wagi ciężkiej polecam terraformowanie Wenus. Ktoś przyjmuje wyzwanie?

Marsjańskie morze ciągnące się od Vastitas Borealis po Acidalia Planitia (źródło: wlasne)

Czasem korzystałem z symulacji wgranych przez twórców. Są ich dziesiątki. Od symulacji zderzeń wszelakich obiektów (zderzcie ze sobą dwa Słońca), po układy ze znanymi egzoplanetami. Wszelkiej maści estetom polecam symulacje przedziwnych orbit, które wyglądają jak motywy z kurpiowskich wycinanek.

Universe Sandbox 2 jest ciągle w fazie rozwoju. Tak naprawdę, to nie została wydana jeszcze pełna wersja. Wszystkie wydane do tej pory to wersje alpha. Program kosztuje 25 dolarów na serwisie Steam, przez co staje się już poważnym wydatkiem. Tak naprawdę wspomniałem tylko o podstawowych funkcjach i zaletach programu. Doprowadź do wybuchu planety i patrz jak to zmienia on okolice. Zwiększ ekstremalnie jej masę, by stworzyć czarną dziurę. Co wydarzy się na Twoim ekranie? Nie wiem, zależy to wyłącznie od Ciebie. No, od grawitacji także. Jeśli zawsze marzyłeś o zabawie grawitacją, chciałeś zobaczyć i poczuć jak mała z pozoru zmiana, na przykład masy, może wpłynąć na cały układ – polecam gorąco. Czy mieliście już przyjemność zapoznać się z tym programem? Jakie były wasze osiągnięcia? Zapraszam do dzielenia się opiniami w komentarzach poniżej.

Dodaj komentarz