Jak przetrwać na ISS?

Astronauci w trakcie treningu pod wodą. Źródło: NASA/NBL

Jedzenie, spanie i poruszanie się są dziecinnie proste, dopóki nie znajdziesz się w stanie nieważkości. Gdy astronauci docierają do przestrzeni kosmicznej ich świat staje na głowie a ziemska rzeczywistość przestaje funkcjonować. Jak przetrwać 400 kilometrów nad powierzchnią Ziemi i nie zwariować?

Przetrwanie w kosmosie to nie lada wyzwanie i najważniejszy test wytrzymałości psychicznej i fizycznej ludzkiego ciała. Na Ziemi doświadczenie warunków panujących w przestrzeni kosmicznej jest prawie niemożliwe. Owszem, astronauci trenują pod wodą, przechodzą szereg testów przeciążeniowych i doświadczają chwilowych stanów nieważkości w czasie lotów parabolicznych. Ale doświadczenia te to zaledwie niewielki ułamek warunków, z jakim przychodzi im spotkać się w czasie prawdziwych misji na ISS. Kiedy grawitacja „przestaje działać” pojęcia „góra”, „dół” stają się abstrakcyjne, a nasze zmysły doznają szoku. Na Ziemi za czucie położenia ciała w przestrzeni odpowiada zmysł równowagi, funkcjonujący dzięki znajdującemu się w uchu wewnętrznym błędnikowi. W stanie nieważkości funkcjonowanie błędnika zaburzone jest do tego stopnia, że wielu astronautów cierpi na chorobę kosmiczną. Także ciśnienie krwi zostaje zaburzone – mikrograwitacja sprawia, że przepływ płynów ustrojowych jest znacznie łatwiejszy, czego efektem są stale zatkane uszy oraz częste opuchlizny. Długo można by mówić o zmianach zachodzących w ludzkim organizmie oraz długotrwałych skutkach przebywania w stanie nieważkości. Oprócz wpływu mikrograwitacji należy pamiętać o promieniowaniu kosmicznym oraz ogromnych wahaniach temperatury. Od tego śmiertelnie niebezpiecznego dla człowieka środowiska, oddziela astronautów jedynie kosmiczny skafander lub ściany Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Jeśli jednak nic Was nie przeraża i nadal marzycie o kosmicznej podróży, dowiedzcie się czym prędzej jak przetrwać na ISS?

Podwodny świat NBL ma przypominać ten, w którym poradzić sobie będą musieli astronauci w czasie swoich misji na ISS. Źródło: NASA/NBL

Najpierw spróbuj przetrwać pod wodą

Kiedy astronauci przygotowują się do zbliżających się misji na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS, ang. International Space Station), poddawani są szeregowi badań i testów, które mają zahartować przyszłych członków ekspedycji, by Ci potrafili się zmierzyć z niedogodnościami przebywania w obcym środowisku. To oczywiste, że treningi te są kluczowe dla bezpieczeństwa astronautów. Ale jak właściwie przygotować człowieka na „kosmiczne problemy”, skoro sama nauka odbywa się jeszcze na długo przed startem misji i co najważniejsze na Ziemi, do której warunków, w przeciwieństwie do tych panujących w przestrzeni kosmicznej, jesteśmy po prostu stworzeni? NASA rozwiązanie tego problemu znalazła głęboko pod wodą. W wielkim basenie umieszczono skonstruowaną przez Agencję Kosmiczną makietę ISS – Neutral Buoyancy Laboratorium (NBL). Od czasu założenia tego nietypowego „centrum szkolenia” astronautów minęło już 20 lat, a w przejrzystej wodzie zanurkowały już dziesiątki wybrańców wysłanych później prosto do gwiazd.

Woda daje wiele możliwości. Kiedy nurkujesz na duże głębokości, stajesz się idealnie wyważoną boją – ciśnienie i ciężar Twojego ciała na pewnej głębokości sprawiają, że woda nie wypiera Cię w kierunku powierzchni, ani nie popycha Cię w kierunku dna. Zjawisko to określa się mianem naturalnej pływalności (siła wyporu), czyli stanu, w którym obiekt lub ciało posiadają zdolność utrzymywania się na lub pod powierzchnią wody w położeniu równowagi. To prawie jak latanie – lewitując w takim środowisku nurkowie mają pełen zakres możliwości ruchu, swobodnie przemieszczają się pomiędzy górą a dołem, przodem a tyłem, kierunek nie ma większego znaczenia. Grawitacja, choć nadal istnieje, zaczyna działać niejako na innych warunkach, takich, których nie doświadczymy na Ziemi, a dopiero ponad 400 kilometrów nad jej powierzchnią. To właśnie na tej wysokości dryfuje ISS, na której pokładzie panują warunki mikrograwitacji.

NASA wykorzystuje zjawisko pływalności już od lat 60. XX wieku, kiedy to zaczęto testować pod wodą skafandry kosmiczne oraz uczyć astronautów z jakimi warunkami przyjdzie się im zmierzyć, szczególnie w trakcie kosmicznych spacerów. Odpowiednie warunki pod wodą pozwalają symulować stan nieważkości. W tym celu przyszłych astronautów umieszcza się na specjalnej suwnicy i opuszcza pod wodę do głębokości, w której dla ich środka masy zaistnieje minimalna siła wyporu. Oczywiście podwodni spacerowicze mają wagę mocno otyłej osoby za sprawą skafandrów, które mają na sobie w trakcie ćwiczeń oraz butli z nitroxem, którym oddychają. Łącznie astronauta i jego wyposażenie ważą ok. 230 kilogramów, co nie ułatwia poruszania się pośród zainstalowanych w basenie elementów makiety ISS. Jednorazowa sesja ćwiczeń pod wodą trwa nawet 8 godzin! Zwykle w basenie przebywa dwójka astronautów otoczonych co najmniej ośmioma płetwonurkami, którzy zapewnić mają im pomoc w razie niebezpiecznych sytuacji oraz kontrolować wykonywane przez nich zadania. W ramach ćwiczeń trenuje się większość umiejętności przydatnych przede wszystkim w czasie kosmicznych spacerów, kiedy to astronauci dokonują  m.in. serwisowania uszkodzonych instrumentów i muszą zmierzyć się z trudnościami, jakie niesie za sobą środowisko mikrograwitacji. W basenie, podobnie jak w trakcie misji na ISS, muszą zapanować nad narzędziami wykorzystywanymi do wykonywania zadań – w wodzie pozostawione same sobie „uciekają” co prawda wolniej niż w przestrzeni kosmicznej, ale nawet tam opanowanie pewnych umiejętności jest wciąż trudne.

Dwójka astronautów (Amerykanka Peggy Whitson oraz Rosjanin Walerij Korzun) w czasie przygotowywania kosmicznych hamburgerów. Źródło: NASA

Zdobądź pożywienie

Oczywistym jest, że nie ma nic trudnego w przygotowaniu półrocznych zapasów jedzenia. W obecnych czasach terminy ważności produktów spożywczych są na tyle długie, że przy odpowiednich obliczeniach można byłoby skomponować menu pozwalające przetrwać 6 miesięcy. Ale co najwyżej w podziemnym schronie, bo zjedzenie na ISS smażonego kotleta może być problematyczne, nie wspominając już o porannej jajecznicy i stawiającej na nogi filiżance kawy. A przecież kaloryczne, bogate w składniki odżywcze posiłki stanowią podstawę „kosmicznej” diety. Astronauci będący członkami ekspedycji na Międzynarodową Stację Kosmiczną przebywają na jej pokładzie średnio 180 dni, ale nawet krótsze rezydowanie wymaga odpowiedniego menu. Jak poradzono sobie więc z problemem kosmicznego menu? I czy w przestrzeni kosmicznej można zjeść coś normalnego?

Jurij Gagarin w czasie pierwszego lotu człowieka w przestrzeń na pokładzie Wostoka I spędził jedynie 108 minut, ale zdołał wygospodarować czas na małą przekąskę. Astronauta zjadł wtedy trzy tubki, przypominające te z pastą do zębów, w których znajdował się po 160 gramów mięsa mielonego oraz sos czekoladowy. Kilka miesięcy później w sierpniu 1961 kolejny radziecki astronauta miał okazję doświadczyć nieprzyjemnych sensacji żołądkowych, zapisując się w historii niezbyt chlubnym osiągnięciem, jako pierwszy człowiek, który zwrócił pokarm w przestrzeni kosmicznej. Choć samo wydarzenie może wydawać się śmieszne, dla naukowców odpowiedzialnych za przygotowanie misji stało się nie lada problemem. Wtedy pierwszy raz podjęto temat kosmicznego pożywienia. Już w 1962 roku nie radziecki, a amerykański astronauta przeprowadzał pierwsze doświadczenia związane ze spożywaniem posiłków w stanie nieważkości. Nie wiedziano wówczas jak układ pokarmowy radzi sobie w warunkach mikrograwitacji z połykaniem oraz trawieniem. John Glenn, który testował wówczas przygotowane przez NASA smakołyki na Ziemię powrócił szczęśliwy i najedzony – nie zaobserwowano problemów i stwierdzono, że mikrograwitacja nie miała wpływu na naturalne procesy połykania oraz perystaltykę jelit. W późniejszych misjach okazało się jednak, że to nie procesy zachodzące w organizmie są przeszkodą. Astronauci skarżyli się bowiem na nieprzyjemny smak i zapach kosmicznych posiłków. Na pokład statków zabierali wówczas kostki wielkości jednego kęsa, liofilizowane proszki i tubki z półpłynnym pokarmem. Dodatkowo zgłaszali problemy z wydostaniem jedzenia z niewygodnych tubek (ważących więcej niż znajdujący się w nich „przysmak”) oraz okruszki, które były niebezpieczne dla urządzeń pokładowych i których sprzątanie było zdecydowanie trudniejsze niż na Ziemi.

Lata grymasów odrobinę głodnych astronautów zmuszały naukowców do opracowywania nowych metod nawadniania pokarmów, ale także sposobu ich pakowania, tak aby spożycie posiłku w czasie misji było łatwiejsze i przyjemniejsze. Wkrótce rozszerzono także menu o pozycje takie jak kurczak z warzywami, tosty, puddingi, koktajle z krewetek oraz soki owocowe. Wilgotność wielu pokarmów była na tyle duża, że nie rozwarstwiały się one i nie „uciekały” astronautom nawet gdy ci, nabierali je łyżką. Gdy działającą w latach 70. XX wieku stację Skylab powiększono na tyle, by mogła pomieścić lodówkę i zamrażalkę przechowywanie żywności stało się mniej problematyczne, a więc i ilość oraz różnorodność pokarmów zwiększyła się na rzecz zadowolenia członków misji. Już wtedy można było otworzyć kosmiczną lodówkę i wyjąć z niej całkiem zwyczajne produkty: przetwory mięsne, lody, słodycze, pieczywo oraz warzywa i owoce. Mimo wszystko nadal obowiązywały restrykcyjne zasady dotyczące spożywania pokarmów na pokładzie statków i stacji. Jeden z astronautów, Virgil Grissom, został ostro skrytykowany przez NASA, gdy przemycił w przestrzeń kosmiczną kanapkę z konserwą.

Obecnie kosmiczne jedzenie nadal stanowi obiekt zainteresowania, ale większość posiłków, które spożywają astronauci nie różni się od tych, które towarzyszą nam na co dzień.  Dziś, owoce i warzywa, które mogą być bezpiecznie przechowywane w temperaturze pokojowej są chętnie zjadane w czasie lotów kosmicznych. Astronauci mają również większą różnorodność dań głównych do wyboru. Obsługa misji przygotowuje nawet spersonalizowane menu dla każdego z członków załogi tak, aby astronauta w czasie półrocznego pobytu na ISS miał pod ręką wszystko, co lubi. Obecnie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej znajduje się tzw. ISSpresso – ekspres do kawy przygotowujący również różne rodzaje ciepłych napojów. Możemy jedynie z zazdrością myśleć o wybrańcach, którzy świeżo parzoną kawę piją spoglądając na Ziemię z wysokości ponad 400 kilometrów. Azjatyccy astronauci w spiżarni ISS znajdą wszystkie tradycyjne potrawy z ich krajów, produkowane przez wyspecjalizowane tylko w tym zakresie firmy. Szczególnie rosyjscy członkowie misji lubią dobrze zjeść – zsiadłe mleko na śniadanie, sandacz w galarecie na obiad oraz naleśniki na kolację nie stanowią dziś dla obsługi lotów żadnego problemu.

Większość z nas myśląc o kosmicznym posiłku wciąż oczyma wyobraźni widzi tubki z pastą imitującą „prawdziwe” jedzenie. Oczywiście standardy sprzed dziesiątek lat zostały już zmienione i astronauci stołują się prawie zupełnie tak samo jak na Ziemi. Jednak warunki panujące w przestrzeni kosmicznej zmuszają do specjalnych sposobów pakowania i przechowywania żywności. Niektóre z posiłków przechowywane są w lekkich opakowaniach ze słomkami, tak aby bez problemu można było wyssać z nich płynny lub półpłynny pokarm. Inne produkty o odpowiedniej konsystencji pakuje się w puszki. Pozostałe przysmaki o stałym stanie skupienia pakowane są prawie tak samo, jak te które kupujemy codziennie w sklepach.

Przykładowa tacka z produktami znajdującymi się na pokładzie ISS. Źródło: NASA

Ubierz się ciepło

Lutowe noce nierzadko stanowią dla miłośników astronomii prawdziwą obserwacyjną ucztę. Długi okres ciemności i idealna przejrzystość powietrza przyciągają spragnionych nieziemskich widoków amatorów rozgwieżdżonego nieba. Jednak minusowe, dwucyfrowe temperatury nie ułatwiają zadania. O tym jak ważne są w takich momencie ciepła odzież i obuwie, styropianowa podkładka po nogi oraz termos z gorącą herbatą nie trzeba nawet wspominać. Mimo dbałości o odpowiedni ubiór wielu miłośników astronomii powraca z takich nocnych wojaży ze skostniałymi od zimna dłoniami lub pierwszymi objawami przeziębienia. A co, gdy temperatura spada do -230 stopni Celsjusza, a jej wahania sięgają nawet 350 stopni? W przestrzeni kosmicznej w promieniach Słońca temperatura może sięgnąć przecież nawet 120 stopni Celsjusza! Ubiór na kilkugodzinny kosmiczny spacer to dopiero wyzwanie!

Człowiek wystawiony na działanie przestrzeni kosmicznej bez zabezpieczeń traci przytomność po około 9 sekundach. Wbrew scenom znanym nam z filmów science-fiction ciało ludzie nie zamarza gwałtownie ani nie wybucha, a krew nie ulega zagotowaniu. Przyczyną śmierci będzie natomiast gwałtowna utrata tlenu. Jednak wstrzymywanie powietrza, które może zwiększyć szansę na przeżycie w czasie tonięcia, może w przestrzeni kosmicznej przynieść odwrotny skutek. Pęcherzyki gazu w takich warunkach dostają się do opłucnej, a płuca ulegają rozerwaniu. Zmiany ciśnienia powodują w ciągu następnych kilku sekund zapaść sercowo-naczyniową. Silne pocenie sprawia, że woda na powierzchni skóry gwałtownie zamarza lub co gorsza zaczyna wrzeć. Skąd to wiemy? W XX wieku przeprowadzano eksperymenty na zwierzętach, których akcja serca zatrzymywała się po około 90 sekundach, a śmierć mózgowa następowała 30 sekund później. Sam fakt przeprowadzania takich eksperymentów szokuje, ale pamiętajmy, że co jakiś czas z przestrzenią kosmiczną styka się człowiek, którego od śmiertelnych warunków kosmicznych dzielą ściany statku kosmicznego lub stacji, albo sam skafander kosmiczny. Oprócz temperatury, przed którą chroni odpowiednio wykonany kombinezon, zagrożenie stanowi promieniowanie, które doprowadza do szybkich mutacji DNA oraz upośledzenie procesów fizycznych i chemicznych organizmu, a także całe mnóstwo drobnych cząstek śmieci kosmicznych, które rozpędzone do ogromnych prędkości przypominają wystrzeliwane z pistoletu pociski. Nadal jesteście chętni na podróż w przestworza? Jeśli tak, koniecznie musicie nabyć skafander kosmiczny.

Kombinezony używane przez współczesnych astronautów to jedyna tak zaawansowana technologicznie odzież na Ziemi . Spełniają one restrykcyjne warunki umożliwiające człowiekowi przetrwanie w śmiertelnie niebezpiecznym środowisku przestrzeni kosmicznej.  Po pierwsze zapewniają stabilne ciśnienie wewnętrzne – takie, które umożliwia funkcjonowanie w czasie nawet kilkugodzinnej pracy poza pokładem ISS. Po drugie umożliwiają swobodę ruchów, tak aby astronauta mógł wykonać większość skomplikowanych działań np. w czasie serwisowania urządzeń. Po trzecie dostarczają tlen do oddychania oraz eliminują wydychany dwutlenek węgla, dzięki zainstalowanemu w nich przenośnemu systemowi podtrzymywania życia. Po czwarte regulują temperaturę, która szybko zmienia się w zależności od ilości nasłonecznienia. Po piąte pozwalają na stałą komunikację z załogą ISS oraz kontrolerami misji znajdującymi się na powierzchni Ziemi, tak, aby zapewnić astronaucie nierozerwalne połączenie, gdyby ten napotkał jakiś problem oraz by kontrolować stan jego procesów życiowych. Funkcji, jakie spełniają te niesamowite kosmiczne skafandry jest zdecydowanie więcej. Założenie i eksploatacji takiej „odzieży” wymaga wielogodzinnych  testów i wytrwałej nauki.

Historia skafandrów kosmicznych nie jest być może długa ale za to bardzo urozmaicona. Modelem, który pozostał z astronautami najdłużej, jest stosowany dziś Extravehicular Mobility Unit (EMU), który pierwszy raz wykorzystany został w roku 1982. Taki skafander to nie samo ubranie, a zaawansowany technologicznie system podtrzymujący życie, zapewniający ochronę środowiskową, mobilność i komunikację członkom załogi lotów kosmicznych. EMU przystosowany jest do wykonywania spacerów kosmicznych. System składa się z Twardego Górnego Torsu (HUT), Miękkiej Konstrukcji Torsu (LTA) oraz sekcji ramion, rękawic, hełmu, nogawek, butów i ochrony przeciwsłonecznej (EVVA). A elementy te to dopiero początek złożoności całego kombinezonu, ponieważ stanowią jedynie ciśnieniową część ubioru. Pod spód astronauci zakładają Odzież Maksymalnej Absorbcji (MAG) (urządzenie pozwalające na zbieranie moczu) i opcjonalnie Bieliznę Kontroli Termicznej. Poza tym niezbędna jest także Odzież Chłodzenia Cieczą i Wentylacji (LCVG), która dzięki wbudowanym w nią rurkom z wodą reguluje temperaturę. Wspomniane wcześniej HUT i LTA łączone są specjalną Uszczelką Zamknięcia Ciała (BSC). Serce i centrum dowodzenia tego modelu skafandra kosmicznego stanowi Podstawowy System Podtrzymywania Życia (PLSS). Dzięki niemu możliwe jest monitorowanie stanu zdrowia astronauty z pokładu ISS oraz stacji kontroli lotów na Ziemi oraz nieprzerwalna komunikacja. Wsparcie EMU zapewnia  astronaucie warunki do przetrwania poza pokładem ISS przez 8,5 godziny, z 30 minutową rezerwą na wypadek awarii PLSS. Samo przygotowanie się do wyjścia na pełen kosmicznych wrażeń spacer to kilka godzin pozwalających na założenie poszczególnych elementów oraz przebywanie w warunkach powoli zmniejszającego się ciśnienia w przeznaczonej do tego kabinie.

Podstawowe części budowy skafandra kosmicznego typu EMU. Źródło: NASA

Spróbuj zasnąć

Odpowiednio długi sen zapewnia wymaganą regenerację organizmu. Jest on szczególnie potrzebny w warunkach długotrwałego stresu i osłabienia ludzkiego ciała. Na ISS co najmniej 8-godzinny sen jest niezbędny do prawidłowego funkcjonowania i zapewnienia bezpieczeństwa załodze stacji, bo wypoczęty astronauta to czujny i rozsądny astronauta. Oczywiście sen na Stacji Kosmicznej nie jest mniej ważny od odpoczynku na Ziemi. Każdy człowiek kładąc się wieczorem do łóżka ma za sobą dzień ciężkiej pracy, a kontakt z miękkim materacem i ciepłym kocem to wielka ulga dla zmęczonego ciała. Ale czy na ISS ziemskie łóżko zdałoby egzamin? I jaką pozycję przyjąć, żeby ta choć trochę przypominała tę, w której zwykle zasypiamy na Ziemi? Zerowa grawitacja to nie jedyny problem. Za oknem Międzynarodowej Stacji Kosmicznej wschody i zachody Słońca widywane są średnio szesnaście razy  w ciągu doby. Nie zapomnijmy także o urządzeniach pokładowych, których stały szum może sfrustrować nawet najbardziej opanowanego astronautę, szczególnie gdy ten ma za sobą dzień pełen stresujących wydarzeń. Jak astronautom udaje się zasnąć w przestrzeni? Jak wyglądają ich łóżka? I czy mikrograwitacja rzeczywiście obniża jakość odpoczynku?

Treningi na Ziemi przewidują naukę dość problematycznych czynności. Astronauci pod wodą uczą się warunków w jakich przyjdzie im serwisować zewnętrzne instrumenty ISS lub innych orbitalnych urządzeń, poznają przeciążenie z którym przyjdzie się im zmierzyć w czasie podróży na Stację Kosmiczną oraz doświadczają krótkotrwałych stanów nieważkości. Paradoksalnie przygotowywani są do trudnych wyzwań poprzez praktykę, podczas gdy podstawowych czynności takich jak jedzenie, spanie i higiena osobista na ISS będą musieli nauczyć się dopiero po znalezieniu się w przestrzeni. Sen astronauty na pokładzie Stacji Kosmicznej trwa średnio od 30 do 60 minut krócej niż sen na Ziemi przy zapewnieniu mu wszelkich dogodności ułatwiających spokojny relaks. Członkowie załogi mają do dyspozycji niewielkie ale za to prywatne kabiny, wyposażone w specjalne „śpiwory” dzięki którym w trakcie snu ich ciała mogą pozostać unieruchomione. Pomieszczenia sypialne posiadają także odpowiednie systemy wentylacji tak, aby zapobiec gromadzeniu się wokół śpiącego nadmiernych ilości dwutlenku węgla. Choć kabiny pozwalają na odosobnienie nie tłumią szumu rządzeń pokładowych takich jak komputery, wentylatory i filtry powietrza.  Dlatego jednym z najczęściej używanych przez członków misji leków (zaraz po przeciwbólowych) są tabletki ułatwiające zasypianie. Astronauci chętnie sięgają także po zatyczki do uszu i nieprzepuszczające światła maski na oczy. Zakłócenia snu wynikają również z braku naturalnego cyklu dobowego, dlatego NASA wydała ponad 11 milionów dolarów na specjalne oświetlenie, którego zmienne natężenie pomaga w imitacji dobowego cyklu i wspomaga wydzielanie melatoniny odpowiedzialnej za zdrowy, spokojny sen. Trening czyni mistrza, dlatego większość astronautów zaprawionych w trudach życia w przestrzeni kosmicznej po pewnym czasie przestaje cierpieć na bezsenność. Wielu z nich w czasie odpoczynku miewa marzenia senne, a niektórym zdarza się nawet chrapać.

Wyjście na tak emocjonujący spacer wymaga kilkugodzinnych przygotowań. Założenie skafandra kosmicznego nie jest wcale łatwe. Źródło: NASA

Bądź twardy!

Choć dla wielu z astronautów przebywanie na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej i kosmiczne spacery to chleb powszedni, żaden z nich nigdy nie osiągnie perfekcji w życiu poza Ziemią. Środowisko mikrograwitacji to wielki szok dla naszych organizmów, które ewolucja przez miliony lat przystosowywała do funkcjonowania tylko i wyłącznie w warunkach ziemskich. Nie jesteśmy maszynami, których funkcjonowanie można dowolnie konfigurować i pewnych rzeczy po prostu nie da się przeskoczyć. Dlatego gdy na ISS astronautom nigdy nie uda się w całości wyeliminować silnego stresu, skutków choroby kosmicznej, niedogodności związanych z mikrograwitacją oraz jej wpływem na funkcje organizmu. Kiedy zaburzone zostają procesy fizyczne i chemiczne w ciele cierpi także powiązana z nimi psychika człowieka. To dlatego grafik dobowy astronauty obejmuje wideokonferencje z rodziną i przyjaciółmi oraz czas wolny, podczas którego mogą oddać się swoim ulubionym zajęciom. I choć nieziemskie widoki i kosmiczne wrażenia są doświadczeniami przeznaczonymi dla wybrańców, większość z astronautów za prawdziwy raj uważa wciąż swój dom na Ziemi.

Trudno jest zasnąć na ISS, ale doświadczeni astronauci coraz lepiej radzą sobie z podstawową formą wypoczynku. Źródło: NASA

Artykuł po raz pierwszy opublikowano w czasopiśmie „Astronomia” nr 41 / listopad 2015.

  • Bogdan Szlachcic

    Dzięki za ten artykuł. Z wielu rzeczy nie zdawałem sobie sprawy. Trochę pokrzyżował mi marzenia 😉