RECENZJA: Książka o niczym – John D. Barrow

Nothing really matters, śpiewał Freddie Mercury. Nic jest ważne (choć może właśnie jest odwrotnie?). Bez Niczego Coś nie może istnieć. Co więcej, świadomość Niczego bardzo wiele mówi nam o tym, jakie Coś jest.

Rzekł tysiące lat temu Lao-Tsy:

Trzydzieści szprych w piaście tworzy koło. Dzięki pustce między nimi istnieje pożytek z koła. Z gliny formuje się naczynie i garnki. Dzięki pustce w ich wnętrzu istnieje pożytek z naczyń. W ścianach domów wycina się drzwi i okna. Dzięki pustce w ich wnętrzu istnieje pożytek z domów. Na tym właśnie polega korzyść z pełnego i pożytek z pustego.

Zero. W świadomości współczesnych zero jest czymś oczywistym i trudno wyobrazić nam sobie, że mogłoby nie istnieć. Okazuje się jednak, że greccy matematycy nie wprowadzili symbolu zera. Ten genialny wynalazek zawdzięczamy Hindusom, którzy przyjęli niezwykle praktyczny pozycyjny system zapisu liczb, co wiązało się z koniecznością oznaczenia braku dziesiątek czy jedności. Zero zapożyczyli od nich Arabowie i przez Hiszpanię dotarło ono do Europy. Co ciekawe, zero stosowali też Majowie i Babilończycy. John D. Barrow przygląda się z bliska każdemu z tych systemów, jak również systemowi liczbowego zapisu Egipcjan, prowadząc nas przez naprawdę intrygujący rozwój matematycznej myśli naszych przodków.

Pustka. Pustka może przerażać, bo właściwie czym miałaby być? Idea eteru powstała chyba właśnie z tego strachu, strachu przed niczym. Autor książki opisuje niezwykle pomysłowe eksperymenty z próżnią i powietrzem: barometry Torricellego, półkule magdeburskie Ottona von Guernickego, mierzenie ciśnienia przez Blaise’a Pascala. Pisze o eterze i o nieudanych próbach jego wykrycia przez Michelsona i Morleya, dzięki którym okazało się, że, według słów Jamesa Clerka Maxwella, „próżnia to to, co pozostaje w naczyniu, gdy już usuniemy z niego wszystko, co da się z niego usunąć”.

Próżnia kwantowa. Autor jest kosmologiem, więc domyślać się można, że właśnie do Niczego w fizyce kwantowej zmierzał. A chyba wszyscy wiemy, że jeśli na określenie czegoś fizycy używają przymiotnika kwantowe, to temat będzie zapewne bardziej skomplikowany niż wprowadzenie symbolu zera. Otóż próżnia nie jest tak naprawdę pusta; bezustannie pojawiają się w niej cząstki wirtualne, które bądź natychmiast znikają, bądź też stają się cząstkami rzeczywistymi. Energia próżni może być odpowiedzialna za rozszerzanie się Wszechświata. To nie wszystko: próżnie mogą mieć różne krajobrazy, a materia w młodym Wszechświecie mogła być polem skalarnym wytwarzającym próżnie o różnych energiach i zmieniającym się w różnym tempie. Jeśli tak było to inflacja, która miała miejsce we wczesnym Wszechświecie, może wiecznie się w nim powtarzać.

Rozważania naukowe autor przeplata filozoficznymi, kulturowymi i językowymi. Analizuje na przykład teksty Szekspira pod względem Niczego. John D. Barrow zdecydowanie należy do grona tych błyskotliwych fizyków, którzy nie dość, że pomagają laikom zrozumieć swoją dziedzinę, to są na tyle otwarci, że nie boją się wyjść zza katedry i spojrzeć na humanistykę.


Autor: John D. Burrow

Tytuł: „Książka o Niczym”

Tłumaczenie: Łukasz Lamża

Wydawnictwo: Copernicus Center Press

Wszystkie cytaty pochodzą z książki.