Naukowcy lobbują za większą liczbą planet w Układzie Słonecznym

Kirby Runyon, naukowiec z Johns Hopkins University chce postawić sprawę jasno: niezależnie od tego co mówi prestiżowa organizacja naukowa, Pluton jest planetą. Jest nią także Europa, powszechnie znana jako księżyc Jowisza, oraz Księżyc i ponad 100 innych obiektów Układu Słonecznego, którym się odmawia statusu planety w ramach aktualnie obowiązującej definicji planety.

Definicja zatwierdzona przez IAU (Międzynarodową Unię Astronomiczną) usuwała Plutona ze spisu planet powodując spadek liczby planet w Układzie Słonecznym z dziewięciu do ośmiu. Według Runyona zmiana nie miała żadnego sensu. Argumenty za statusem planety dla Plutona Runyon zamierza przedstawić na konferencji naukowej w Teksasie.

Lodowo-skalisty pluton był najmniejszą z dziewięciu planet Układu Słonecznego – jego średnica to zaledwie 3/4 średnicy Księżyca i zaledwie 1/5 średnicy Ziemi. Niemniej jednak – według Runyona – Pluton posiada  aktywność powierzchniową, którą zazwyczaj wiąże się z planetą. Nie ma w nim nic nie-planetarnego.

Runyon, którego dyzertacja doktorska skupia się na zmiennym krajobrazie Księżyca i Marsa, kierował grupą sześciu autorów z pięciu różnych instytucji mających za zadanie stworzenie nowej definicji planety i jej uzasadnienia. Wyniki prac zostaną zaprezentowane w formie posteru na konferencji Lunad and Planetary Science Conference.

Wszyscy autorzy artykułu są członkami zespołu naukowego misji New Horizons do Plutona. Latem 2015 roku sonda New Horizons stała się pierwszą sondą, która po pokonaniu ponad 5 miliardów kilometrów przeleciała zaledwie 12 000 km od Plutona.

Runyon wraz ze współpracownikami dowodzi, że definicja planety powinna skupiać się na cechach samego obiektu, a nie czynnikach zewnętrznych takich jak jego orbita czy obiekty w jego otoczeniu. Naukowcy uważają, że planeta to „obiekt o masie niższej od masy gwiazdy, w którego wnętrzu nigdy nie zachodziły procesy fuzji,  a którego grawitacja pozwala mu utrzymać okrągły kształt.”

To definicja, która różni się od trzyczęściowej definicji przyjętej przez IAU tym, że nie zwraca uwagi na otoczenie definiowanego ciała fizycznego. To właśnie ten element – który wymaga aby planeta i jej satelity poruszały się po orbicie samotnie – sprawił, że Pluton wypadł ze spisu planet.

Alan Stern, główny badacz misji New Horizons już wcześniej zauważał, że definicja IAU wyklucza ze spisu planet także Ziemię, Marsa, Jowisza i Neptuna, które dzielą swoje orbity z planetoidami.

Nowa, geofizyczna definicja omijałaby gwiazdy, czarne dziury, planetoidy i meteoryty, a zawierałaby wszystkie pozostałe obiekty Układu Słonecznego. Tym samym spis planet powiększyłby się z 8 do około 110 obiektów.

To poszerzenie spisu jest jedną z zalet nowej definicji – twierdzi Runyon. Samo słowo „planeta” niesie za sobą odpowiedni „ciężar psychologiczny” – więcej planet sprawiłoby, że szeroka opinia publiczna wspierałaby ich eksplorację.

Źródło: JHU

  • Janusz Maniura

    Przecież same planety różnią się między sobą. Mamy gazowe olbrzymy, lodowe olbrzymy, planety skaliste, planety karłowate- czyli te najmniejsze takie jak Pluton