Wywiad Pulsu: Greg Bear

Greg Bear jest jednym z tych pisarzy science-fiction, których ciężko zakwalifikować. Niekiedy jego książki mieszczą się gdzieś na pograniczu fantasy i science-fiction (Głowy), lubi czasem wybrać się w krainę space opery, jak w dyptyku Eon. Pojawiają się u niego elementy militarystyczne (książki z serii Halo),  by w kolejnej książce zaczerpnąć garściami z twardego, spekulatywnego science-fiction, jak to uczynił w Radiu Darwina. Ten szeroki wachlarz światów i ogromna wyobraźnia sprawiają, że Bear jest jednym z klasycznych pisarzy naszych czasów i na pewno będzie należał do panteonu twórców po wielu dekadach.

Greg udzielił odpowiedzi na kilka krótkich pytań Pulsu, z czego jesteśmy niezwykle dumni. Jest to co prawda krótki wywiad – zainteresowanych jego twórczością zapraszamy oczywiście do książek. Jednak mam nadzieję, że dzięki niemu Ci z was zaznajomionych z jego twórczością, sięgnie ponownie po klasyczny już Eon, ostatni raz czytany lata temu. Być może niektórzy dopiero go poznają i sięgną po horror Prom Kosmiczny 03. Jest to jeden z ostatnich pisarzy, po którego książki warto sięgać niezależnie od jej tematyki.

Maciej Tadaszak (Puls Kosmosu): Dziękuję Greg, że zgodziłeś się odpowiedzieć na kilka naszych pytań. Jesteś jednym z najbardziej wpływowych pisarzy science fiction od połowy lat 80tych. Swoją przygodę z pisaniem zacząłeś wcześnie, a jednym z istotnych elementów początków była Twoja wieloletnia korespondencja z Rayem Bradbury. Zapytam w prosty sposób. Jak to jest? Jakie to uczucie korespondować z jednym z najwybitniejszych przedstawicieli gatunku?

Greg Bear: Ray cieszył się odwiedzinami i rozmowami, a od naszych nastoletnich lat traktował nas jak przyjaciół – a my zaczęliśmy wtedy Comic-Con, który to regularnie odwiedzał przez ponad czterdzieści lat. Nasza relacja zaczęła się od bardzo ambitnej produkcji w szkole średniej: „A Sound of Thunder”, która nigdy w zasadzie się nie rozpoczęła – kręciliśmy filmy, rzuciliśmy na plan gumowego dinozaura i zbudowaliśmy rekwizyty, ale mieliśmy niewiele pojęcia, co zrobić z efektami specjalnymi. Z drugiej strony inna grupa miała tę samą sytuację! Z powodu swojej wiedzy faktycznie ukończyli projekt kilka lat później (na lata przed pojawieniem się produkcji Hollywood). W tamtej grupie byli Phil Tippett i William Stromberg. Ray był bardzo szczodry wystawiając nasz film bez żadnych opłat i wątpię, czy otrzymalibyśmy tę samą umowę teraz! Czterdzieści pięć lat po pierwszym spotkaniu Ray, Astrid i ja odwiedziliśmy go w swoim domu na wzgórzach Cheviot po raz ostatni – była to wspaniała wizyta, gdzie można było odczuć entuzjazm Raya, gdy przeczytaliśmy jego wstęp do Bucka Rodgersa.

MT: W swoich książkach poruszasz wiele tematów: od paradoksu Fermiego, po cybernetykę i ewolucję. Science fiction potrafi obejmować szerokie spektrum zagadnień dotyczących człowieka. Czy mimo ogromnej popularności fantasy, science fiction potrafi nadal mieć wpływ na pop kulturę?

GB: Absolutnie! Fantastyka w filmie i telewizji trwała dłużej, aczkolwiek pomimo „Twilight Zone” i „Thriller”- a produkcja gatunków telewizyjnych w tej dziedzinie dominuje również w kulturze popularnej – science fiction nadal ma ogromny wpływ na czytelników i odbiorców. Złożone filmy SF mogą rywalizować z prawie każdym innym gatunkiem w dziedzinie jakości i kształtować naszą kulturę.

MT: Jedną z Twoich klasycznych książek jest Eon. Osobiście zrobiła ona na mnie spore wrażenie. Czy wierzysz w bogactwo inteligentnego życia? Jak według Ciebie można rozwiązać paradoks Fermiego?

GB: Zabrałem się do rozwiązywania paradoksu Fermiego w książce Forge of God, powołując się na metafory ekologiczne. Jeśli żyjemy w galaktyce wypełnionej drapieżnikami, dlaczego wykrzykujemy z naszych małych serc, jak pisklęta?

MT: Wiele lat temu w książce Blood Music poruszyłeś kwestię miedzy innymi sztucznej inteligencji i nanotechnologii. Biorąc pod uwagę ostatnie dokonania techniki w tych dziedzinach, jak według Ciebie będzie wyglądała ludzkość żyjąca z inteligentnymi robotami? Czy prawa robotyki Asimova będą aktualne, czy zapanuje chaos?

GB: Myślę, że my i nasze roboty połączymy się w ciągu kilku dziesięcioleci i mało kto zauważy różnicę. Ja, na przykład, mam tytanowy zawór sercowy i aortę Dacron. Dodaj kilka innych części i mogę zacząć poważnie zwracać uwagę na trzy prawa robotyki!

MT: W Radiu Darwina przestawiłeś dość realistyczną (jak na oko laika) wizję przyspieszonej ewolucji. Jak przygotowywałeś się do tego (nie oszukujmy się) skomplikowanego tematu?

GB: Na początku mojej kariery pisarskiej miałem pewne przeczucie, które zaczęło się w latach siedemdziesiątych. Pierwszym produktem tych pomysłów był Blood Music. Zająłem się studiami nad biologią, genetyką, ewolucją i zajmowałem się tymi tematami przez siedem lat w latach dziewięćdziesiątych i zacząłem myśleć o Radiu Darwina. Znalazłem się w laboratoriach uniwersyteckich i rozmawiałem z dobrze znanymi naukowcami, słuchając ich słów i mowy, studiując ich kulturę. Nawet teraz książka ma znaczną renomę wśród biologów, z którego to faktu jestem bardzo dumny. Brakowało mi epigenetyki, niestety! Ale to się wydarzyło po opublikowaniu tej książki.

MT: Wiemy, że od dzieciństwa sklejasz modele. Nadal to robisz. Czy posiadasz jakieś szczególne modele w swojej kolekcji?

GB: Niedawno ukończyłem ogromne hitlerowskie działo kolejowe zwane Dorą. Dużo małych części! Ma około trzech stóp długości, jest w skali 1/72 cała pokryta jest poręczami i małymi kołami.

MT: Dziękuję bardzo za odpowiedź i pozdrawiam w imieniu czytelników Pulsu Kosmosu

GB: Dzięki, Maciej!

Ray Bradbury i Greg Bear. Chyba mu trochę zazdrościmy, prawda? (źródło: gregbear.com)