RECENZJA: Czy Wielki Wybuch był głośny? – Karolina Głowacka, Jean-Pierre Lasota

Lubimy myśleć o sobie, że mamy umysł ścisły albo humanistyczny. W ten sposób szufladkuje się już ludzi młodych, zmuszając ich do wyboru przedmiotów zdawanych na egzaminie dojrzałości. Dojrzałość miałaby więc być poznaniem siebie na tyle, aby stwierdzić, w jakich dziedzinach czujemy się mocniejsi. Mówi się nawet o „dwóch kulturach”: jednej związanej z poznawaniem ludzi i ich twórczości, a drugiej zajmującej się poznawaniem świata zewnętrznego. Jest to podział dość ponury, bo przecież każdy z nas należy do obu tych kultur. A posługują się one niestety zupełnie różnymi językami.

„Czy Wielki Wybuch był głośny?” to rozmowa dwóch bohaterów. Karolina, wzorowana na autorce, to ciekawa świata humanistka, dla której matematyka jest językiem obcym i momentami nieco strasznym. Jean-Pierre to profesor astrofizyki wzorowany na autorze, który przedstawia swojej rozmówczyni Wszechświat opisywany przez naukowców językiem matematyki. Zadanie nie jest proste, bo jak sam przyznaje w pewnym momencie Jean-Pierre:

Żeby tobie wytłumaczyć, muszę sam dobrze zrozumieć, i to tak, by móc ci to wytłumaczenie przedstawić bez użycia wzorów. (…) Tłumaczenie bez aparatu matematycznego wymaga dobrego, a nawet głębokiego zrozumienia, więc ja też się przy Tobie uczę.

Jean-Pierre osiąga sukces. Dzięki dociekliwości i nieustępliwości Karoliny, czytelnik podąża za tokiem rozumowania profesora, choć nie zawsze bez wysiłku. Forma opowiadania o nauce poprzez dialog sprawdziła się. Pytania zadawane przez Karolinę to często te same, które rodzą się podczas lektury w głowie czytelnika. „Czy Wielki Wybuch był głośny?” nie jest więc wykładem, ale rozmową osoby zainteresowanej światem z cierpliwym naukowcem, który o tym świecie sporo wie, a co najważniejsze, chce się swoją wiedzą podzielić.

Trudno mu się dziwić, bo z jego opowieści wyłania się Wszechświat zachwycający, pełen rodzących się i umierających gwiazd, nieznanej materii i przedziwnych czarnych dziur. To świat, który czasem trudno zrozumieć, bo jest sprzeczny z naszymi obserwacjami dnia codziennego. Nie ma w nim absolutnego czasu, a króluje względność.

Autorzy w atrakcyjny i nieskomplikowany sposób opowiadają m. in. o falach grawitacyjnych, które Jean-Pierre nie bez kozery nazywa nowym zmysłem ludzkości, o geometrii czasoprzestrzeni, którą niełatwo przecież wyjaśnić na dwuwymiarowej kartce, czy o naszych początkach, które jak się okazuje wcale wybuchem nie były.

W książce przewijają się nazwiska wielu naukowców, również polskich, którzy wpłynęli na rozwój fizyki, ale też tych, do których Jean-Pierre jako student uczęszczał na wykłady. Niejednokrotnie wspominane są na przykład liczne dokonania Bohdana Paczyńskiego, który m.in. na początku lat 90. jako pierwszy zaproponował metodę mikrosoczewkowania grawitacyjnego do poszukiwania egzoplanet.

Atutem książki jest też rozdział poświęcony sposobom dokonywania odkryć w astrofizyce. Tutaj teoria miesza się nierozerwalnie z praktyką, czyli obserwacjami. Jest to temat rzadko poruszany w literaturze popularnonaukowej. Na deser natomiast czytelnik będzie świadkiem dyskusji może odrobinę mniej naukowej, ale jednak interesującej, dotyczącej Boga, a raczej jego braku, we współczesnej fizyce.

„Czy Wielki Wybuch był głośny?” pokazuje, że polska literatura popularnonaukowa ma się świetnie i śmiało może konkurować z najlepszymi.


Tytuł: Czy Wielki Wybuch był głośny?

Autorzy: Karolina Głowacka i Jean-Pierre Lasota

Liczba stron: 486

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Rok wydania: 2017

Link: https://ksiegarnia.proszynski.pl/product,73120

  • Major Bień

    Były jeszcze jakieś wpadki poza Enceladusem? ;D

    • Radek Kosarzycki

      No właśnie nie! Im dalej tym lepiej. Koniec końców przeczytałem do ostatniego słowa i stwierdzam, że jedna z lepszych książek w ostatnim czasie. 😉