Słowo na niedzielę

Wszyscy żyjemy na planecie Ziemia. Jadąc rano do szkoły czy do pracy mijamy znane nam tereny, zastanawiamy się jak minie dzisiejszy dzień, zastanawiamy się co zjeść na obiad, przypominamy sobie, że trzeba kupić żarówkę do lampy w kuchni. Dzień jak co dzień. Monotonia jest strasznie dołująca. Zapominamy jednak gdzie żyjemy. Tak naprawdę nie widzimy świata wokół. Bezustanny galop myśli, przeglądanie poczty elektronicznej, aktualizacji na facebooku czy na instagramie – to wszystko skutecznie przesłania nam otaczający nas świat.

 

Astronomowie spoglądają dalej, jeszcze dalej od powierzchni naszej planety. Analizują skład chemiczny gwiazd znajdujących się tryliony kilometrów od Ziemi, gwiazd, do kórych nigdy żaden człowiek nie dotrze (o ile nie okaże się, że nie dostrzegliśmy jakiegoś błędu w naszej fizyce i w rzeczywistości podróże do odległych zakątków wszechświata są możliwe – wszak “nigdy nie mów nigdy”), poszukują planet pozasłonecznych mając nadzieję na odkrycie oznak życia na jakiejkolwiek innej planecie. Sama taka myśl strasznie rozbudza wyobraźnię – zastanawiamy się jakiego rodzaju życie może istnieć na innych planetach – czy będzie podobne do naszego, czy może będzie zupełnie do niego niepodobne. Jak na razie nie jesteśmy w stanie tego stwierdzić. Znamy jedną, dosłownie JEDNĄ planetę, na której wiemy, że życie istnieje – to Ziemia. I tyle. Już sama myśl o odnalezieniu jakiegokolwiek życia na innym globie wydaje się fascynująca. Samo odkrycie biologii na innej planecie oznaczałoby coś niesamowitego. Dowiedlibyśmy, że we Wszechświecie może istnieć mnóstwo przypadków życia. Odnalezienie mikrobów byłoby czymś wspaniałym. Nie ma sensu nawet wspominać czym byłoby odkrycie planety, na której dojrzelibyśmy roślinność, czy bardziej złożone formy życia, nie mówiąc już o życiu inteligentnym. Sama myśl o poszukiwaniu jakichkolwiek oznak życia na innych planetach pochłania nas bez reszty, a oprócz tego skutecznie przesłania nam otaczający nas świat.

 

Zastanawialiście się kiedyś co by było gdybyśmy odkryli planetę nie podobną, ale taką jak Ziemia? Wyobraźcie sobie, że szukamy dowodów na istnienie jakiejkolwiek biologii na obcej planecie i trafiamy na Ziemię. Załóżmy, że istniejący sprzęt pozwala nam wręcz dolecieć do tej planety i ją badać – for the sake of argument. Załóżcie, że jesteście obcymi, którzy właśnie dotarli do Układu Słonecznego, dolatują na Ziemię i zaczynają ją badać. Mikroby są. Hurra. Ale okazuje się, że jest o tyle więcej. Już zanim przejdziemy do życia: jeżeli jesteście obcymi ze szczękami, to zbieracie szczęki z podłogi widząc potęgę natury, widząc procesy atmosferyczne, opady, chmury, zachody i wschody Słońca, zdumiewa Was wielki księżyc widoczny gołym okiem ze szczegółami na niebie, przerażają was wiatry, burze, deszcz. O właśnie, deszcz! I cała reszta cyklu wodnego. Lecąc nad krajobrazem widzicie potężne, niezwykle silne wodospady, szumiące fale oceanu skrywającego mnóstwo życia, rwące potoki, strumienie żłobiące powierzchnię planety. Dynamika tej spływającej wody już sama w sobie skłania was do myślenia, że to niesamowicie żywa planeta. Tak dużo się tu dzieje. Dostrzegacie roślinność delikatnie poruszającą się na wietrze. Rośliny jak rośliny, stoją w miejscu. Ale na szczęście macie na nadgarstku urządzenie, które spowalnia proces postrzegania, dzięki czemu w waszych głowach macie wrażenie, że czas płynie szybciej. Jeden dzień wydaje się trwać zaledwie minutę. Przysiadając na kamieniu obserwujecie leśną polanę i widzicie, że to także świat niesamowicie ożywiony. W ciągu sześciu godzin mija cały rok na Ziemi, widzicie powolne obumieranie roślinności przed zimą, i wściekłe rozkwitanie roślinnosci na wiosnę i latem. Przyglądacie się z bliska, widzicie jak rośliny wyrastają z Ziemi, widzicie jak świadomie kierują się ku słońcu, widzicie jak rozwijają liście, jak pączkują, jak rozkwitają. To wszystko wydaje się wręcz nierealnie fascynujące. Jak to wszystko się dzieje, jak powstała taka różnorodność, w jakiej symbiozie te całe lasy i łąki żyją, jak majestatycznie życie się broni i po kolejnym roku powstają nowe rośliny, te które przetrwały wzrastają na nowo odradzając się na wiosnę niczym feniks z popiołów. Okazuje się, że pozorna śmierć zimą była tylko formą przetrwalnikową, pojawiają się kolejne liście, kolejne kwiaty i życie powraca. Co sześć godzin życie powraca na Ziemię i co sześć godzin szykuje się na zimę.

 

W końcu dostrzegacie faunę. Mamy proste organizmy, ale je akurat dość trudno dostrzec ze względu na rozmiary. Okazuje się, że życie może przyjmować miliardy form. Dostrzegacie lecącą biedronkę, biegnącego zająca, tygrysa, słonia, psa, ptaki, aligatory, płazy, gady, ssaki dowolnych rozmiarów, człowieka.

 

Okazuje się, że ta jedna odkryta w bezkresnym wszechświecie planeta stanowi materiał do badań, które mogą trwać setki jeżeli nie tysiące lat. Samo katagolowanie życia na egzoplanecie takiej jak Ziemia jest zadaniem wręcz niewykonalnym, nawet jeżeli możemy na nią polecieć i wysłać całą armię naukowców. Co więcej, okazuje się, że nawet sami mieszkańcy tej planety nie znają jej do końca. Owszem, potrafią już wydostać się z powierzchni planety, ba, nawet dolecieć i stanąć na swoim naturalnym satelicie, ale nijak nie oznacza to, że znają całą złożoność życia na swojej planecie. To życie także dla nich stanowi wciąż nie lada zagadkę, a części życia – na przykład tego skrytego kilometry pod powierzchnią oceanów – nawet nie znają i gdyby mogli je zbadać byliby równie zaskoczeni jak wy.

 

Tylko z uwagi na fakt, że żyjemy na Ziemi na co dzień nie dostrzegamy tego jak jest fascynująca. Jesteśmy ślepi na to co mamy tuż pod nosem, szukając czegoś bardziej fascynującego znacznie dalej, tam gdzie nie sięgamy. Znajdźcie jakiś wieczór w najbliższym czasie, usiądźcie przed ekranem i zobaczcie co nas omija na co dzień i na co przypadkiem możemy trafić za kilka lat jednym z budowanych aktualnie teleskopów:

RK

Komentarze wyłączone.