Wywiad Pulsu – Dr Patricia Fara

Myśląc o wstępie do tego wywiadu zacząłem zastanawiać się, jak wśród ludzi rozkłada się niechęć do autorytetów. Niektórzy wpatrzeni są w ludzi sukcesu, osoby lepiej wykształcone, czy też bardziej majętne. Inni jednak podchodzą do tego sceptycznie, parafrazując trochę Feynmana: „co z tego, że powiedział to Konfucjusz? Mógł przecież się mylić”. Sam osobiście skłaniam się ku temu drugiemu sposobowi myślenia, jednak raz na jakiś czas pojawia się postać, obok której przejść obojętnie nie można i z pewnością należy do nich Isaac Newton. Napisano już o nim dziesiątki książek, każdy wie (bądź przynajmniej powinien) czym się zajmował i kim był. Nawiązując do poprzedniego tekstu postanowiłem kontynuować jeszcze przez chwilę jego temat. Na kilka moich pytań zgodziła się odpowiedzieć Dr Patricia Fara z Uniwersytetu w Cambridge. Brytyjska historyczka specjalizująca się w angielskiej nauce XVIII wieku i roli kobiet w historii nauki. Prezydent British Society for the History of Science.

Dr Patricia Fara (źródło: clare.cam.ac.uk)

Maciej Tadaszak: Isaac Newton znany jest wszystkim ze swoich osiągnięć w dziedzinie nauki. Jest on jednak postacią problematyczną ze względu na swój trudny charakter. Stephen Hawking w swojej „Krótkiej historii czasu” opowiada o jego przebiegłości, a nawet zawistności. Wielki wielbiciel Newtona, matematyk Vladimir Arnold, powiedział, że nie można mówić o tej postaci bez kontaktu z jego charakterem i przekonaniami. Skąd taka niejednoznaczna ocena Newtona jako człowieka?

Patricia Fara: Nawet kiedy żył, istniało wiele sprzecznych poglądów na temat osobowości Newtona. Od tego czasu różne ich wersje rozmnażały się, ponieważ ludzie wybierają opis przeszłości, który pasuje do obrazu, jaki chcą przekazać. W XIX wieku niektórzy pisarze podziwiali go jako cnotliwego, pracowitego i cierpliwego, podczas gdy inni rozpowiadali o jego roztargnieniu i skromności. Aż do połowy XX wieku naukowcy tłumili wszelkie wzmianki o jego alchemicznych zainteresowaniach, ale nowsze relacje podkreślają jego tajemniczość, a także sugerują, że był on na autystycznym spektrum osobowości. Diagnoza ta nie mogła wcześniej być możliwa.

MT: Chciałbym na chwilę pozostać przy micie Newtona. Upadające jablko na jego głowę jest wręcz symbolem kultury masowej. Skąd ta legenda pochodzi i co naprawdę znaczy? Koliduje ona z obrazem naukowca, który musi metodycznie sprawdzać, aby wyciągnąć wnioski. Wygląda na to, że prawo grawitacji Newtona przyszło instynktownie.

PF: Prawda o spadającym jabłku nie jest szczególnie ważna: liczy się jego symboliczne znaczenie jako momentu założycielskiego fizyki Newtona. Przypomina inne romantyczne epizody dramatycznych odkryć, takie jak okrzyk Archimedesa „Eureka” z jego kąpieli, czy dziecięca fascynacja Jamesa Wata z wrzącym czajnikiem. W tych wersjach historii teorie rodzą się w pełni rozwinięte w umyśle geniusza naukowego, w taki sam sposób, w jaki symfonia lub wiersz mogą niewytłumaczalnie powstać w mózgu muzyka lub pisarza. Quasi-historyczne detale zamieniają sławnych prawdziwych bohaterów w postacie mitologiczne, które wpływają na to, jak ludzie myślą o nauce. Pod koniec życia Newton opowiadał anegdotę o jabłku cztery razy, choć dopiero w XIX wieku stała się ona znana. A przy okazji – pomysł, że jabłko spadło mu na głowę, był późniejszym upiększeniem wprowadzonym przez ojca Benjamina Disraeli, premiera Wielkiej Brytanii. Najobszerniejszy opis pochodzi od jego przyjaciela Williama Stukeley’a (1687-1765), antykwariusza i eksperta od Stonehenge, który przypomniał sobie ich rozmowę we własnym ogrodzie. Newton, jak pisał Stukeley, wspominał wtedy wydarzenia sprzed sześćdziesięciu lat, kiedy jako student opuścił Cambridge chroniąc się przed epidemią w domu swojego urodzenia w Woolsthorpe, osadzie w Lincolnshire. Gdy siedział w sadzie, „pojęcie grawitacji … było spowodowane upadkiem jabłka, gdy siedział w kontemplacyjnym nastroju. Dlaczego to jabłko zawsze spadało prostopadle do ziemi, pomyślał sobie. Dlaczego kierunek nie powinien skierowany być w bok, lub w górę, ale stale do centrum ziemi? Z pewnością powodem jest to, że Ziemia rysuje ten kierunek… istnieje moc, jak to nazywamy tutaj grawitacją, która rozciąga się przez Wszechświat.” Ci, ze współczesnych Newtonowi, którzy usłyszeliby tę historię, zareagowaliby zupełnie inaczej niż ludzie dzisiaj. Po pierwsze, Biblia była tak ważna dla ich życia, że ​​natychmiast pomyśleliby o upadku człowieka w ogrodzie Eden, kiedy wąż przekonał Ewę, by kusiła Adama owocem z zakazanego drzewa poznania dobra i zła. Owoc ten został zidentyfikowany jako jabłko prawdopodobnie dlatego, że łacińskie słowa „zło” i „jabłoń” są bardzo podobne – malum i malus. Średniowieczne i renesansowe obrazy niemowlęcia Chrystusa często pokazują, że trzyma jabłko symbolizujące fakt, że jest drugim Adamem, który odkupi upadłą, grzeszną ludzkość. Dla swoich zwolenników Newton stał się nowym Adamem, który odkryłby boskie matematyczne prawa natury. Co więcej, ze współczesnego punktu widzenia idea, że ​​Księżyc i jabłko podlegają tym samym prawom, wydaje się oczywista. Ale w XVI i XVII wieku wielu ludzi wciąż wyobrażało sobie arystotelesowski wszechświat, z jego ostrym kontrastem między wieczną doskonałością niebios i niesfornym chaosem ziemskiej sfery. Rozwijając badania swoich poprzedników, Newton zjednoczył kosmos w jeden spójny byt, postulując siłę grawitacji, która działała na Ziemi, a także rozciągała się w obszarach niebieskich. Nagłe olśnienie Newtona pod jabłonią jest intelektualnym odpowiednikiem boskiego nawiedzenia, przypominającego natychmiastowe nawrócenie Pawła od sceptycyzmu, do wiary na drodze do Damaszku. Ideologicznie naukowcy powinni postępować metodycznie, podobnie jak sam Newton – cierpliwie gromadząc dowody i bezlitośnie testując hipotezy. Jabłko sprzeciwiło się idealnej wizji, zamiast tego pokładało nadzieję, że lata żmudnych badań mogą zostać zwarte przez oślepiający moment olśnienia.

MT: Młodość Newtona przypada na okres restauracji brytyjskiej monarchii. Nauka może wtedy cieszyć się wielką wolnością, a Karol II był nawet członkiem Towarzystwa. Czy w czasach Cromwella, jako twardy purytanin, miałby szansę rozwinąć swoje badania?

PF: Newton urodził się w 1642 roku, a Restauracja nastąpiła w 1660 roku, kiedy Karol II powrócił na tron. Jako dziecko Newton doświadczył reżimu purytańskiego: urodził się w Boże Narodzenie, ale obchody Bożego Narodzenia zostały zakazane. Chociaż jest to czysta spekulacja, wyobrażam sobie, że mógł on wykonywać swoją pracę na Uniwersytecie w Cambridge. Jednak założenie Towarzystwa Królewskiego było niezwykle ważnym projektem restauracji monarchii, który nie wydarzyłby się pod Cromwellem. Bez Towarzystwa Królewskiego idee Newtona prawdopodobnie nie zostałyby tak skutecznie upowszechnione i oczywiście nie cieszyłby się międzynarodową sławą, jaką zdobył będąc prezydentem Towarzystwa od 1703 r. Aż do śmierci w 1727 r.

Karol II Stuart – założyciel i członek Towarzystwa Królewskiego (źródło: freshford.com)

MT: Podczas studiów Newton był sizarem (biedniejszy student utrzymujący się z pomocy, czy wręcz służenia innym – przyp. autora). Nie pochodził z biednej rodziny. Czy to była kwestia wyboru i skąd wzięła się jego rola w środowisku studenckim?

PF: Został zmuszony do bycia sizarem, ponieważ jego matka dała mu bardzo niewielkie „kieszonkowe”, ale właściwie nie ma jasnego wyjaśnienia, dlaczego tak właśnie było. Z pewnością mogła pozwolić sobie na więcej, a listy, które przetrwały sugerują, że był w dobrych stosunkach z matką, gdy był w Cambridge. Prawdopodobnie nie znosiła jego odmowy spełnienia jej oczekiwań, że będzie dbał o ich znaczną własność rolniczą.

MT: Jego religijność jest również niezwykła. Był oddanym, ale nie ortodoksyjnym chrześcijaninem. Odrzucił kilka ważnych dogmatów religii. Czy to podejście do religii było pomocne, czy może przeszkadzało mu to w karierze?

PF: Newton był głęboko religijny, ale podążał za herezją ariańską, która neguje boskość Chrystusa. Celowo milczał na temat tego niekonwencjonalnego przekonania, które doprowadziło innych (w szczególności Williama Whistona, jego następcę jako profesora katedry Lucasa) do wygnania z Cambridge. Wszyscy mieszkańcy Cambridge musieli przysięgać, że będą przestrzegać 39 artykułów, podstawowego dokumentu Kościoła anglikańskiego, który zawiera afirmację Trójcy Świętej. Bardzo nietypowe było zwolnienie go z obowiązku złożenia tego oświadczenia. Był szczególnie zaciekły wobec Papieża i rzymskich katolików. Z drugiej strony bardzo uważnie studiował Biblię, szczególnie Księgę Daniela. Dla niego cała praktyka filozofii naturalnej polegała na zbliżeniu się do Boga.

MT: Newton nienawidził krytyki, był bardzo kapryśny. Spowodowało to konflikt między innymi z Leibnizem. Czy był to jednak konflikt osobisty, czy był to po prostu konflikt typowej dla ówczesnej angielskiej i europejskiej nauki?

PF: W tym czasie nie istniały prawa autorskie, a kilka osób zawsze zaangażowanych było w walkę o miejsce w pierwszym rzędzie, chociaż Newton zdawał się być wyjątkowo nieprzejednany i zdecydowany ustanowić własną oryginalność. Jego walka z Gottfriedem Leibnizem zrodziła się osobiście, ale później stała się kwestią narodową. Kiedy hanowerski dwór odziedziczył brytyjski tron, Newton manewrował, by utrzymać Leibniza na zewnątrz, mimo że cieszył się patronatem księżnej Caroline z Ansbach. W osiemnastym wieku Newton był promowany nie jako geniusz naukowy, ale jako narodowy bohater na równi z Williamem Szekspirem i Johnem Miltonem. Gdy zwolennicy Newtona i Leibniza zajęli strony po tym, jak oboje zmarli, stało się to międzynarodowym konfliktem. Przyjęli różne zapisy, a ten, który jest obecnie najbardziej rozpowszechniony, został opracowany przez Leibniza, opracowany przez Leonharda Eulera i wprowadzony z Francji do Anglii w XIX wieku.

Rachunek różniczkowy Leibniza (źródło: stephenwolfram.com)

MT: Jego działania w dziedzinie alchemii są również szeroko znane. Ale czy badania te były bliższe współczesnej chemii, czy też były one poszukiwaniem magicznych właściwości rtęci, lub próbami przekształcania metali w złoto?

PF: Newton uważał, że jego alchemiczne badania nie są odstępstwem od poważniejszych badań, ale w pełni zajmującym zajęciem, wartym jego największej uwagi.
Naukowcy lekceważą alchemię jako tajemniczy nonsens, a jednak techniki i instrumenty alchemiczne miały kluczowe znaczenie dla rozwoju nowoczesnej chemii. Alchemia rozkwitała przez setki lat, ponieważ pomagała zrozumieć świat, w którym wszystko wydawało się być wzajemnie powiązane i ciągle się zmieniało. Słońce sprawia, że ​​pszenica dojrzewa, brudne rudy dają błyszczące metale, czarny węgiel spala się w jasnym płomieniu: dlaczego więc nie spróbować zmienić ołowiu w złoto? A kiedy alchemik poświęcił się modlitwie, miał nadzieję przekształcić swoją podstawową, grzeszną duszę w czystszego ducha dążącego do Boga.
Niezainteresowany tworzeniem złota, Newton szukał w alchemii duchowego aspektu wszechświata, którego brakowało w ciężkich mechanistycznych modelach opartych na nieożywionych cząsteczkach. Opracowane w ciągu prawie trzech dekad w Cambridge, jego notatki z manuskryptów pokazują, że postrzegał świat przyrody jako żywy organizm, a nie martwy zbiór bezwładnej materii. Jak to ujął: „Ziemia ta przypomina wielkie zwierzęce lub raczej nieożywione warzywo, wciąga oddech z rąk do codziennego odświeżenia i życiodajnego fermentu, a następnie ponownie pojawia się z grubymi wydechami„.
Newton uważał, że gdyby mógł uzyskać dostęp do maleńkiej ilości „ducha roślinnego” na świecie, byłby w stanie go kontrolować. Ponieważ byłoby to równoznaczne z uzyskaniem boskiej mocy, musiał on zachować swoje odkrycia w tajemnicy, z wyjątkiem innych wtajemniczonych. Starannie skopiował nakaz, który znalazł w starym dokumencie: „Może być to zrobione w Twojej komnacie tak sekretnie, jak tylko potrafisz. I jest to wielki sekret.
Kompilując i analizując olbrzymią kolekcję rękopisów alchemicznych, Newton nauczył się rozszyfrowywać ich symbole i płynnie posługiwał się kodowanym językiem, którego słownictwo zawierało np. „krew zielonego Lyonu” i „trzech naczelnych Cerburusa”. Należał do małej grupy innych chemików działających w ukryciu, a do tej grupy należał przecież także wybitny Robert Boyle, który przyjmował pseudonimy, by wymieniać podręczniki i substancje chemiczne.

MT: John Maynard Keynes powiedział kiedyś, że Newton był „jednym z najwybitniejszych i najbardziej wydajnych naszych pracowników”,  a mowa tutaj o jego pracy w Mennicy Królewskie. Jak udało mu się odnaleźć w takim środowisku i jak wpłynęło to na jego status?

PF: W 1696 roku, gdy zamożny polityk Charles Montague zaproponował Newtonowi pracę w londyńskiej Mennicy Królewskiej, przyjął on ją z zapałem i rozpoczął nową karierę. Dawny samotny uczony, Newton przekształcił się w metropolitę dżentelmena i postać oświeceniową. Historycy często koloryzują ostatnie trzy dekady jego życia, mimo że nadal był aktywny naukowo. Jego działania w mennicy miały wielki wpływ na brytyjskie sprawy finansowe. Jego pierwszym zadaniem było nadzorowanie wielkiej reformy monetarnej Wilhelma III Orańskiego. Newton był odpowiedzialny za wdrożenie decyzji Parlamentu o ratowaniu gospodarki narodowej poprzez reformę waluty. Co do zasady, srebrne monety były równoważne z ich nominalną wartością, tak że po stopieniu suwerena (dawna brytyjska moneta o wartości jednego funta – przyp. autora) uzyskano wartość funta srebra. W rzeczywistości większość monet zawierała znacznie mniej srebra, ponieważ przestępcy wielokrotnie odcinali cienkie taśmy od krawędzi.
Aby naprawić sytuację, Newton zebrał wszystkie stare monety i przetopił je, aby wytworzyć nowe z frezowanymi krawędziami, co utrudniło ich zmianę. Ale kiedy ludzie wymieniali zdobyte monety, otrzymywali tylko swoją faktyczną wartość – odpowiadającą kwocie, którą zważyli – co oznaczało, że stracili dużo pieniędzy. Ale ci, którzy już byli bogaci zyskiwali, topiąc nowe monety i sprzedając je na międzynarodowym rynku srebra. Chociaż Newton przewidywał, że jego miara ustabilizuje cenę srebra, uległa ona znacznym wahaniom. Nieumyślne działania Newtona spowodowały, że Wielka Brytania była pierwszym krajem, który zastosował standard złota.
Newton przejawiał te same obsesyjne cechy w swoich projektach finansowych, tworząc długie, skrupulatne listy międzynarodowych danych walutowych i kursów walutowych. Zdeterminowany, by chronić narodową walutę, ścigał fałszerzy z okrutną wytrwałością, tworząc sieci szpiegowskie, aby mieć pewność, że zostaną wykryci, osądzeni i powieszeni. Aby produkcja monet była bardziej wydajna i bezpieczna, zmechanizował proces. Dużym kosztem energii (czyli koni, które ją zapewniały) były rachunki za oczyszczanie obornika.

MT: W 1705 Newton otrzymał tytuł szlachecki. Jego herb jest bardzo specyficzny, ale jeden fakt jest najbardziej interesujący. Skrzyżowane kości skrzyżowane są jak nożyce leworęczne. Co możesz przeczytać z tego heraldycznego symbolizmu?

PF: Newton został uhonorowany przez królową Annę w 1705 roku, najwyraźniej dzięki uprzejmości przyjaciela Charlesa Montague. Spędził dużo czasu badając swoje drzewo genealogiczne i znalazł daleką relację z sir Johnem Newtonem. Izaak Newton przyjął ten sam herb jak John.  Nie jestem więc przekonana, że interpretacja symboliki heraldycznej jest tutaj istotna.

Herb Newtona na ścianie jego domu w Woolsthorpe Manor (źródło: nationaltrust.org.uk)

MT: Według Newtona Bóg był immanentny i nieustannie interweniował. Trudno oczywiście porównywać Newtona z Bogiem, ale jak jego postać wpływa na obecną naukę? Jest obecnie tylko legendą, która ma fascynować i zachęcać do badań, czy możemy nauczyć się czegoś od niego bardziej „bezpośrednio”?

PF: Współcześni naukowcy często wskazują Newtona na najwyższego racjonalistę Oświecenia, pierwszego na świecie wielkiego fizyka, który wytępił biblijny przesąd i zastąpił go obiektywną prawdą. W rzeczywistości był człowiekiem głęboko religijnym, który poświęcił swoje życie interpretowaniu dwóch wielkich dzieł Boga: Biblii i Księgi Natury.
W wersji newtonowskiej Newtona Bóg jest immanentny w całym wszechświecie i nieustannie interweniuje w jego dobrobyt. Byłby zbulwersowany tym, co przypisano mu teraz deterministycznym poglądem, zgodnie z którym na zachowanie atomów nie ma wpływu boski mandat, lecz rządzą nim nieubłagane prawa naturalne. To pojęcie zostało wprowadzone pod koniec XVIII wieku przez Pierre-Simona Laplace’a (1749-1827), samozwańczego francuskiego Newtona (widzimy tutaj, że mamy do czynienia z historykiem brytyjskim – przyp. autora), który oświadczył, że jeśli w każdej chwili wie, gdzie jest każdy atom i jak szybko się porusza, może – w zasadzie, jeśli nie w praktyce – być pewnym jego miejsca pobytu w przyszłości. Ten francuski Newton zdobył swoją własną apokryficzną historię. Gdzież, módlcie się, jest Bóg jest w waszej fizyce?” zapytał Napoleon (podobno). Panie„, odpowiedział Laplace, „Nie potrzebuję tej hipotezy.” Newton również unikał hipotez, ale dla niego Bóg nie był przypuszczeniem, ale rzeczywistością.
Newton stał się międzynarodowym autorytetem rozumu naukowego, ale był filozofem przyrody, był to termin, który stanowczo nie był wczesnym odpowiednikiem naukowca. Dla naturalnych filozofów celem studiowania przyrody było odkrycie więcej o Bogu i jego roli jako boskiego architekta. Zamiast używać nauki do obalania świętych tekstów, zatwierdzili eksperymenty i teorie, godząc je z pismami świętymi. Zwracając się do Biblii po wskazówki, Newton sporządził plany Świątyni Króla Salomona, wierząc, że jej proporcje odzwierciedlają te same wymiary wszechświata. Przekazał potomnym tęczę o siedmiu kolorach nie dlatego, że liczył dokładniej niż jego poprzednicy, ale dlatego, że wierzył, że kosmiczne wymiary powinny być zgodne z zasadami muzycznej harmonii opartej na oktawach. Idąc za matematycznymi wskazówkami Pitagorasa, Newton szukał proporcji liczbowych wiążących boskie stworzenie razem w harmonijnej doskonałości.
Wielu naukowców upiera się przy utrzymywaniu, że Newton wyrzucił Boga z kosmosu. Ta świadoma ślepota pasuje do ich własnych interesów, umożliwiając im przedstawienie przeszłości naukowej jako nieuchronnego postępu w kierunku prawdy. W tej wypaczonej wizji historii nauka wyłania się olśniewająco jako poszukiwanie ostatecznej rzeczywistości opartej na rozumie, a nie na nieuzasadnionej wierze w nie dające się udowodnić byty. Wzmocnienie statusu wiedzy naukowej, jako niezaprzeczalnie poprawnej, wywołuje wrażenie, że praktykujący naukę są z natury istotami nadrzędnymi.

  • Łukasz Jankowski

    Wiele „pomysłów” Newtona było w zasadzie rozwinięciem odkryć Keplera. To że z jego równań wynika że czas płynie w wszędzie jednakowo próbował mu wybić z głowy Leibnitz, ale wygrał autorytet, świetnie tu pasuje cytat z wstępu 🙂

    • Radek Kosarzycki

      Dokładnie tak, autorytet – szczególnie w tych czasach – był podstawowym kryterium.