Czysto teoretycznie w 2024 roku w ramach programu Artemis ludzie wylądują ponownie na powierzchni Księżyca. Celem całego programu ma być powrót na stałe, czyli nie tylko postawienie flagi na powierzchni Księżyca, ale stworzenie stałej bazy załogowej. Choć szanse na to są niewielkie, to naukowcy i inżynierowie wciąż pracują nad wymaganiami dla takiej bazy.

Podstawowe założenie jest takie, że baza księżycowa powstanie w pobliżu południowego bieguna naszego naturalnego satelity. Zważając jednak na to, że w przeciwieństwie do osi Ziemi, która nachylona jest o 23,5 stopnia, oś rotacji Księżyca nachylona jest jedynie o 1,5 stopnia. W efekcie na księżycowych biegunach nie ma dnia czy nocy polarnej i cały czas są one oświetlone tak samo. Astronauta znajdujący się na biegunie będzie widział słońce przesuwające się powolnie nisko nad horyzontem.

Biegun południowy usiany jest licznymi kraterami, do których z uwagi na powyższe słońce nigdy nie zagląda. To właśnie wewnątrz tych kraterów może znajdować się całkiem sporo zamarzniętego lodu wodnego, który astronauci potencjalnie będą mogli wykorzystywać jako źródło wody.

Z tego też powodu sama baza powinna znajdować się na jakiejś równinie, w pobliżu krawędzi takiego krateru, tak aby jednocześnie otrzymywać możliwie dużą dawkę światła słonecznego, a jednocześnie miała łatwy i bliski dostęp do wody, w kraterze, na którego dnie temperatura może spadać do nawet -235 stopni Celsjusza.

Wycieczka z bazy na lotnisko

Pierwsze plany wskazują, że baza powinna znajdować się na możliwie płaskim i równym i dobrze oświetlonym terenie w pobliżu krateru.

Jak podkreślają inżynierowie, miejsce lądowania powinno być oddalone od bazy oraz farmy paneli słonecznych co najmniej o kilometr. Oprócz tego powinno znajdować się na zupełnie innej wysokości niż owa baza. Jeszcze lepiej gdyby było od niej oddzielone jakimiś niewielkimi wzgórzami.

Skąd ten pomysł? Chodzi o to, że lądujący statek kosmiczny może rozrzucać wokół miejsca lądowania mnóstwo pyłu i głazów znajdujących się w miejscu lądowania. Badacze szacują, że samo lądowanie może stanowić procę dla nawet kilkuset kilogramów skał i pyłu, które zostaną wyrzucone na odległość kilku kilometrów wokół miejsca lądowania.

Zważając na to, że naukowcy w bazie będą wykonywać mnóstwo badań geologicznych, idealnie byłoby gdyby ten cały “lotniskowy spray” nie wpływał na bezpośrednie otoczenie bazy.

Naukowcy wskazują, że szczególnie ciekawym rejonem na organizację bazy jest ten obszar biegunowy, w którym strona Księżyca widoczna z Ziemi łączy się z tą, która jest przed nami ukryta. Obie strony ewoluowały w inny sposób, przez co poznanie różnic między nimi byłoby z pewnością wartościowe.

Nie zmienia to jednak faktu, że baza musi powstać po stronie skierowanej w stronę Ziemi, aby możliwa była stała łączność z Ziemią na falach radiowych. Zresztą blisko tej umownej linii podziału na powierzchni bliższej strony Księżyca z pewnością jest mnóstwo skał wybitych podczas uderzeń meteoroidów z niewidocznej strony Księżyca. Byłby to idealny materiał do badań.

Pytanie zatem, czy uda się zrealizować załogowy lot na Księżyc w 2024 roku. W najbliższych tygodniach z pewnością dowiemy się jak duża jest na to szansa. Trzeba poczekać na nowego administratora NASA. Jego wizja będzie miała duży wpływ na przyszłość programu Artemis.

By Radek Kosarzycki

Popularyzator astronomii. Redaktor w Spider's Web.