Kiedy dochodzi do zderzenia dwóch masywnych galaktyk, tak naprawdę nic się nie dzieje. Przestrzeń między gwiazdami jednej galaktyki i drugiej jest na tyle dużo, że gwiazdy jedynie przelatują obok siebie, nawet się ze sobą nie zderzając. Co więcej, proces łączenia galaktyk trwa miliardy lat. Zupełnie inną sprawą jest proces zderzenia się dwóch supermasywnych czarnych dziur.

Naukowcy właśnie poinformowali o odkryciu dwóch supermasywnych czarnych dziur, którym do zderzenia pozostało już naprawdę niewiele czasu. Dzięki temu możemy obserwować ostatnie chwile życia układu dwóch supermasywnych czarnych dziur, zanim zleje się on w jedną jeszcze większą supermasywną czarną dziurę, czemu towarzyszyć będzie emisja niezwykle silnych fal grawitacyjnych.

Oczywiście mówimy tutaj wciąż o skali kosmicznej. Nie można zatem liczyć na to, że do zderzenia obu obiektów dojdzie za naszego życia, albo nawet wtedy, kiedy jeszcze ludzie będą na Ziemi istnieli. Nie oszukujmy się jednak, nasz gatunek jest naprawdę tylko chwilowym wybrykiem w historii wszechświata.

Wracając jednak do odkrytego obiektu: obie supermasywne czarne dziury oddalone są od siebie o 750 lat świetlnych i zderzą się ze sobą za jakieś kilkaset milionów lat. Nie zmienia to faktu, że obserwując ten układ astronomowie mogą sporo dowiedzieć się o procesach, które umożliwiają stopniowe zbliżanie się do siebie obu gigantów. Wiedza ta pozwoli tworzyć lepsze modele fal grawitacyjnych emitowanych przez podobne układy na różnym etapie ewolucji.

Jakby nie patrzeć, w skali kosmicznej, prędzej czy później także nasza supermasywna czarna dziura – SgrA* – zderzy się z supermasywną czarną dziurą znajdującą się w centrum Galaktyki Andromedy. Najpierw obie galaktyki się ze sobą zderzą, a setki milionów lat później obie czarne dziury znajdą do siebie drogę i zleją się w jedną, masywniejszą supermasywną czarną dziurę, która będzie centralnym punktem powstałej w tym procesie Milkomedy. Ludzi zapewne na Ziemi już nie będzie, możliwe, że nawet samej Ziemi już nie będzie, aczkolwiek jak przekonują naukowcy, sondy Voyager wysłane z Ziemi w 1977 roku nadal będą wtedy przemierzały pustkę przestrzeni międzygwiezdnej.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że tak naprawdę, gdyby oba składniki układu znajdowały się bliżej siebie, nie bylibyśmy w stanie określić czy mamy do czynienia z jedną, czy z dwoma czarnymi dziurami. Już w tym przypadku udało się rozdzielić układ na dwa składniki tylko dzięki obserwacjom prowadzonym za pomocą siedmiu różnych teleskopów.

Widoczny powyżej układ oddalony jest od nas o 480 milionów lat świetlnych. Składa się on z dwóch naprawdę potężnych czarnych dziur. Ich masy oszacowano odpowiednio na 200 milionów i 125 milionów mas Słońca. Dla porównania supermasywna czarna dziura w centrum naszej galaktyki ma masę „zaledwie” 4 milionów mas Słońca. Mamy tutaj zatem do czynienia z prawdziwymi kosmicznymi potworami.

Obserwuj nas w mediach społecznościowych

By Radek Kosarzycki

Redaktor naczelny Pulsu Kosmosu oraz Focus.pl. Miłośnik psów