Relacja ze startu rakiety Falcon Heavy. Czy poleci? Oglądaj z nami

6 lutego 2018 roku o godzinie 19:30 naszego czasu zaplanowano pierwszy start rakiety Falcon Heavy zbudowanej przez SpaceX, firmę należącą do Elona Muska.

Niezależnie od sympatii czy antypatii do samej firmy, trzeba przyznać, że jest to bardzo wyjątkowe wydarzenie. Tak dużej, tak mocnej rakiety nie widzieliśmy od kilku dobrych dekad, od złotej ery kosmonautyki, od czasów rakiety Saturn V i lotów na Księżyc. W przypadku udanego lotu SpaceX znacząco przybliży nas do powrotu na Księżyc i do lotów załogowych poza orbitę okołoziemską. Falcon Heavy ma bowiem potencjał wynieść ludzi nie tylko na Księżyc, ale w dłuższej perspektywie nawet na Marsa, co z pewnością jest marzeniem nie tylko samego Elona Muska, ale i rzeszy jego wyznawców zwolenników.

Źródło: SpaceX

Falcon Heavy w rzeczywistości to rakieta składająca się z trzech Falconów 9. Na każdym z nich znajduje się 9 silników, a zatem mamy do czynienia z koniecznością precyzyjnego uruchomienia 27 silników. To naprawdę nie lada wyzwanie, bowiem jakiekolwiek opóźnienie w uruchomieniu któregokolwiek silnika spowoduje istotne spowoduje różnice ciągu między poszczególnymi komponentami całego układu, a to doprowadzi do istotnych naprężeń pomiędzy poszczególnymi elementami rakiety. Czujecie jak duże jest ryzyko dezintegracji, a tym samym spektakularnych fajerwerków podczas tego startu? Ja tak. Elon Musk także, bowiem od dłuższego czasu zastrzega się, że szansa powodzenia w tym wypadku wynosi około 50 procent. Być może także to ryzyko sprawia, że jest to jeszcze bardziej ekscytujące wydarzenie.

[AdSense-A]

 

Oczywiście, jak to zwykle bywa w przypadku nieustraszonego SpaceX, skoro start jest niewyobrażalnie trudny, to…. postarajmy się zrobić coś jeszcze. SpaceX poszedł na całego i plan obejmuje także próbę wylądowania wszystkich trzech pierwszych członów z powrotem na Ziemi. Dwa boczne segmenty już sprawdziły się w locie i z sukcesem wróciły na Ziemię, więc dla nich to będzie kolejna próba lądowania, natomiast człon główny po raz pierwszy podejmie taką próbę. Po oddzieleniu się wszystkich trzech członów, dwa boczne spróbują wylądować w strefach lądowania 1 i 2 (LZ-1, LZ-2) na Przylądku Canaveral, a środkowy postara się wylądować na oceanicznej platformie „Of Course I Still Love You” na Oceanie Atlantyckim.

Co znajdzie się na pokładzie rakiety? Gdyby to był jakiś satelita, albo inny typowo wysyłany w przestrzeń sprzęt, nikt by się tym nie przejmował.

Miejmy nadzieję, że SpaceX ma lepszych specjalistów od rakiet niż od projektowania samochodów. Te reflektory są wprost niewyobrażalnie brzydkie. Źródło: SpaceX

Na szczęście w tym przypadku nie mówimy o pragmatykach, a o SpaceX – firmie, która „umie w PR” jak to się w internecie pisze. Dlatego też na szczycie rakiety znajduje się egzemplarz niedostępnego jeszcze w sprzedaży pojazdu Tesla Roadster, albo jak to Elon Musk napisał „Red Roadster for the Red Planet”.

Po udanym starcie, Falcon Heavy postara się umieścić samochód na eliptycznej orbicie sięgającej orbity Marsa.

Warto jednak pamiętać, że ten lot to tak naprawdę test, eksperyment na żywym organizmie.

[AdSense-B]

Zatem nie pozostaje nic innego jak przygotować sobie popcorn, coś do picia, i powrócić do tego artykułu wieczorem, aby zobaczyć na żywo czy dzisiejszy dzień to dobry dzień dla całej kosmonautyki czy też nie bardzo.*

* Oczywiście, zawsze pogoda może pokrzyżować plany i start może zostać przełożony na późniejszą datę, ale taki to już urok tego biznesu.

Powodzenia ciężki sokole!



  1. Niech ta tesla wyląduje na Marsie ku radości pierwszych kolonizatorów 😀

    1. Awatar Radek Kosarzycki
      Radek Kosarzycki

      Kolonizatorzy to na razie w Ameryce tylko byli. I jeszcze długo tak pozostanie. 😉

  2. * według aktualnych planów Falcon Heavy raczej nie wyniesie ludzi ani na Marsa (bodajże już w 2016 wycofano się z rozwijania statku Red Dragon który miał być wynoszony wlaśnie przez FH) czy Księżyc, ani nawet gdziekolwiek indziej, bo loty ograniczą się jedynie do misji cargo. Podobno prace nad systemem BFR (Big Falcon Rocket) idą na tyle sprawnie że Spacex prawdopodobnie zaniecha staranie się o certyfikaty na loty załogowe dla FH. BFR ma zastąpić za jakiś czas wszystkie systemy oparte o Falcona 9, a jego sztandarowym przeznaczeniem będzie eksploracja układu słonecznego z Marsem (2022-2024) i Księżycem na czele.

    1. Awatar Radek Kosarzycki
      Radek Kosarzycki

      Bardzo optymistyczne założenia. Myślę, że jeżeli FH wytoczy się dzisiaj ponad atmosferę to zapewne jakąś tam rolę jeszcze ma do odegrania. Czy będą to loty załogowe? Szczerze mówiąc nie wiem, generalnie ten temat staram się omijać i traktuje jak sci-fi – szczególnie tę część znajdującą się poza Księżycem. A BFR to zupełnie inny poziom złożoności. Przy nim FH to „pikuś”.

  3. No i jest na orbicie 🙂 czapki z głów… i to ujęcie zza kierownicy Tesli 🙂 don’t panic 😀

    1. Awatar Radek Kosarzycki
      Radek Kosarzycki

      To było niezłe. 🙂

    2. Awatar Krzysztof Dudek
      Krzysztof Dudek

      Mi szczena prawie zrobiła dziurę w podłodze jak zobaczyłem lądowanie dwóch rakiet pomocniczych 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Puls Kosmosu od 2015 roku informuje o aktualnościach ze świata astronomii, kosmologii i eksploracji przestrzeni kosmicznej. Krótko, rzeczowo i bez sensacji.

Autor: Radek Kosarzycki

ARCHIWUM

KONTAKT

pulskosmosu[at]gmail.com