Misja Dragonfly do Tytana: jest dobra i zła wiadomość

Prace nad przygotowaniem drona Dragonfly, który na początku przyszłej dekady ma spędzić dwa lata w mroźnej (aczkolwiek gęstej) atmosferze Tytana, największego księżyca Saturna, trwają. Co więcej, najnowszy przegląd prac potwierdza, że postępują one zgodnie z planem.

Po ostatnim przeglądzie postępów w przygotowywaniu misji NASA wydała zgodę na rozpoczęcie kolejnej fazy przygotowań. Specjaliści z Laboratorium Fizyki Stosowanej Hopkinsa (JHU APL) w Laurel w stanie Maryland rozpoczną teraz ostatnią fazę rozwoju drona.

Warto tutaj przypomnieć, że na chwilę obecną jest to jedyna amerykańska misja, której zadaniem jest wylądowanie i zbadanie powierzchni lodowego księżyca, pod powierzchnią którego może znajdować się ocean ciekłej wody. Pozostałe księżyce tego typu, takie jak Europa czy Enceladus muszą jeszcze sporo poczekać na swoją kolejkę. Tytan ma wiele innych cech, które sprawiają, że jest on najlepszym celem dla misji tego typu. Jest to jedyny księżyc z atmosferą, i jedyne ciało w Układzie Słonecznym poza Ziemią, na powierzchni którego znajdują się zbiorniki i rzeki wypełnione cieczą. Na Tytanie jednak nie jest to woda, a ciekłe węglowodory. Co więcej, lądowanie na Tytanie jest znacznie prostsze niż na innych księżycach lodowych dzięki jego grawitacji. Jakby nie patrzeć jest to drugi pod względem masy (po Ganimedesie) księżyc w Układzie Słonecznym.

Według NASA atmosfera Tytana — podobnie jak ziemska — składa się z azotu i niewielkiej ilości metanu. Tytan ma również cykl podobny do ziemskiego, podczas którego regularnie dochodzi do opadów z chmur unoszących się w atmosferze.

W tym fascynującym świecie jest jeszcze coś więcej; Uważa się, że powierzchnia Tytana jest bogata w liczne związki organiczne. Można zatem założyć, że dron nie będzie się nudził w trakcie swojej misji na Tytanie. Na jego pokładzie znalazły się kamery, czujniki i liczne próbniki, których zadaniem będzie poszukiwanie związków organicznych i dostarczanie informacji o tym, czy na Tytanie może istnieć życie pozaziemskie.

Misja drona Dragonfly wiąże się z „ekstremalnymi wyzwaniami inżynieryjnymi”, dlatego inżynierowie nie chcą pozostawiać niczego szczęściu. Z tego też powodu w ciągu ostatnich miesięcy przeprowadzono wiele testów analogowych drona jeszcze na powierzchni Ziemi. Przygotowując się do lotów nad powierzchnią Tytana, naukowcy przetestowali systemy naprowadzania, nawigacji i kontroli drona na jednej z kalifornijskich pustyni.

Drona poddano także testom w dużej komorze ciśnieniowej, do której wtłaczano tysiąc litrów ciekłego azotu na godzinę, aby odtworzyć warunki temperatury i ciśnienia panujące w atmosferze Tytana. Test trwał nieprzerwanie 24 godziny. Model wirników drona przetrwał w tych warunkach bez żadnego uszczerbku.

Niestety, jak ostatnio wszystko w NASA, także misja Dragonfly musi mierzyć się z poważnymi ograniczeniami budżetowymi. Start misji pierwotnie zaplanowany był na 2027 rok. Teraz jednak podjęto decyzję o opóźnieniu startu o jeden rok. Aktualnie start misji Dragonfly planowany jest na 2028 rok. Czy faktycznie do tego startu dojdzie, powinniśmy się dowiedzieć w połowie przyszłego roku, kiedy to Rada Zarządzania Programem w NASA po raz kolejny oceni stopień przygotowania misji do startu.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Puls Kosmosu od 2015 roku informuje o aktualnościach ze świata astronomii, kosmologii i eksploracji przestrzeni kosmicznej. Krótko, rzeczowo i bez sensacji.

Autor: Radek Kosarzycki

ARCHIWUM

KONTAKT

pulskosmosu[at]gmail.com