EUROPA: Jak badać gejzery?

dnia 05/07/2015

oooo-768x568

W grudniu 2013 r naukowcy korzystając z Kosmicznego Teleskopu Hubble’a ogłosili, że znaleźli dowód na obecność gejzerów wody tryskających z powierzchni Europy. Odkrycie momentalnie… wzbudziło zainteresowanie astrobiologów, ponieważ o tym księżycu wiadomo, że jego powierzchnię stanowi skorupa lodowa. Jeżeli woda ucieka przez skoropę lodową, pod powierzchnią może istnieć życie w postaci mikrobów.

Od tego czasu jednak gejzerów nie zauważono i naukowcy wciąż zrozumieć dlaczego. W międzyczasie sama możliwość istnienia gejzerów stawia pytania o to w jaki sposób najlepiej je badać. Przecież jeżeli już nigdy nie zobaczymy ich na powierzchni Europy, to dość regularnie występują na księżycu Saturna – Enceladusie.

„Myślimy o tym, aby stworzyć instrumenty oraz strategie badania lodowych księżyców i występujących na nich gejzerów,” mówi Nathalie Cabrol, badaczka z SETI Institute, która niedawno przedstawiała prezentację pt „Europa i dalej: Adaptacyjna eksploracja gejzerów planetarnych przy wykorzystaniu robotów.”

Abstrakt został przedstawiony w lutym br. na warszatatach „Workshop on the Potential for Finding Life in a Europa Plume” (Warsztaty dot. możliwości wykrycia życia w gejzerach Europy) odbywających się w NASA Ames Research Center w Kaliforni przy współudziale NASA Astrobiology Institute.

NASA posiada odpowiednie doświadczenie w wysyłaniu sond w przestrzeń kosmiczną. Sonda Cassini, wspólny projekt NASA i ESA aktualnie wykonuje zdjęcia Saturna i jego księżyców. Sonda znajduje się w pobliżu Saturna od 2004 roku i będzie pracować do 2017 roku.

1-advancesinro

Gejzery na powierzchni Enceladusa, Źródło: NASA/JPL

Jednak sondy znajdujące się w takich odległościach od Ziemi nie są w stanie reagować na żadne zdarzenia w czasie rzeczyistym. Z uwagi na odległość sygnał radiowy potrzebuje godzin, aby dotrzeć do sondy i kolejnych godzin, aby wrócić na Ziemię. To oznacza, że sondy muszą wykonywać wcześniej przesłane procedury, które planowane są z wyprzedzeniem na Ziemi. Jest to problemem już nawet na Marsie, który przecież jest stosunkowo blisko nas.

„To strasznie niepraktyczne, łazik marnuje dużo czasu stojąc i nie wykonując żadnej pracy, czekając na kolejne polecenia,” mówi Cabrol.

Rozwiązaniem może być wykorzystanie bardziej inteligentnych robotów, które mogą przystosować się do środowiska w którym się znajdują. Takie roboty testowano już w wymagających klimatach na Ziemi, chociażby w Andach. Tego typu roboty zbierają dane, które pozwalają im się zorientować co jest normalne a co wyjątkowe w ich otoczeniu. Oprócz tego w pamięci mają zaprogramowaną listę priorytetów obserwacyjnych misji.

„Dzięki temu cały czas obserwują co się dzieje wokół nich i są w stanie samodzielnie zareagować na nietypowe zdarzenia,” dodaje Cabrol.

2-advancesinro

JUpiter ICy moons Explorer (JUICE), wizja artystyczna, Źródło: ESA

Nathalie Cabrol spędziła ostatnie kiladziesiąt lat budując adaptacyjne roboty dla kilku wymagających środowisk – od pustyni Atacama w Chile po rejony górskie.

Wspomina także projekt nad którym pracuje aktualnie – zrobotyzowana eksploracja jeziora w Chile – tam testuje technologie, które mogą być wykorzystane do badania jezior na Tytanie.

Jej robot został zaprogramowany tak, aby ostrzegać zespół naukowców o istotnych dla misji wydarzeniach, jeżeli miały one miejsce między zaplanowanymi działaniami. Z uwagi na to, że test przeprowadzano na Ziemi, ostrzeżenie było wysyłane przez robota za pomocą e-maila. Wiadomość zawierała zdjęcie panoramiczne oraz dane fizyko-chemiczne dot. powietrza i wody.  Pewnego dnia, gdy nad jeziorem wystąpiła burza, Cabrol otrzymała na swój adres e-mail ostrzeżenie od robota.

„Otworzyłam okno i zobaczyłam w oddali burzę śnieżną nad jeziorem. Robot miał rację. Dobra robota,” wspomina Cabrol.

Do skutecznej eksploracji planety czy księżyca dobrze by było wysłać tam sieć robotów, które charakteryzowałaby rozproszona inteligencja. Mogłyby się ze sobą komunikować z powierzchni i z orbity uzyskując pełny obraz obszaru. Pozwoliłoby to na znaczne zwiekszeni produktywności misji.

Źródło: astrobio.net

10 komentarzy

  • Marcin napisał(a):

    Ciekawi mnie podstawa, na której opierają się badacze, z łatwością twierdzący o prostych formach zycia na innych planetach. Otóż laboratoryjnie nie udało się (i pewno nie uda) odtworzyć więcej niż powstania aminokwasów (doświadczenie Millera z lat 50-tych XX w). Do samorzutnego powstania białek z tychże aminokwasów droga daleka, potem jeszcze szereg innych cudów inżynierii jak kodowanie DNA RNA itd, tysiące enzymów, błon, maszynerii za której odkrycie dawano Nobla, a niby taka prosta w powstaniu. Odsyłam do ciekawej lektury :

    http://download.jw.org/files/media_books/24/lc_P.pdf

    • Puls Kosmosu - Radek napisał(a):

      Niestety ta ulotka to pseudo-naukowy bełkot. Nie ma to nic wspólnego z nauką i siłą rzeczy nijak tutaj nie pasuje. Zostawiam w komentarzach, bo każdy ma prawo do swojej opinii, ale też z tego prawa korzystam uznając to za szkodliwy materiał mający na celu mącić ludziom w głowie. Pozdrawiam

  • Marcin napisał(a):

    Rozumiem Radku, że swoją ocenę zamieściłeś po dokładnym przeczytaniu tejże „ulotki”. Polemika na poziomie polega na przedstawieniu argumentów „za i przeciw”, a nie na negowaniu czegoś i nazywaniu tego pseudo-naukowym bełkotem. Skoro naukowcy twierdzą, że na Europie czy Marsie itd są szanse na istnienie życia, może warto zrobić szczerą i naukową analizę, jakie jest prawdopodobieństwo jego samorzutnego pojawienia się. Uwierz mi, to temat który jest równo omijany przez wierzących w ewolucję biologów. Przypomina mi to pewną historię … Kiedyś, gdy na ekrany kin wchodził film „Ksiądz” dziennikarz z TV poszedł pod kino i zadał pytanie prostestującym moherowym paniom – „dlaczego ten film jest zły”. Padły argumenty. Drugie pytanie „a widziały Panie ten film”? – A broń Boże !!! 🙂 Cenię Twój PulsKosmosu na FB i tutaj. Czytam regularnie 🙂 To, że nie każdy akceptuje wiary w ślepy przypadek to chyba nie jest powód do palenia go na stosie nietolerancji. Pozdrawiam!

    ps. dobra robota i oby tak dalej 🙂

    • Puls Kosmosu - Radek napisał(a):

      Stosu nietolerancji tutaj nie uświadczysz. Jednak swoją wiedzę w zakresie astronomii, astrobiologii czy eksploracji kosmosu staram się czerpać z periodyków naukowych, a nie ulotek rozdawanych na ulicy lub roznoszonych po domach przez osoby, które wiedzą tylko to co przeczytały w ulotce, którą dostały do rozniesienia. Wszystko pisane pod tezę. Upór autorów tej ulotki w ignorowaniu faktów naukowych – godny podziwu. Ale każdy czyta co lubi. Pozdrawiam 🙂

  • Marcin napisał(a):

    Chętnie posłucham o faktach, nie o teoriach, o których piszesz. Co Twoim zdaniem przemawia za tym, że powstanie życia jest udawadnialne empirycznie. Uprzedzam, mądrzejsi od nas nic nie udowodnili, ci bardziej zaciekli jedynie obrażali myślących inaczej …

    • Puls Kosmosu - Radek napisał(a):

      Myślę, że Puls Kosmosu to nie jest miejsce na dyskusję na takie tematy. To miejsce w którym chcę dzielić się informacjami ze świata nauki. Religia i wierzenia nijak się mają do tej tematyki i nie mają tutaj wstępu. Bogowie, inteligentni stwórcy, wojny ateistów, agnostyków i osób religijnych pozostają poza zakresem tego miejsca. Szkoda nerwów na takie rozmowy. A co do słowa teoria… „Teoria naukowa jest najbardziej rzetelną, rygorystyczną i kompletną formą wiedzy naukowej.[1] Odróżnia ją to od potocznego rozumienia słowa teoria, które sugeruje bezpodstawność i spekulatywność.” (patrz https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_naukowa).

  • Yerzy napisał(a):

    Ciekawa dyskusja na którą „nie ma tu miejsca” 🙂
    Jestem daleki od sympatii dla sekty Świadków Jehowy (autorów ulotki) jednak podzielam zadumę kolegi Marcina nad napalonymi „naukowcami”, którzy wszędzie węszą za wodą, a jak już ją wywęszą to zaraz wieszczą rychłe odkrycie życia poza Ziemią – „pod powierzchnią może istnieć życie w postaci mikrobów”. Tak, może też być Myszka Miki i przyjaciele (ostatnio sporo oglądam z dzieckiem i oni co rusz lecą rakietą na jakąś planetę;) To przypomina też bardzo romantyczne pragnienie, że skoro są we wszechświecie podobne do naszej galaktyki, podobne do naszego układy planetarne i zapewne podobne planety jak Ziemia, to MUSZĄ być tam jakieś „ufiki” – „Jakąż zarozumiałością byłoby twierdzenie, że jesteśmy sami we wszechświecie!” – wołają otwarci na kosmos i inne cywilizacje ludzie różnych ras i wyznań:) Nijak się to ma do teorii naukowych.

    PS: Tymczasem wodę na innych planetach tak łatwo wytłumaczyć;) http://2.bp.blogspot.com/_U3sWAuRGBSc/SaBhWMPvhKI/AAAAAAAAAQo/5Xn8zsD5XJQ/s1600/spirit_east_hills_mars.jpg

    • Puls Kosmosu - Radek napisał(a):

      Pytanie czy to aby na pewno naukowcy są „napaleni” jak to ująłeś czy też są to media, które informacje o „ewentualnej możliwości” życia ubierają w tanią sensację „bo inaczej nikt nie przeczyta”. Gdyby przejrzeć artykuły naukowe na ten temat, nie znajdziesz w nich żadnego podniecenia związanego z potencjalnym życiem. Analogicznie gdy spojrzysz na to co bezpośrednio mówią naukowcy nt. jasnych kropek na Ceres, a na to co potem media piszą, że oni powiedzieli – znajdziesz się w dwóch różnych światach.

      Tak, istotnie, perspektywa odnalezienia życia poza Ziemią jest ekscytująca. Filozoficznie stanowiłaby istotny przełom w ogólnej świadomości. Ogrom Wszechświata, liczba odkrytych galaktyk pomnożona przez liczbę gwiazd w każdej z nich, przez liczbę planet wokół każdej gwiazdy dają duże pole do popisu, bo przy takiej liczbie można się spodziewać znalezienia praktycznie wszystkiego. Dla wielu statystyka w tym przypadku pozwala na wszystko.

      Dlatego nie zwalałbym wszystkiego na naukowców, a na formę w jakiej tej informacje docierają do ogółu społeczeństwa. Naukowiec ma umysł otwarty na każdy wynik, a przynajmniej powinien mieć. Tak było w przypadku chociażby doświadczenia Michelsona-Morleya, które miało na celu udowodnić istnienie eteru. Wynik negatywny był równie istotny co przewidywany wcześniej pozytywny. Jednak w dzisiejszych czasach „nie sprzeda się newsa” bez jakiegoś chwytliwego tytułu. Wszak są wśród nas i fizycy z wykształcenia, którzy piszą artykuły tak naginające rzeczywistość w celu wykreowania sensacji, że aż się w człowieku bunt rodzi. Ale widocznie taki mają przykaz, bo nie wierzę, aby pisali takie banialuki z własnej woli.

      Natomiast jak słusznie zauważają Ci, których wyśmiewasz – ciężko znaleźć przypadki jednostkowego występowania jakichś zjawisk i mnie też przekonuje podejście mówiące, że małoprawdopodobne jest, aby w całym Wszechświecie życie powstało tylko na Ziemi. Jakiż to cudowny zbieg okoliczności musiałby być, aby w całej tej ogromnej przestrzeni, w całym czasie jaki upłynął od Wielkiego Wybuchu, akurat życie zdarzyło się tylko tu i tylko teraz. Skoro mogło raz, to może i drugi, i trzeci. Skoro mogło tu, to może i tam, i tam. Ale to tylko moje odczucie niepoparte absolutnie żadnymi faktami.

      • Yerzy napisał(a):

        Zgadzam się z trzema pierwszymi akapitami! Najprawdopodobniej to klikalność wymusza tą „ewentualność życia” na piszącym news-a. Naukowych rozpraw nie śledzę ale zakładam, że naukowcy, ci prawdziwi, są „cool” tak jak piszesz;) Co do czwartego akapitu, nie tyle nie zgadzam się z nim, co zupełnie inaczej to odczuwam i nie widzę nic zdrożnego w tym, że jesteśmy tacy wyjątkowi i jedyni we wszechświecie. Faktycznie, wyśmiewam ich (łaknących życia na innych planetach) lecz życzliwie:) Być może ocieramy się tu o „śliskie” kwestie wiary ale moja bynajmniej nie zakazuje mi przyjąć do wiadomości istnienie pozaziemskich form życia! Ale jakoś nie wydaje mi się… Natomiast nie umniejsza to mojej fascynacji kosmicznym światem nieożywionym, który tak pięknie przybliżasz nam na Pulsie Kosmosu:)

        • Puls Kosmosu - Radek napisał(a):

          No i widzisz – właśnie dlatego powstał Puls Kosmosu. Będąc stroną jednoosobową nie będę miał nigdy szans na „pisanie pod klikalność” – nauka się tak dobrze nie sprzedaje jak Demotywatory, Wykop, Plotek, Pudelek, Fakt czy portale motoryzacyjne, lajfstajlowe itp itd. – Tam można zarobić na klikalności. Na Pulsie raczej reklam nie widzę, bo psułyby wizerunek strony, a przynosiłyby 14 PLN miesięcznie. W porywach.

          Dlatego mogę sobie tutaj pozwolić na pisanie bez emocji, bez sensacji, bez szafowania „odkryciem śladów życia”, „tajemniczymi kropkami” itp itd. Tak, również mnie fascynuje co znajduje się pod powierzchnią Europy, Enceladusa czy w innych układach planetarnych, ale cieszy mnie samo poszukiwanie, niezależnie od tego jaki będzie jego wynik.

          Gdy rozmawiam z astrobiologami, ludźmi od lat pracującymi nad możliwością życia we Wszechświecie – oni mają podobnie. Sama możliwość ich cieszy i napędza do poszukiwań. Ale wbrew mediom średnio ich podniecają informacje medialne o tym, że coś, może ktoś odkrył. W zeszłym tygodniu podczas National Astronomy Meeting jeden z sędziwych profesorów oznajmił, że nowe dziury w jądrze komety P67 są dowodem na istnienie na niej życia w postaci mikrobów. Jakże zaskakująca była reakcja środowiska zajmującego się tą tematyką. Na Royal Astronomical Society zeszła lawina krytyki właśnie z ich strony za to, że w ogóle dopuścili do takiego odczytu, do gdybania bez potwierdzenia, bez publikacji naukowej podlegającej recenzji naukowej (peer review). To naprawdę była budująca sytuacja. Przecież oni też spędzają swoje kariery starając się znaleźć życie poza Ziemią, analizując możliwości jego rozpoznania. Ale nie dopuszczają do gdybania i ogólnego wishful thinking. Dopóki ktoś nie opublikuje twardych dowodów raczej naukowców nic tak nie „napali”. Inną sprawą są portale ogólno-informacyjne, dziennikarze od wszystkiego (jak ostatnio piszący o Układzie Słonecznym jako o „naszym układzie gwiezdnym”) i właśnie wymuszanie klikalności, bo news ma dzisiaj krótką żywotność, umiera po kilku godzinach, a w ciągu tych kilku godzin musi zarobić na ZUS dziennikarza. Takie błędne koło. Stąd Puls Kosmosu 🙂

          Co do wiary – i tak i nie. Ale tej kwestii rozwijać nie będę. 🙂

Dodaj komentarz