Chińczycy chcą wysłać skoczka na Księżyc. Będzie wskakiwał do wiecznie zacienionych kraterów

O tym, że Chiny są aktualnie najaktywniejszym krajem na powierzchni Księżyca, nie trzeba przekonywać nikogo. Wszystko wskazuje, że tak będzie jeszcze przez wiele kolejnych lat. Podczas gdy Stany Zjednoczone obcinają mocno budżet NASA, Chińczycy realizują swój program księżycowy zgodnie z harmonogramem. Zanim jednak pierwsi chińscy astronauci staną na powierzchni Księżyca — prawdopodobnie w latach 2028-2030 – Państwo Środka planuje wysłać jeszcze kilka lądowników bezzałogowych.

W najnowszym artykule naukowym opublikowanym w periodyku Space: Science & Technology chińscy inżynierowie opisali misję Chang’e-7, która według planów ma zostać wyniesiona w podróż na Księżyc już w 2026 roku.

Nie będzie to byle jaka misja, bowiem będzie składała się zarówno z orbitera, który będzie obserwował Księżyc z orbity, z lądownika, jak i z miniaturowej sondy, która będzie na powierzchni Srebrnego Globu poszukiwała lodu wodnego. To właśnie ten ostatni komponent misji jest niezwykle interesujący.

Podstawowym celem misji Chang’e-7 będzie poszukiwanie lodu wodnego, analiza jego obfitości w okolicach południowego bieguna globu za pomocą obserwacji prowadzonych zarówno z orbity, jak i na powierzchni. W tym drugim przypadku do pomiarów i poszukiwań będzie wykorzystywana miniaturowa latająca sonda.

Zaraz, zaraz! Na Księżycu nie ma atmosfery, więc i latać nic nie może.

No tak, skrzydła czy wirniki na Księżycu na nic się nie przydadzą. Jakby nie patrzeć, faktycznie nie ma tam żadnej atmosfery, a tym samym owe skrzydła i wirniki nie miałyby się od czego odpychać.

Głównym celem badań będą oczywiście wiecznie zacienione kratery w okolicach bieguna księżycowego. Wiele wcześniejszych badań prowadzonych z orbity wskazuje, że to właśnie tam lód wodny gromadzi się od eonów. Ze względu na fakt, że nigdy nie dociera tam promieniowanie słoneczne, które mogłoby prowadzić do sublimacji lodu (zamiany ze stanu stałego w lotny), cząsteczki wody, które tam się dostaną, zostaną już tam na zawsze.

Owa „latająca sonda” będzie wyposażona w specjalne instrumenty badające potencjalne cząsteczki lodu wodnego na dnie zacienionych kraterów. Na jej pokładzie znajdzie się wiertło, ramię mechaniczne i piec do przeprowadzania analizy widmowej próbek lodu.

Sam lądownik miałby wylądować w pobliżu takiego krateru, a sama sonda miałaby po prostu wskoczyć do znajdującego się w pobliżu krateru i badać lód na miejscu. Można zatem powiedzieć, że latania tutaj za dużo nie będzie, zamiast tego po raz pierwszy ludzie wyślą na inny glob instrument, który będzie pokonywał przeszkody, po prostu skacząc. Jakby nie patrzeć, wiecznie zacieniony krater nie jest miejscem, do którego da się przystosować łazik księżycowy.

Warto tutaj jednak zauważyć, że zanim Chang’e-7 wyruszy w swoją podróż, w 2024 roku w stronę Księżyca poleci jeszcze Chang’e-6, w ramach której Chińczycy planują jako pierwsi w historii pobrać próbki z niewidocznej z Ziemi strony Księżyca i przywieźć je na Ziemię. W 2028 roku natomiast w kierunku Księżyca poleci jeszcze misja Chang’e-8. Tym razem celem będzie prowadzenie eksperymentów wstępnych, które miałyby doprowadzić w przyszłości do budowy na Księżycu Międzynarodowej Stacji Badań Księżycowych (ISRU). Sami zresztą zobaczcie.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Puls Kosmosu od 2015 roku informuje o aktualnościach ze świata astronomii, kosmologii i eksploracji przestrzeni kosmicznej. Krótko, rzeczowo i bez sensacji.

Autor: Radek Kosarzycki

ARCHIWUM

KONTAKT

pulskosmosu[at]gmail.com