Co za zbieg okoliczności. Astronomowie przyjrzeli się gwieździe, a ta eksplodowała 150 dni później

Jeżeli myślimy o gwieździe, która znajduje się pod koniec swojego życia i „lada dzień” eksploduje jako supernowa, myślimy najczęściej o Betelgezie. Nic dziwnego, skoro astronomowie cały czas wskazują, że gwiazda ta bardzo szybko zbliża się do swojego końca. Problem jednak w tym, że nie jesteśmy pewni, czy ten koniec nadejdzie za tydzień, za 10 000 lat, czy może za milion lat. W skali kosmicznej bardzo ciężko ustalić zbliżającą się datę śmierci. Zawsze jednak można liczyć na łut szczęścia.

Tak też było w przypadku nietypowej gwiazdy, którą astronomowie obserwowali w 2023 roku. Powodem obserwacji nie było jednak poszukiwanie przyszłej supernowej. Po prostu w ramach przeglądu nieba astronomowie zauważyli, że jedna z gwiazd znajdujących się w polu widzenia zachowuje się dość nietypowo — obiekt sklasyfikowano jako zjawisko przejściowe o niskiej jasności. Jasność gwiazdy bowiem zmieniała się w sposób chaotyczny, choć zdecydowanie inny i mniej dramatyczny niż w przypadku nowej czy supernowej. Od momentu zauważenia tejże gwiazdy, była ona śledzona i obserwowana przez wiele zespołów naukowych. Nie lada zaskoczeniem było, gdy w 2023 roku astronomowie zauważyli, że gwiazda eksplodowała jako supernowa wskutek zapadnięcia się jądra (ang. core collapse supernova), po tym jak w jej jądrze skończyło się paliwo do napędzania procesów fuzji termojądrowej.

Ostatnie dane obserwacyjne na temat gwiazdy zebrano zaledwie 150 dni przed końcem życia gwiazdy. Supernową skatalogowano pod numerem SN 2023fyq.

„Obserwowana jasność wzrasta wykładniczo w ostatnich tygodniach, podczas gdy gwiazda utrzymuje prawie stały promień fotosferyczny” – napisali autorzy w artykule, który oczekuje na recenzję. „Te obserwacje SN 2023fyq i ostatnich chwil przodka podkreślają, że gwiazdy, które mają eksplodować jako CCSNe, mogą podlegać ekstremalnym niestabilnościom na krótko przed ich ostatecznym końcem”.

Do eksplozji doszło w galaktyce spiralnej NGC 4388, która znajduje się w stosunkowo bliskiej nam Gromadzie w Pannie. Chociaż nie ma pewności co do dokładnej odległości tej galaktyki (około 56,7 milionów lat świetlnych stąd), jej względna bliskość sprawia, że jest to dobre miejsce na złapanie takiej gwiazdy tuż przed eksplozją.

To odkrycie jest ważne dla naszego zrozumienia tego, czego oczekujemy od gwiazd przechodzących w stadium supernowej. Gwiazda, która stała się SN 2023fyq, nie zachowywała się spokojnie, a potem nagle eksplodowała. Wręcz przeciwnie, w ostatnich momentach swojego życia przechodziła zmiany prowadzące do supernowej.

„Analiza takich gwiazd zwykle przeprowadzana jest po eksplozji, poprzez przeszukiwanie zdjęć archiwalnych i pomiar właściwości fotometrycznych przypuszczalnego progenitora eksplozji. Chociaż ten obszar astronomii zjawisk przejściowych jest wciąż w powijakach, konsekwencje wykrycia nietypowej aktywności takiej gwiazdy są ogromne. Wskazują one bowiem na to, że gwiazdy pod koniec swojego życia nie znajdują się w stanie równowagi i mogą nie pasować do standardowego modelu ewolucji gwiazd. SN 2023fyq i podobne obiekty przejściowe wskazują wyraźnie, że wygląd przodka supernowej przed samą eksplozją jest nietrywialny i bez dokładnego jego zbadania może dawać mylące wyniki w badaniach progenitorów supernowych” – podsumowują autorzy.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Puls Kosmosu od 2015 roku informuje o aktualnościach ze świata astronomii, kosmologii i eksploracji przestrzeni kosmicznej. Krótko, rzeczowo i bez sensacji.

Autor: Radek Kosarzycki

ARCHIWUM

KONTAKT

pulskosmosu[at]gmail.com