Europejska walka z kosmicznymi śmieciami nabiera tempa na Teneryfie

Orbita okołoziemska staje się coraz bardziej zatłoczona. Obok działających satelitów krążą tam tysiące fragmentów nieaktywnych sond kosmicznych, zużytych stopni rakiet i odłamków po dawnych kolizjach. Nawet niewielki element, o średnicy kilku centymetrów, może stanowić poważne zagrożenie dla funkcjonujących satelitów. Dla operatorów kosmicznych ryzyko zderzenia to już nie teoria, lecz codzienna rzeczywistość.

ESA alarmuje. Na orbicie znajduje się za dużo rzeczy, coraz trudniej je kontrolować

Panie i Panowie! Śmieci kosmiczne już teraz przyprawiają naukowców o poważny ból głowy. Ich liczba na orbicie rośnie w zdecydowanie za szybkim tempie. Mało tego, jak donoszą eksperci Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) w najnowszym wyrazie, liczba ta będzie rosła, nawet jeżeli zaprzestaniemy (a przecież tak się nie stanie) wysyłania nowych ładunków w przestrzeń kosmiczną. Sytuacja

Chcą zbierać śmieci kosmiczne do worków na orbicie. Czasu jest coraz mniej

Zaledwie kilka dni temu na orbicie okołoziemskiej doszło do zderzenia śmiecia kosmicznego z nieaktywnym radzieckim satelitą. W wyniku zderzenia powstało siedem dużych odłamków, które dołączają tym samym do rosnącej i obejmującej już tysiące obiektów listy śmieci kosmicznych zagrażających satelitom, stacjom kosmicznym i astronautom znajdującym się na orbicie okołoziemskiej. Czas najwyższy zacząć sprzątanie, jeżeli chcemy cieszyć
clearspace

Śmieć kosmiczny uderzony przez śmieć kosmiczny. Trzeba się zabrać za sprzątanie

Vespa to znajdujący się na orbicie okołoziemskiej element rakiety Vega wystrzelonej w przestrzeń kosmiczną jakieś dziesięć lat temu. Służył on do mocowania wynoszonego ładunku do samej rakiety. Jest to także cel misji ClearSpace realizowanej przez szwajcarski startup na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej.