Jak zapawne doskonale pamiętacie, Japońska Agencja Eksploracji Kosmicznej (JAXA) wysłała swoją sondę Hayabusa2 w fascynującą podróż, która już raz zaowocowała spektakularnym sukcesem – dostarczeniem na Ziemię próbek z planetoidy Ryugu. Misja, przedłużona na ponad dekadę, ma teraz nowy, jeszcze bardziej intrygujący cel: niewielką, szybko obracającą się planetoidę 1998 KY26. To, co początkowo wydawało się standardowym zadaniem, nabrało ostatnio zupełnie nowego wymiaru. Naukowcy zaczęli sugerować, że obiekt ten może mieć… technologiczne pochodzenie. Spokojnie, nie chodzi o UFO.

Sonda Hayabusa2 zapisała się w historii kosmonautyki, zbierając bezcenne próbki z planetoidy Ryugu i dostarczając je na naszą planetę w 2020 roku. Jeszcze przed tym historycznym powrotem, JAXA ogłosiła ambitne plany rozszerzenia misji. Nowym celem stała się planetoida 1998 KY26. „To długoterminowa misja, która przekroczy 10 lat. Celem jest dotarcie do szybko obracającej się planetoidy 1998 KY26″ – oświadczyła JAXA. W planach są nawet takie wyzwania, jak zrzucenie markera celu czy lądowanie na jej powierzchni.

Zadanie to okazuje się jednak trudniejsze, niż początkowo zakładano. W 2024 roku zespół astronomów, korzystając z Bardzo Dużego Teleskopu (VLT) w Europejskim Obserwatorium Południowym, zamierzał potwierdzić wcześniejsze szacunki dotyczące rozmiarów i masy obiektu. To, co odkryli, było prawdziwym zaskoczeniem. „Jesteśmy zaskoczeni, że obiekt wygląda zupełnie inaczej niż oczekiwano; jest znacznie mniejszy, trzy/cztery razy mniejszy niż przewidywano. Obraca się szybciej, dwa razy szybciej. I jakby tego było mało, obiekt jest znacznie jaśniejszy, niż zakładano” – wyjaśnia dr Toni Santana-Ros, planetolog z Uniwersytetu w Alicante i Barcelonie.

Okazuje się, że planetoida 1998 KY26 ma zaledwie około 11 metrów średnicy. Dla porównania, sama sonda Hayabusa2 mierzy 6 metrów. Oznacza to, że planetoida jest zaledwie dwa razy większa od lecącej do niej sondy.

Czy to przypadkiem nie jest… kosmiczny złom?

Największe zdziwienie ma jednak dopiero nadejść. Zgodnie z nowym, jeszcze nie recenzowanym artykułem naukowym, JAXA może czekać kolejna niespodzianka, gdy sonda zbliży się do obiektu w lipcu 2031 roku. Badacze, przeanalizowali trajektorię 1998 KY26 i porównali ją z potencjalnymi trajektoriami lotu starej, radzieckiej sondy kosmicznej, która uległa awarii w drodze do badania Fobosa, księżyca Marsa. Zdaniem naukowców, 1998 KY26 może okazać się właśnie tą, zaginioną od 40 lat sondą kosmiczną.

Mowa tu oczywiście o sondzie Fobos 1. Wystrzelona 7 lipca 1988 roku, działała normalnie przez kilka miesięcy, zanim 2 września 1988 roku utracono z nią kontakt. Przyczyną była tragiczna w skutkach pomyłka: nieprawidłowa sekwencja poleceń wysłana do statku – pojedynczy myślnik w niewłaściwym miejscu. Ta drobna usterka sprawiła, że centrum kontroli misji utraciło kontakt z sondą na dobre.

Jak zagubiona sonda stała się „planetoidą”?

Astronom Avi Loeb, jeden z autorów hipotezy, wyjaśnia w swoim wpisie na blogu: „Nasz nowy artykuł pokazuje, że dwa impulsy prędkości (∆Vs) o łącznej wartości 1,9 kilometra na sekundę, pierwszy tuż po utracie misji, a drugi w maju 1996 roku, pozwalają na zrównanie orbit i faz obu ciał, z dowolnie niskim rozdzieleniem w przestrzeni prędkości-pozycji”. Istnieją również dowody, że 1,9 kilometra na sekundę mieściło się w możliwościach Fobosa 1, który posiadał silny silnik przeznaczony do wprowadzenia na orbitę Marsa.

Zespół podkreśla, że ich praca jest daleka od konkluzji, ale istnieje kilka powodów, by potraktować tę hipotezę poważnie. Jednym z nich jest dowód, że sonda odpaliła na krótko silniki na krótko po tym, jak misja została nieoczekiwanie przerwana.

Co więcej, teoria o pochodzeniu sondy może wyjaśnić obserwowaną wysoką refleksyjność obiektu 1998 KY26, a także to, dlaczego pomimo szybkiego obrotu obiekt ten utrzymuje się w całości. Takie zachowanie nie jest typowe dla „kupy gruzu”, czyli planetoidy typu ruble pile (choć bardziej solidna struktura lub nieodkryte jeszcze czynniki również mogłyby to wytłumaczyć). Zespół dodaje, że obiekt wydaje się być „dość wydłużony”, co wynika ze zmian jego jasności obserwowanych przez teleskopy.

Prawda wyjdzie na jaw w 2031 roku

To z pewnością fascynująca wizja, która w 2031 roku może okazać się rzeczywistością. Gdyby hipoteza okazała się słuszna, byłby to pierwszy raz w historii, gdy ludzkość przypadkowo próbowała wylądować na powierzchni drugiej, podobnej wielkości sondy kosmicznej. Na razie jednak praca ta jest raczej intrygującym „co by było, gdyby”, a nie definitywnym wnioskiem czy prawdopodobnym scenariuszem.

„W oczekiwaniu na obserwacje Hayabusy2 w 2031 roku, które będą decydujące w rozstrzygnięciu pochodzenia tego obiektu, zachęcamy do dalszych badań obserwacyjnych, dynamicznych i teoretycznych mających na celu dokładniejsze określenie natury i właściwości 1998 KY26” – konkluduje zespół. Czekamy z zapartym tchem na ten kosmiczny finał!

Źródło: CfA

By Radek Kosarzycki

Piszę o kosmosie bezustannie od 2015 roku. Jak nie piszę o kosmosie, to pewnie łażę po lesie lub łąkach z psami.