NASA ma odważny plan. Łazik „Promise” może polecieć na Księżyc!
Wydawać by się mogło, że świat kosmicznej eksploracji żyje tylko najnowszymi misjami i futurystycznymi projektami. Tymczasem NASA rozważa niezwykły krok, który mógłby diametralnie przyspieszyć plany podboju Księżyca. Okazuje się, że zamiast budować zupełnie nowy sprzęt, agencja myśli o wysłaniu na Srebrny Glob… pełnowymiarowego inżynieryjnego modelu marsjańskiego łazika Perseverance, pieszczotliwie nazywanego „Promise”!
„Promise”: Od poligonu doświadczalnego do księżycowego pioniera
Łazik „Promise”, obecnie stacjonujący w Jet Propulsion Laboratory w Kalifornii, to nic innego jak lądowy bliźniak marsjańskiego Perseverance. Przez lata służył jako niezastąpione laboratorium testowe. Na specjalnie przygotowanym „marsjańskim podwórku” testowano na nim komendy i manewry, zanim wysłano je na Czerwoną Planetę. To dzięki niemu naukowcy mieli pewność, że Perseverance bezpiecznie pokona marsjańskie przeszkody terenowe. Teraz jednak jego misja jako naziemnego „dublera” dobiega końca, a otwiera się przed nim perspektywa znacznie bardziej ekscytującego zadania.
Biegun Południowy Księżyca
Zamiar wysłania „Promise” na Księżyc jest bezpośrednio związany z ambitnymi planami NASA dotyczącymi eksploracji rejonu bieguna południowego naszego naturalnego satelity. To obszar niezwykle intrygujący, potencjalnie bogaty w lód wodny, ale też wyjątkowo trudny do zbadania. Zwykle łaziki NASA polegają na energii słonecznej, co na biegunie, z jego długimi, ciemnymi nocami, jest ogromnym ograniczeniem. Tu wchodzi do gry kluczowa innowacja.
Siła radioizotopów
„Promise” miałby wylądować na Księżycu wyposażony w wielozadaniowy radioizotopowy generator termoelektryczny (MMRTG). To technologia znana z sukcesów na Marsie – ten sam typ zasilania napędza Curiosity i Perseverance. MMRTG generuje energię elektryczną dzięki rozpadowi promieniotwórczemu plutonu-238. Jak podkreślił Jared Isaacman, Administrator NASA, agencja dysponuje dostępnym MMRTG i zapasem paliwa. Dzięki temu zasilaniu łazik byłby w stanie operować niezależnie od światła słonecznego, pokonując trudny teren i znosząc mroźne, trwające dwa tygodnie księżycowe noce. „Bardzo mocno zastanawiamy się teraz nad wysłaniem Promise na Księżyc” – powiedział Isaacman podczas wtorkowej aktualizacji planów budowy bazy księżycowej.
Nowe możliwości i wyzwania transportowe
Entuzjazm w NASA jest duży. Carlos García-Galán, inny urzędnik stojący na czele inicjatywy bazy księżycowej, nie krył ekscytacji: „To byłaby niesamowita zdolność. Posiadanie jądrowego RTG na Księżycu pozwala nam udać się tam, gdzie tylko chcemy, niezależnie od oświetlenia. Przetrwanie księżycowej nocy jest jednym z większych wyzwań, a dzięki tej zdolności nie musielibyśmy się tym martwić. Długie podróże do tych bardzo trudno dostępnych obszarów, tak jak pokazały nam Curiosity i Perseverance na powierzchni Marsa, to byłoby coś wspaniałego”.
Plan wiąże się jednak z wyzwaniami logistycznymi. Łazik, ważący około 1 tony i mający rozmiary samochodu, jest zbyt duży dla obecnych lądowników księżycowych. Prawdopodobnie jego transport wymagałby użycia potężnych rakiet, takich jak lądownik Blue Moon firmy Blue Origin lub Starship firmy SpaceX. Wykorzystanie istniejącego sprzętu, który i tak nie miał planowanej misji kosmicznej, stanowiłoby ogromny skok w możliwościach eksploracyjnych Księżyca, otwierając drogę do obszarów do tej pory nieosiągalnych dla łazików zasilanych energią słoneczną.
Jeżeli ten odważny plan dojdzie do skutku, „Promise” z Jet Propulsion Laboratory stanie się prawdziwą Obietnicą dla przyszłej, zaawansowanej eksploracji Księżyca.


