Jest coś fascynującego w tym, że po wykonaniu swojego lotu w przestrzeń kosmiczną, górny człon rakiety Starship powrócił w atmosferę ziemską, wodował w kontrolowany sposób na wodach Oceanu Indyjskiego, przewrócił się na bok, nie eksplodował i… pięć dni później nadal unosi się na powierzchni wody. Słowo „ship” w nazwie rakiety nabrało właśnie nowego znaczenia.
Wszystko zaczęło się od lotu testowego Flight Test 13, który odbył się 24 lipca. W jego trakcie kolosalna, mierząca 124 metry wysokości rakieta Starship w wersji V3, została wysłana na trajektorię suborbitalną. Kluczowym momentem całej misji – oprócz oczywiście wypuszczenia testowych Starlinków nowej generacji, był niespotykanie miękkie lądowanie górnego stopnia – modułu nazwanego również Starship (lub Ship) – na wodach Oceanu Indyjskiego. Lądowanie było tak gładkie, że, jak ujawniło SpaceX 28 lipca, statek nadal dryfuje u wybrzeży Zachodniej Australii.
Na opublikowanych zdjęciach, górny stopień Starshipa, mierzący 52 metry i pokryty smugami po spalaniu atmosferycznym, przypomina majestatyczną orkę lub wynurzoną łódź podwodną. Jego większa część wystaje ponad powierzchnię wody, świadcząc o niezwykłej pływalności i wytrzymałości.
Dlaczego to tak duże osiągnięcie?
To, co wydarzyło się po lądowaniu, jest równie, a może i bardziej fascynujące niż sam lot. Materiały wideo, zarejestrowane z pokładu Starshipa oraz z satelitów Starlink rozmieszczonych wraz z górnym stopniem, wyglądają jak wyjęte prosto z filmów science fiction. Widoki rozpościerające się z perspektywy rakiety to prawdziwa gratka dla każdego entuzjasty kosmosu.
Zresztą… przecież to nagranie wygląda jak urywek wycięty z hollywoodzkiej produkcji science fiction:
Starship, składający się z rakiety nośnej Super Heavy oraz wspomnianego górnego stopnia, został zaprojektowany z myślą o szybkim ponownym użyciu. Oznacza to, że docelowo SpaceX planuje lądowanie obu stopni i ich błyskawiczne przygotowanie do kolejnego lotu – mówimy tu o dniach, a nie miesiącach. Fakt, że górny stopień statku kosmicznego pozostaje nienaruszony i pływający na oceanie przez tak długi czas po teście, jest bezprecedensowym wyczynem i ogromnym krokiem w kierunku realizacji tej wizji.
Kolejne wyzwania na drodze do lotów wielokrotnych
Choć obecny sukces jest spektakularny, droga do pełnej i szybkiej ponownej używalności Starshipa jest jeszcze długa. Jednym z największych wyzwań, przed którymi stoi SpaceX, jest opracowanie trwalszej i łatwiejszej w konserwacji osłony termicznej.
Mimo to, zdolność statku do utrzymywania się na wodzie przez tak długi czas, dostarczając cenne dane i obrazy, świadczy o solidności konstrukcji i geniuszu inżynieryjnym. Pokazuje to, że wizja Elona Muska o przyszłości, w której ludzkość staje się gatunkiem międzyplanetarnym, z każdym kolejnym testem staje się coraz bardziej realna. Nadchodzące lata z pewnością przyniosą kolejne, równie ekscytujące wydarzenia w programie Starship.
