Proton wynosi ExoMars 2016 na orbitę. Jednak co z ExoMars 2018?

ExoMars-rover-photo-industry-day-879x485

Rosyjska rakieta Proton w dniu wczorajszym (14 marca) z powodzeniem umieściła europejsko-rosyjską sondę ExoMars 2016 na orbicie realizując tym samym pierwszy element programu, którego druga połowa zaplanowana na rok 2018, wciąż jest niepewna.

Chociaż składający się na sondę ExoMars 2016 demonstrator technologii wejścia, opadania i lądowania Schiaparelli oraz orbiter szukający metanu w atmosferze Marsa Trace Gas Orbiter zapewniają wartość naukową  samą w sobie, to jednak ExoMars 2016 powstała jako element misji składającej się także z drugiego elementu – europejskiego lądownika oraz rosyjskiej platformy powierzchniowej, której start zaplanowano na rok 2018.

Szczególnie ciekawy jest plan wyposażenia łazika w wiertło zdolne do wwiercenia się 2 metry pod powierzchnię Marsa – wystarczająco głęboko, aby dotrzeć w miejsce, na które nie ma wpływu szkodliwe promieniowanie na powierzchni. To właśnie tam możemy jeszcze znaleźć ślady jakiegokolwiek życia na Marsie.

Przedstawiciele europejskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej, którzy 13 marca spotkali się na Kosmodromie Bajkonur w Kazachstanie, niewiele jednak mówili o wyzwaniach i ograniczeniach, które mogą opóźnić start misji ExoMars 2018 nawet do 2020 roku.

Podczas briefingu prasowego Dyrektor Generalny Europejskiej Agencji Kosmicznej Johann-Dietrich Woerner zdecydował się przedstawić w swojej prezentacji start kolejnej sondy w 2020 roku, mówiąc że „nie chciałby zawieść ludzi, jeżeli faktycznie trzeba będzie przesunąć start na 2020 rok.”

Igor A. Komarov, dyrektor rosyjskiej agencji Roskosmos powiedział, że obie agencje wciąż prowadzą rozmowy dotyczące sondy ExoMars 2018, jednak jak na razie nie podjęto żadnej decyzji. „Mamy jednak pewne ograniczenia dotyczące startu w 2018 roku,” powiedział Komarov.

Głównym wkładem Rosji do misji ExoMars 2018 jest start na szczycie rakiety Proton. Jednak rola, którą rakieta musi odegrać w tym przypadku, jest dużo większa niż w przypadku startu sondy ExoMars 2016.

ESA od dawna przyznaje, że będzie musiała otrzymać ostatnią transzę finansowania, aby móc ukończyć misję ExoMars 2018. Agencja wskazuje, że aby zapewnić ukończenie prac na czas przez konsorcjum firm przygotowujących sondę, ESA musi otrzymać potwierdzenie przyznania środków finansowych przez poszczególne rządy najpóźniej do czerwca tego roku. Przedstawiciele ESA szacują, że na zakończenie projektu niezbędne jest uzyskanie dodatkowego finansowania w wysokości ok. 200 milionów euro.

Największym udziałowcem projektu ExoMars są Włochy, następnie Wielka Brytania – która odpowiada za projekt i budowę łazika – oraz Francja. Przewodniczący wszystkich trzech agencji kosmicznych z tych krajów także byli wczoraj na konferencji na Kosmodromie Bajkonur.

W udzielonym wczoraj wywiadzie Woerner powiedział jednak, że problemem są nie tylko pieniądze. Możliwe, że kwestie związane z opracowaniem ładunku misji ExoMars 2018 mogą także zmusić do opóźnienia projektu do 2020 roku, nawet jeżeli kwestie finansowe zostaną rozwiązane. Woerner poinformował, że jeszcze przed latem przedstawi krajom członkowskim ESA scenariusze kosztów dla startu w 2018 i 2020 roku.

To nic nowego dla misji ExoMars – programu, który od początku zmaga się z przeciwnościami losu.  Poprzedni dyrektor generalny ESA – Jean-Jacques Dordain uznał jednak realizację tego projektu za absolutnie priorytetową i nie pozwalał na przerwanie prac nad misją.

Mimo wsparcia Dordaina, które obejmowało także kreatywne wykorzystanie mechanizmów finansowych ESA, kilka rządów członkowskich ESA wciąż wątpiło czy zespół firm pod kierownictwem Thales Alenia Space, może doprowadzić do startu w 2016 roku.

Szczególnie istotny jest fakt, że konsorcjum przemysłowe musiało pracować mając zapewnione finansowanie tylko na kilka miesięcy do przodu, bez żadnej gwarancji, że następne transze będą zatwierdzane. Budżet projektu ExoMars określa się na 1.2 mld euro.

ExoMars 2016 dotrze do Marsa w październiku wchodząc na bardzo wydłużoną orbitę (300 x 96 000 km). Następnie Trace Gas Orbiter będzie stopniowo zmieniał orbitę na kołową o wysokości ok. 400 km nad powierzchnią. Ostateczną orbitę powinien osiągnąć w listopadzie 2017 roku.

600-kilogramowy demonstrator wejścia w atmosferę, opadania i lądowania Schiaparelli oddzieli się od orbitera w październiku 2016 roku i wyląduje na powierzchni Marsa trzy dni później. Pracując na wewnętrznym zasilaniu będzie zbierał dane przez kilka kolejnych dni. Głównym zadaniem lądownika jest zademonstrowanie zdolności ESA do wejścia w atmosferę i lądowania na powierzchni Marsa.

Źródło: spacenews