Kolejna odsłona historii z sygnałem Wow i kometą

Myśleliście, że to już koniec historii sygnału Wow!? Po prostu ktoś przyszedł, wyjaśnił i tyle, temat zamknięty? Przez chwilę sam tak uważałem. Nawet w jakiś sposób pokazywało to siłę metody naukowej – myślenie życzeniowe na bok i chłodno analizujemy dane, tworzymy hipotezę i ją testujemy, otrzymujemy wyniki i wiemy o co chodzi – niezależnie od tego czy nam się wyniki podobają czy nie.

Tak powinno być.

W dzisiejszym świecie jednak trzeba uważać na różnego rodzaju pseudonaukę. Mamy wszak i wyznawców płaskiej Ziemi, elektrycznego Wszechświata, eteru, wizyt obcych i wiele, wiele innych. Od samego początku istnienia Pulsu Kosmosu jednak stawiałem odpór takim głupotom, ignorowałem maile od ludzi, którzy chcieli abym pomógł im wypromować ich własną „nową teorię grawitacji” (bo Einstein się mylił, ale ja wszystko poprawiłem). Naczelną zasadą przy wybieraniu artykułów do publikacji była zasada:

„Opublikuj swoje badania w recenzowanym periodyku naukowym i będę pierwszy, aby o tym informować. Do tego czasu Twoje badania mnie nie interesują, nie jestem arbitrem wiarygodności jakichkolwiek badań.”

I to się sprawdzało.

Wczoraj trochę zwątpiłem w absolutną wiarę w periodyki naukowe słuchając audycji Jana Stradowskiego w radiu Tok.FM, w której jego gość opowiadał o rzeczywistości otaczającej artykuły naukowe, periodyki recenzowane i sposoby „robienia nauki”.

Sami posłuchajcie:

Jak na ironię dzisiaj temat doczekał się kontynuacji w postaci wyjątkowo ciekawej dyskusji dotyczącej artykułu sprzed kilku dni. Mowa oczywiście o:

Tajemniczy sygnał Wow! sprzed 40 lat w końcu wytłumaczony

Przyznam szczerze, że artykuł tylko w kilku miejscach zapalił mi żarówkę ostrożności. Jednak postanowiłem zawierzyć swoim źródłom i zignorować czerwone flagi, które pojawiały mi się w głowie podczas jego czytania. Wszakże naukowiec jest? Jest. Periodyk naukowy jest? Jest. To kim ja jestem, aby podważać badania i ich konkluzje? No właśnie.

Dzisiaj jednak trafiłem tutaj na post, którego autor zrecenzował „recenzowany artykuł” uwzględniając wszystkie moje obiekcje i dodając jeszcze kilka, których nie zauważyłem. Zważając na to, że autor postu jest radioastronomem i chciałby aby jego post dotarł do jak największej liczby osób, które przeczytały kilka dni temu o kometach – postanowiłem przytoczyć jego post i tutaj w wersji skróconej i w języku polskim. Zainteresowanych całą dyskusją odsyłam do źródła.

Hej,

już kilka razy kontaktowano się ze mną w tym tygodniu w kwestii tego artykułu, ale nie miałem czasu, aby wystarczająco szczegółowo się za to zabrać. Pomyslałem, że potrzebny jest tutaj konkretny post. Rozsiądźcie się wygodnie, będzie tego trochę, ale mam nadzieję, że na samym końcu dowiecie się trochę o tym jak działa nauka.

Kilka dni temu pojawił się w sieci artykuł, według którego odkryto pochodzenie sygnału Wow! – okazało się bowiem, że źródłem sygnału były dwie komety nieznane w momencie zarejestrowania sygnału. Dla jasności – sygnał Wow! to nietypowy sygnał zarejestrowany w latach siedemdziesiątych, uważany przez wielu za jak dotąd najbardziej przekonujący przypadek sygnału, który mógłby zostać wysłany przez obcą cywilizację. Sygnał ten został zarejestrowany w już niedziałającym Obserwatorium Big Ear w Ohio, które obserwowało wszystko co nad nim przelatywało. Gdy jeden z dyżurnych astronomów zauważył po przyjściu do pracy nietypowy sygnał zarejestrowany poprzedniej nocy na marginesie wydruku zanotował Wow! – nadając tym samym słynną nazwę temu sygnałowi. Nikt jednak nigdy już nie zarejestrował sygnału, nikt za bardzo nie wie co było jego źródłem, czy to obcy, czy zjawisko naturalne, czy sygnał tak naprawdę pochodzenia ziemskiego.

Tak czy inaczej, w ubiegłym roku jeden z astronomów opublikował artykuł w periodyku, o którego istnieniu nawet nie wiedziałem, w którym twierdzi, że sygnał Wow! może w rzeczywistości pochodzić od dwóch nieodkrytych w momencie zarejestrowania sygnału, ale znanych już dzisiaj komet, które znajdowały się w tym samym obszarze nieba, który danej nocy obserwował radioteleskop Big Ear. Przeczytałem ten artykuł i szczególnie mnie on nie zachwycił – nie było w nim żadnego naukowego uzasadnienia tego dlaczego mogło się to wydarzyć zważając na fakt, że sygnał o takiej jasności nie był nigdy rejestrowany w przypadku żadnej innej komety, poza lakonicznym „komety zawierają wodór!” (Spojler: dużo rzeczy w przestrzeni kosmicznej zawiera wodór. Samo w sobie to nic nie znaczy). Niemniej jednak ów naukowiec zebrał pieniądze na portalu Kickstarter na akcję poszukiwania tych komet i w ubiegłym tygodniu opublikował kolejny artykuł w tym samym periodyku twierdząc, że zarejestrował sygnał taki jakiego oczekiwał, a tym samym sygnał Wow! najprawdopodobniej pochodzi z komety.

Przeczytałem ten artykuł i wydał mi się jedną wielką bzdurą. Dlatego też poniżej umieszczam szczegółowe uzasadnienie dlaczego według mnie jako radioastronoma, autor nie wykazał, że sygnał Wow! pochodzi od komet.

Sam artykuł

Choć głupio mi o tym pisać, i niektórzy na Reddicie mogą pomyśleć, że wielki radioastronom po prostu uważa się za elitę, ale trzeba tutaj uwzględnić trochę kontekstu i wytłumaczyć w jaki sposób działa astronomia, a tutaj szczególnie radioastronomia, i jak ów artykuł wpisuje się w praktykę. Po pierwsze, artykuł został opublikowany w periodyku naukowym, który nie ma żadnego doświadczenia z artykułami z zakresu astronomii (więc recenzent najprawdopodobniej też nie był ekspertem). Co więcej, język używany przez autora artykułu nie przypomina żadnego innego artykułu z radioastronomii. Dla przykładu moc sygnału pochodzącego ze źródła została podana w dB, decybelach. Nigdy, nigdy, przenigdy nie używałem dB w artykule naukowym. Nie czytałem ani jednego artykułu z zakresu radioastronomii, w którym mierzono by moc sygnału w dB. W astronomii do określenia gęstości strumienia wykorzystujemy jednostkę Jy (Jansky).

Na samym końcu artykułu umieszczono CV autora co jest po prostu dziwne, ponieważ w nauki nie interesuje kto napisał artykuł, wszak musi się on bronić swoją zawartością merytoryczną. (Co więcej, nikogo tak naprawdę nie interesuje, że ten gość jest członkiem American Astronomical Society, co tutaj wydaje się najważniejszą rzeczą na liście. Wiecie co trzeba zrobić, aby zostać takim członkiem? Uzyskać podpisy dwóch innych astronomów na formularzu. Wow).

Eksperyment

W samym artykule jest naprawdę, naprawdę, naprawdę mało szczegółów, które chciałby tam przeczytać radioastronom – na tyle mało, że ten artykuł prawdopodobnie nigdy nie przeszedłby etapu recenzji w normalnym periodyku. Należy wszak pamiętać, że celem artykułu naukowego jest napisanie go tak, aby ktoś inny mógł wziąć ten artykuł i odtworzyć ten sam eksperyment. Tutaj jednak byłoby to wyjątkowo trudne. Dla przykładu – w artykule napisano „użyliśmy 10-metrowego radioteleskopu wyposażonego w spektrometr i zaprojektowanego do detekcji sygnału wyśrodkowanego na częstotliwości 1420.25 MHz.” Ok, fajnie, ale nigdzie nie napisano skąd wziął się ten 10-metrowy radioteleskop. Czy znajduje się on w jakimś ośrodku astronomicznym? Gdzie indziej? Jakiego rodzaju jest to teleskop – zbudowany specjalnie do przeprowadzenia tego eksperymentu, zwykły instrument obserwacyjny czy też odnowiony satelita komunikacyjny.

Może się to wydawać pedantyzmem, ale w radioastronomii to niezwykle ważne informacje. Sygnały których poszukujemy są wielokrotnie słabsze od emitowanych na Ziemi, które mogą być miliony razy silniejsze od sygnałów astronomicznych. (Telefon komórkowy umieszczony na Księżycu byłby jednym z najjaśniejszych źródeł radioastronomicznych na całym niebie!) Zakłócenia elektromagnetyczne (RFI) są niezwykle ważne w tej dziedzinie – na tyle, że niektórzy poświęcają im całą swoją karierę naukową, a otoczenie radiowe obserwatorium samo w sobie warte jest osobnego artykułu. Autor nawet nie wspomina o otoczeniu, z którego prowadził obserwacje, ba, nie znamy nawet położenia geograficznego tego miejsca, więc sami też sobie tutaj nie pomożemy.

Ale ok, ignorując to wszystko, szukamy w artykule mocy sygnału, za który odpowiedzialne miałyby być komety, oczywiście podanego w dB, a nie Jy, ale ok… autor informuje nas, że kierując odpowiednio teleskop widzi wzrost sygnału o 9-10 dB w kierunku źródeł Cygnus A i Cas A w porównaniu do tego gdy na nie nie patrzy – to dwa najjaśniejsze w zakresie radiowym obiekty na półkuli północnej, których jasność to kilkaset Jansky, jeżeli jesteście ciekawi. Następnie autor informuje nas, że komety wykazują zmianę o +7dB wlatując w pole i -11 dB wylatując z niego. To byłoby szalenie dużo jak na kometę. Jak dużo? Cóż, najjaśniejsza radiowo kometa w najnowszej historii to kometa Hala-Boppa. Mimo to, autor pisze o sygnale 10-100 milionów razy silniejszym. Z pewnością należy się tutaj wyjaśnienie dlaczego przypadkowa kometa mogłaby być aż tak jasna radiowo, zanim ktokolwiek uwierzy, że sygnał pochodzi z komety, prawda? Autor jednak nie odnosi się do tej kwestii.

Niemniej jednak, faktycznie jest coś baaardzo jasnego radiowo w odległości 20 stopni od tych komet. To Słońce! Słońce jest najjaśniejszym radiowo źródłem na niebie – na tej częstotliwości może osiągać tysiące Jy. Jeżeli tak niesamowicie jasne źródło znajduje się tak blisko, bardzo możliwe (jeżeli nie prawdopodobne), że jasny sygnał na teleskopie tego rozmiaru nie jest faktycznym źródłem, a jedynie sygnałem pochodzącym od Słońca, które znalazło się w polu obserwacji. Prowadząc obserwacje tak blisko pozycji Słońca na niebie, ten problem dotyczyłby nawet największych i najlepszych radioteleskopów na Ziemi. Czy zatem w artykule wspomniano o takiej możliwości, lub wytłumaczono w jaki sposób autor poradził sobie z obserwowaniem tak blisko Słońca i upewnił się, że nie łapie Słońca w polu? Oczywiście, że nie.

Tutaj należy zauważyć, że gdy sygnał Wow! został odkryty, naukowcy naprawdę wiele wysiłku poświęcili na sprawdzenie czy coś im się nie zaplątało w pole obserwacji. Faktycznie, nic innego w pobliżu nie było.

Dlaczego ten artykuł ma niewiele wspólnego z metodą naukową

Teraz jak już wszystko przeanalizowaliśmy, chciałbym wrócić do niezwykle delikatnej ale istotnej kwestii w nauce. W ubiegłym tygodniu wiele osób krytykowało moje komentarze na Reddit, w których pisałem, że autor tak naprawdę nie przetestował swojej hipotezy. Gdy uczyliście się metody naukowej w 5. klasie podstawówki, uczono was, że należy przeprowadzić eksperyment – i to dokładnie zrobił autor i otrzymał wynik, i teraz to jest teoria. NIE. NIE TAK DZIAŁA NAUKA. Każde potencjalne wytłumaczenie jest wciąż hipotezą, do momentu kiedy udowodnisz, że twoje wytłumaczenie jest prawdopodobne, a inne nie tłumaczą takich wydarzeń. Pod tym względem hipoteza przedstawiona przez autora całkowicie leży. Pomyślcie – jeżeli Big Ear poszukiwało sygnałów SETI tego typu przez 22 lata (najdłuższy projekt SETI w historii), oczywistym pytaniem jest: dlaczego ten sygnał został zarejestrowany tylko ten jeden raz. To poważny problem, ponieważ jeżeli hipoteza mówiąca o kometach jest prawdziwa, to dlaczego tego naturalnego zjawiska nie zaobserwowaliśmy już nigdy później. Oczywiście wytłumaczenia tego problemu w artykule nie znajdziemy.

Teraz najprawdopodobniej już wiecie, dlaczego takie jednostkowe zdarzenia w nauce są tak trudne do udowodnienia. Ale właśnie dlatego jest to główny powód na to, dlaczego sygnał Wow! pozostaje niewyjaśniony do dzisiaj – bez prawdopodobnego wytłumaczenia, bez dodatkowych danych – nigdy się nie dowiemy co to było.

Podsumowanie

Biorąc to wszystko pod uwagę, ktoś może spytać – co ja myślę o sygnale Wow! Moja odpowiedź brzmi: nie wiem – uważam, że prawdopodobnym jest, że to przypadkowe zakłócenie elektromagnetyczne, którego źródło jest na Ziemi, a które uległo odbiciu w jakiś nietypowy sposób (poważnie, nigdy nie  pomijajcie możliwości, że sygnał może pochodzić z Ziemi), mogło to być jakieś inne zjawisko naturalne, a może nawet mógł to być sygnał od cywilizacji pozaziemnej. Wiem także, że po przeczytaniu tych dwóch artykułów, moje odczucia co do teorii mówiącej o kometach jako o źródle sygnału, są dokładnie takie same jak przed przeczytaniem.

Kończąc dodam, że jako ktoś kto bardzo lubi tłumaczyć odkrycia naukowe szerokiej publiczności, jestem bardzo rozczarowany, bo wiem, że przez kolejne lata owa „teoria” będzie przywoływana podczas każdej dyskusji nt. sygnału Wow!

(post przetłumaczony i udostępniony zgodnie z życzeniem autora).

Nieźle prawda?

Jakby tego było mało, warto także zajrzeć w komentarze do tego postu. Nie będę ich tu już przytaczał, ale nie świadczą one dobrze o autorze artykułu naukowego. Sami przeczytajcie w komentarzach do poniższych postów.

No, the Wow! signal was (probably) not caused by comets [x-post /r/Andromeda321] from Astronomy

oraz tutaj:

https://www.theguardian.com/science/across-the-universe/2016/apr/14/alien-wow-signal-could-be-explained-after-almost-40-years#comment-72367743

Powiedziałbym przewrotnie: Obcy wracają do gry 😉

Miłego niedzielnego wieczoru :))

 

  • vortex

    Teoria płaskiej Ziemi jest zwyczajnym żartem. Natomiast teorię elektrycznego kosmosu stworzyło kilku ludzi o uznanym dorobku naukowym. Więc tych rzeczy nie można ot tak zestawiać, jest to chwyt demagogiczny typowy raczej dla polityków.

    • Rrradek

      Fakt, za dużo polityki wokół nas, może trochę za bardzo przesiąkłem. Natomiast: wierzę, że teoria płaskiej Ziemi powstała jako żart, a ile osób w nią uwierzyło i jest przekonanych o jej prawdziwości? To jest naprawdę duży problem. W świecie nadmiernego dostępu do nadmiernej ilości treści społeczeństwo postawione zostało przed nowym problemem: nieumiejętności filtrowania treści, odsiewania ziarna od plew. W efekcie mamy mnóstwo ludzi dorosłych i młodzieży wierzących w takie brednie.

      • vortex

        A co tych zjawisk paranormalnych w tym materiale do posłuchania, to wystarczy zmienić nazwę na tradycyjną i już jesteśmy w domu. Ta nazwa to „magia i czary”. Ja nie sprawdzałem czy to jest czy nie ma, i odradzam takie eksperymenty. Faktem jest że tego nie da się za bardzo zakwalifikować do świata nauki. Bo powszechne przekonanie jest takie że jest to wejście w kontakt z jakimiś tajemnymi mocami spoza naszej rzeczywistości, ale świadomymi i kalkulującymi. One grają z nami, więc nie ma mowy o typowym zjawisku powiedzmy fizycznym, nie można nawet oczekiwać powtarzalności wyników.

        Taki ciekawy wywiad z jakimś emerytowanym rosyjskim bezpieczniakiem słuchałem niedawno. On tak mówił, że na początku lat 90tych dostał zespół ludzi, którzy znali nowoczesne metody pracy, znali pewne nowe techniki. Za pomocą pewnych technik wprowadza się człowieka w pewien stan umysłu i on potrafi na przykład odczytać myśli innego człowieka, nie zawsze dokładnie i nie wszystko, ale zawsze. Dla przykładu badaliśmy wtedy tak Busha i jego intencje wobec nas, nie wszystko żeśmy się dowiedzieli, ale taki bardzo ogólny pogląd zdobyliśmy. On jednak coś wiedział, że te ich metody to nie takie znów nowoczesne, bo w pewnym momencie powiedział, że tak właściwie to kiedyś było dobrze znane w Rosji, zanim pojawiło się Chrześcijaństwo. Bo oczywiście Chrześcijaństwo zakazuje takich praktyk, gdy wśród pogan jest to bardzo częste.

      • MrHybryda

        To nie jest żaden problem. W dowolnym wycinku historii ludzie wierzyli w różne brednie, ale rozwoju to nie powstrzymało. Gdybyśmy wzięli pod uwagę odsetek ludzi wierzących w płaską ziemię lub odrzucających teorię ewolucji obecnie i 100 lat temu, to możemy być pewni, że wtedy było ich więcej.
        Najskuteczniejszy sposób walki, to edukacja poprzez pracę u podstaw oraz ignorowanie ich

        • vortex

          Teoria ewolucji jest już dzisiaj trupem intelektualnym. Jeszcze 10 lat temu byłem święcie przekonany że jest genialna, teraz uważam ją za wielki błąd ludzkiego umysłu. Mamy internet i wbrew światowym akademiom nauk odważni naukowcy mówią. Jest tego sporo nawet po polsku.

          • Rrradek

            Co za bzdury. Aż żal czytać. Jak słyszę „wbrew światowym akademiom nauk” to widzę pisowski spisek, w którym każdy profesor, specjalista, naukowiec to podejrzany typ, a „zwykły lud” to wie najlepiej i nie da się nabrać.

            Jeżeli przestaniemy ufać akademiom nauk, naukowcom poświęcającym całe swoje życie na metodyczne badania, weryfikowanie badań innych, sprawdzanie i kontrolowanie czy nowe badania spełniają wymagane od nich kryteria rzetelności, a zaczniemy wierzyć „niezależnym ekspertom” znanym z Internetu to momentalnie wrócimy do średniowiecza.

            Argument dot. ewolucji – bzdura.
            Argument dot. Księżyca – nawet nie jest śmieszny, tylko po prostu jest głupi.
            Wywiady z mentalistami, tajemne stany umysłu – w takie coś może uwierzyć 12-latek, ale nie dorosły człowiek.

            Serio, największym problemem dzisiejszego świata jest nie brak informacji, a całkowity brak umiejętności odsiewania informacji wiarygodnej od dziadostwa. Kilkanaście lat temu internet wypełniony był wartościowymi informacjami, był autostradą wiedzy, a po jej brzegach płynął ściek. Dzisiaj owa autostrada wygląda jak jedna wielka rzeka szlamu i naprawdę cieżko znaleźć wiarygodne informacje. Ale warto się tego nauczyć.

          • vortex

            Proszę mnie nie obrażać od PiS, to głąby. Zresztą Watykan też obecnie ochoczo wspiera teorię ewolucji, też głąby. Mamy czasu idiotów wychowanych na współczesnych systemach kształcenia, dotyczy to też biskupów i zakonów choćby Jezuitów, którzy zidiocieli kompletnie. Ja przez niemal całe życie byłem ateistą i pasjonatem nauk ścisłych. Więc co piszę należy z tych pozycji rozpatrywać – ścisła precyzyjna trzeźwa analiza faktów i zdarzeń.

          • Rrradek

            No, to jesteśmy w tym samym klubie jeżeli chodzi o religię i politykę. Nie zmienia to jednak faktu, że ja pozostaje w obozie osób, które analizują tylko to, co poddane jest krytycznej ocenie naukowej. Jako niespecjalista w jakiejś dziedzinie nie podejmuję się nigdy własnej analizie faktów i zdarzeń. Nie mając wieloletniego podłoża w jakiejś dziedzinie nie pomoże nam w żaden sposób nasza „ścisła precyzyjna trzeźwa analiza faktów”, bo nie mamy nawet świadomości tego czego nie wiemy, a co wiedzą wszyscy specjaliści z danej dziedziny. Dlatego też, ostro krytykuję każdego „niezależnego eksperta od wszystkiego”, który swoją wiedzę bazuje na wiedzy z internetu. Taki press release jaki stanowi 90% artykułów na Pulsie Kosmosu to tylko informacja pomijająca 90% szczegółów danego badania. Do momentu kiedy człowiek nie zajrzy w treść artykułu naukowego opublikowanego przez recenzowany periodyk, nie przeanalizuje dogłębnie metody wykorzystanej do badania, nie przeanalizuje warunków, równań itd. to tak naprawdę lepiej, żeby nie wypowiadał swojej opinii, bo ona jest oparta na niewystarczającym materiale. I tyle.

          • vortex

            „tajemne stany umysłu – w takie coś może uwierzyć 12-latek, ale nie dorosły człowiek.”

            Jak ty życia nie znasz. Akurat 12 latkowi to nawet takie tematy do głowy nie przychodzą. Ale starszym owszem.

            Hitler korzystał z pomocy magów i astrologów. Może wariat. Ale już wiadomo że Stalin też korzystał z pomocy magów i wróżek, już ujawniono materiały o tym. Może wariat.

            A z naszego podwórka. Janina Karasiówna, osoba bardzo ważna w Armii Krajowej, jedna z 5 osób które podjęły ostateczną decyzję o wybuchu Powstania Warszawskiego, od młodości do śmierci zaangażowana w okultyzm. Bardzo ciekawy życiorys, i jakże mało znany.
            https://pl.wikipedia.org/wiki/Janina_Karasi%C3%B3wna

            No i sprawa posiadłości Bohemia Grove w Kaliforni. Tam od bardzo dawna odbywały się coroczne spotkania amerykańskiej elity, bywali nawet prezydenci. I też od dawna krążyły plotki o dziwnych rytuałach tam odprawianych. I można by sobie kpić z różnych głupków którzy wierzą w te plotki. Tyle że w roku 2000 Alexowi Jonesowi udało się przeniknąć wszystkie systemy bezpieczeństwa i nagrał ukrytą kamerą tan dziwny rytuał. To było pozorowane lub prawdziwe składanie ofiary z człowieka, wzorowane na starożytnych pogańskich obrzędach. To jest w sieci do dzisiaj, wystarczy poszukać.

          • Rrradek

            Okultyzm? Magia? Astrologia? Wybacz, nie schodzę na takie poziomy dyskusji. Pozdrawiam.

          • vortex

            Możesz nie schodzić, twój wybór, mamy wolność. Tyle że to jest, nawet jak starasz się o tym nie wiedzieć. Twój wybór, mamy wolność.

          • vortex

            Jeszcze link do hasła teozofia. Bo Janina Karasiówna zajmowała się teozofią. Więc jakby ktoś nie rozumiał. To niby mają być te zabawy 12 latków. Ludzie myśleć.

            https://pl.wikipedia.org/wiki/Teozofia

          • MrHybryda

            Serio? xD
            A powiedz szczerze, ty za każdym razem gdy się gdzieś wypowiadasz, to piszesz od siebie czy korzystasz kopiuj – wklej?

          • Rrradek

            Nie wiem za bardzo o czym mówisz – 99% materiału na Pulsie Kosmosu to informacje prasowe rozsyłane do mediów w celu rozpowszechnienia przez instytuty naukowe, uczelnie czy agencje kosmiczne. Nie wkładam tam swojego udziału, bo nie czuję się kompetentny. Gdyby to nie była moja strona, to na taką stronę wchodziłbym po rzetelne informacje, a nie po wynurzenia i prywatne opinie jakiegoś studenciny. Jeżeli ktoś mnie pyta o moją własną ocenę to mówię, ale z zastrzeżeniem, że moja opinia akurat mało się liczy. W dzisiejszej nauce jak ktoś jest specem od wszystkiego to jest specem od niczego. Jeżeli na uczelni specjalista od astronomii galaktycznej zaczyna się wypowiadać na temat planetoid to najczęściej się błaźni – niby to astronom i to astronom, ale zajmują się zupełnie różnymi rzeczami i są podatni na brak wiedzy. Po samym Pulsie Kosmosu widać jak szybkie jest tempo rozwoju naszej wiedzy astronomicznej – nawet astronom nie nadąży za rozwojem całej astronomii, więc będzie raczej znał się na bardzo wąskiej dziedzinie.

            Sformułowanie „kopiuj-wklej” jest obraźliwe, bo tłumaczenie tekstów jest zawsze jakąś konkretną pracą, często niełatwą. To raz. Dwa, wejdź na portal typu science-daily, phys.org i tym podobne, ze względu na język angielski – tam faktycznie dochodzi do czystej CTRL+C/CTRL+V – wrzucenie artykułu na taki portal to 2 minuty, w przypadku Pulsu Kosmosu to czasami godzina klepania, i to przy każdym artykule. To jednak jest różnica.

            Wiadomo, mam zdanie na temat większości rzeczy o których piszę, ale rzadko kiedy je upubliczniam – według mnie moje zdanie jest mało ciekawe.

          • MrHybryda

            Hellow! Odpisywałem pisarzowi @vortex xD

          • Rrradek

            Ach ta moja błyskotliwość 😛 36h na nogach bez przerwy robi swoje. Ale dobra, niech to tutaj zostanie 😀 Jakby się ktoś czepiał 😀

  • Pingback: Kiedy wszechświat krzyczy: “Wow!” |()