Marsjański maraton: Perseverance kontra ludzkie granice wytrzymałości

Doskonale jeszcze pamiętam jak łazik Perseverance lądował na Marsie. Pamiętacie to spektakularne lądowanie z jeszcze lepszym nagraniem z kamer pokładowych? Mam wrażenie, że to wcale nie było tak dawno temu, choć w rzeczywistości minęło już ponad pięć lat. Jak odnotowuje NASA, w ciągu tych ponad pięciu lat od lądowania, licznik przebiegu (nie kręcony jak w Golfie na otomoto) właśnie wskazał 42,2 kilometra.

Łazik Perseverance, który wylądował na Marsie w lutym 2021 roku, nieustannie eksploruje krater Jezero i jego okolice, poszukując śladów dawnego życia i gromadząc próbki. Centrum kontroli misji robotycznego podróżnika marsjańskiego poinformowało właśnie, że robót w trakcie swojej misji pokonał już dystans tradycyjnego maratonu. Ok, to naprawdę imponujące osiągniecie, którego wcześniej dokonał tylko Opportunity. Warto jednak podkreślić, że Oppy’emu zajęło to 11 lat. Tempo i precyzja, z jaką Perseverance przebywa marsjańskie kilometry, świadczą o postępie w inżynierii kosmicznej. Naukowcy i inżynierowie z agencji kosmicznych na całym świecie nieustannie dążą do poszerzenia granic naszej wiedzy o kosmosie, a takie sukcesy są kamieniem milowym na drodze do załogowych misji.

Warto sobie tutaj uzmysłowić, ile można zobaczyć przemierzając ponad 40 kilometrów na powierzchni jakiejkolwiek planety. Miałem kiedyś okazję tego doświadczyć, gdy wracając z uczelni po egzaminach 45 km przed domem miałem przesiadkę z jednego pociągu na drugi i okazało się, że ten drugi pociąg wypadł z rozkładu i muszę poczekać 4 godziny. Było lato, byłem w garniturze (egzaminy dwie dekady temu wyglądały inaczej niż teraz), więc postanowiłem pojechać do domu stopem. Nie muszę dodawać, że złapałem stopa już po wejściu do swojej miejscowości rodzinnej. Okazuje się, że między miastami, przy lesie, człowiek w garniturze łapiący stopa wygląda co najmniej podejrzanie.

Staram się tamto ciekawe doświadczenie odnieść do 5 lat eksploracji Marsa przez łazik Perseverance. Swoje to on tam już zobaczył. Robot to jednak robot. Człowiek miałby tam znacznie trudniej. Rzadka atmosfera (ciśnienie 7 hPa, zamiast naszego 950-1000 hPa), temperatura spadająca do -153 stopni Celsjusza i wzrastająca do maksymalnie +20 stopni Celsjusza. Nie mówię tu już o promieniowaniu kosmicznym, braku wody i jakiegokolwiek schronienia. Dołóżmy do tego jeszcze skafander kosmiczny ważący jakieś 50 kg w warunkach marsjańskiej grawitacji. No nie byłby to łatwy maraton.

Ludzkość na Marsie

To wszystko to nie tylko akademickie rozważania. NASA, w ramach programu Artemis, dąży do powrotu ludzi na Księżyc po ponad 50 latach. Misja Artemis 4 ma zapoczątkować budowę stałych baz księżycowych i dłuższe pobyty załogowe. Są to kroki milowe w realizacji jeszcze ambitniejszego, długoterminowego planu: wysłania człowieka na Marsa. W te dążenia zaangażowane są również komercyjne firmy kosmiczne, co przyspiesza rozwój technologii.

Choć osobiście jestem przekonany, że załogowa misja na Marsa nie czeka nas jeszcze przez kilka dekad, to jednak trzymam kciuki za to, aby kiedyś się to udało. Chciałbym zobaczyć dobrej jakości nagrania typu POV ze spaceru po powierzchni Marsa. Chciałbym zobaczyć, co widzi człowiek, który staje na krawędzi marsjańskiego krateru i spogląda na rozległą vistę roztaczającą się przed jego oczami. Na razie jednak ograniczeni jesteśmy do łazików i dronów…. i do seriali typu „For All Mankind”.

A łazikowi pozostaje życzyć stu lat… wróć… stu kilometrów.