Chińska sonda Tianwen-2 dociera do quasi-księżyca Ziemi. Czy to zagubiony fragment Srebrnego Globu?
Chińska sonda Tianwen-2 właśnie dotarła do Kamo’oalewa – tajemniczego „quasi-Księżyca” Ziemi. Ta ambitna misja, której kulminacją będzie bezprecedensowe lądowanie i pobranie próbek, ma szansę rozwikłać jedną z największych zagadek Układu Słonecznego: czy Kamo’oalewa to naprawdę zagubiony fragment naszego naturalnego satelity? Sukces tej operacji może przynieść kluczowe informacje dla przyszłej eksploracji kosmosu i obrony planetarnej.
Sonda Chińskiej Narodowej Agencji Kosmicznej (CNSA) Tianwen-2, wielkości samochodu, wystartowała z Centrum Startowego Satelitów Xichang w południowych Chinach 28 maja 2025 roku. Kilka tygodni później przesłała pierwsze zdjęcia, a po kilku miesiącach słynne „selfie” z Ziemią. Teraz, po długiej podróży, cel misji numer jeden jest na wyciągnięcie ręki. To początek ekscytującego etapu, który może zrewolucjonizować naszą wiedzę o kosmicznych towarzyszach Ziemi.
Co to jest Kamo’oalewa?
Głównym celem Tianwen-2 jest 469219 Kamo’oalewa, znana również jako 2016 HO3. Ta bliska Ziemi planetoida została odkryta w 2016 roku przez astronomów z Obserwatorium Haleakala na Hawajach. Szacuje się, że jej rozmiar wynosi od 40 do 100 metrów. Kamo’oalewa to „quasi-satelita” naszej planety, co oznacza, że krąży wokół Słońca, podążając niemal idealnie za Ziemią, w tymczasowym, synchronicznym tańcu.
Nazwa „Kamo’oalewa” w języku hawajskim oznacza „oscylujący fragment niebieski”, co doskonale oddaje jej naturę. Jest to jeden z ośmiu znanych „quasi-Księżyców” Ziemi. W przeciwieństwie do „mini-Księżyców”, czyli planetoid, które są na krótko przechwytywane przez grawitację Ziemi, quasi-Księżyce nigdy nie są z nią grawitacyjnie związane. Ich kosmiczny „romans” może trwać dziesiątki, a nawet setki lat. Naukowcy sądzą, że Kamo’oalewa towarzyszy Ziemi od co najmniej 100 lat i może pozostać z nią przez kolejne 300 lat.
Richard Binzel, planetolog i ekspert od planetoid z MIT, obrazowo tłumaczy to zjawisko: „Sposób, w jaki Kamo’oalewa porusza się z Ziemią, jest trochę jak pies, który może towarzyszyć ci przez jakiś czas na długim spacerze po lesie, ale nie jest twoim psem”. Doskonałe porównanie! Mojemu psu się podoba.

To jeden z najbliższych nam quasi-Księżyców, znajdujący się w minimalnej odległości około 4,6 miliona kilometrów od Ziemi – to około 12 razy dalej niż nasz prawdziwy Księżyc. Kamo’oalewa wyróżnia się także jako jeden z najszybciej obracających się quasi-Księżyców, wykonując pełen obrót wokół własnej osi co zaledwie 30 minut.
Pytanie tylko: czy to fragment Księżyca?
Prawdziwa tożsamość Kamo’oalewa od dawna intryguje naukowców. Większość quasi-Księżyców prawdopodobnie pochodzi z głównego pasa planetoid między Marsem a Jowiszem. Jednak w przypadku Kamo’oalewa, nasza obecna najlepsza hipoteza sugeruje coś znacznie bardziej ekscytującego: może to być fragment naszego Księżyca.
Teoria ta opiera się na obserwacjach z 2021 roku, które wykazały, że Kamo’oalewa pochłania i odbija światło w sposób podobny do Księżyca, co sugeruje, że kosmiczna skała może być kawałkiem materiału księżycowego wyrzuconego w przestrzeń kosmiczną przez dawne uderzenie meteorytu. Co więcej, w 2024 roku badacze zawęzili najbardziej prawdopodobny krater uderzeniowy, z którego mogła pochodzić planetoida – to krater Giordano Bruno o średnicy 22 km, znajdujący się po odległej stronie Księżyca.
Li Chunlai, główny dowódca naziemnego systemu aplikacji Tianwen-2, podkreśla: „To, co czyni tę misję niezwykłą, to fakt, że nie znamy jeszcze składu ani pochodzenia obiektu. Definitywne odpowiedzi uzyskamy dopiero po zakończeniu misji.” Marco Fenucci z Europejskiego Centrum Koordynacji Obiektów Bliskich Ziemi dodaje: „Debata na temat jej księżycowego pochodzenia jest nadal otwarta. Ta misja powinna z pewnością dać nam odpowiedź w tej sprawie.” Misja Tianwen-2 ma ostatecznie rozstrzygnąć ten frapujący spór.
Czytaj także: Tianwen-2 w drodze do planetoidy Kamoʻoalewa. Chińska sonda przesłała pierwsze zdjęcie
Naukowcy zastanawiają się również, czy Kamo’oalewa to „solidna, monolityczna skała”, podobna do gigantycznej planetoidy Psyche, czy też „kupa gruzu”, jak Bennu czy Ryugu, które zostały już zbadane przez misje pobierania próbek.
Odważne lądowanie i pobieranie próbek
Po dotarciu do Kamo’oalewa, sonda Tianwen-2 spędzi kilka tygodni na mapowaniu powierzchni planetoidy z wysokości od 300 metrów do 20 kilometrów. Ta szczegółowa mapa pozwoli naukowcom oszacować gęstość obiektu i wybrać najlepsze miejsce do lądowania.
Według niepotwierdzonego jeszcze przez CNSA harmonogramu, 4 lipca sonda ma podjąć próbę lądowania i pobrania około 100 gramów materiału powierzchniowego, czyli regolitu. To nieco mniej niż próbki zebrane przez misję OSIRIS-REx z planetoidy Bennu, ale to nie ilość, lecz jakość i unikalność próbek są tu kluczowe. Chińczycy mają do wyboru dwie metody:
- Jeśli Kamo’oalewa okaże się „kupą gruzu”, sonda wykorzysta technikę „dotknij i leć” (touch-and-go), unosząc się tuż nad powierzchnią i używając robotycznego ramienia do zebrania próbek. Podobnie postąpiły misje OSIRIS-REx (Bennu) i Hayabusa2 (Ryugu).
- Jeśli powierzchnia Kamo’oalewa będzie bardziej zwarta i skalista, Tianwen-2 spróbuje wylądować bezpośrednio na skale i zakotwiczyć się, a następnie wywiercić w nią otwór. To technika nigdy wcześniej nie próbowana, która mogłaby pozwolić na dłuższy kontakt i bardziej kontrolowane pobieranie próbek, co byłoby prawdziwym przełomem.
Po zebraniu próbek sonda pozostanie w pobliżu planetoidy, kontynuując analizę jej rozmiaru, kształtu i trajektorii.
Powrót na Ziemię i dalekosiężne plany
Pod koniec kwietnia 2027 roku Tianwen-2 opuści Kamo’oalewa i rozpocznie sześciomiesięczną podróż powrotną na Ziemię. Tam, w listopadzie, kapsuła powrotna z bezcennymi próbkami zostanie zrzucona i wpadnie w ziemską atmosferę z prędkością około 43 500 km/h. To moment, na który czeka cały świat nauki!
W tym samym czasie sonda Tianwen-2, zamiast zakończyć swoją misję, wykorzysta grawitację Ziemi do manewru „procy” i skieruje się dalej w głąb Układu Słonecznego. Jej wtórnym celem będzie spotkanie i zbadanie 311P/PanSTARRS – niezwykłego obiektu poza Marsem, który wykazuje cechy zarówno komet, jak i planetoid. To długoterminowy plan, który ma zrealizować się w 2035 roku, ukazując ambicje chińskiego programu kosmicznego.
Co odkryjemy dzięki próbkom z Kamo’oalewa?
Próbki z Kamo’oalewa mogą nie tylko rozstrzygnąć debatę o jej pochodzeniu, ale także ujawnić znacznie więcej o Układzie Słonecznym i naszym miejscu w nim. Marco Fenucci wyjaśnia, że wcześniejsze próbki z planetoid pomogły już zrozumieć, skąd wzięła się woda na Ziemi, jak złożone cząsteczki organiczne były rozmieszczone we wczesnym Układzie Słonecznym i jak procesy powierzchniowe zmieniają właściwości planetoid w czasie. Próbki te mogą również pomóc w połączeniu z meteorytami znalezionymi na Ziemi.


