Od 2023 r. w kierunku Jowisza zmierza europejska sonda kosmiczna JUICE. Jej celem jest zbadanie czterech księżyców galileuszowych, czyli tradycyjnie Io, Europy, Ganimedesa i Kallisto. Możemy zatem się spodziewać zarówno skalistych księżyców, lodowej Europy, która skrywa pod powierzchnią ocean ciekłej wody, a nawet wulkaniczny i siarkowy Io. Warto jednak pamiętać, że Jowisz ma ponad 100 księżyców, a nie tylko cztery.
Owszem, większość z nich to naprawdę małe obiekty, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać nudne. Nie znajdziemy wszak na nich ani życia, ani aktywnych wulkanów, ani oceanów, ani właściwie nic. To jednak tylko pozory. Wiele z tych obiektów tak naprawdę nie zmieniło się ani o jotę od momentu powstania. Dzięki temu mogą one nam sporo powiedzieć o historii Układu Słonecznego, czyli tak naprawdę o naszej historii, a to już nie jest nic.
Doskonałym przykładem takiego księżyca jest niejaki Kallichore – obiekt o średnicy 3,8 kilometra poruszający się po bardzo nieregularnej orbicie.
W najnowszym artykule opublikowanym w periodyku Nature, zespół badaczy postanowił zebrać dostępne informacje o tym „jowiszowym głazie”, aby przygotować się na przelot sondy JUICE w jego pobliżu. W swojej pracy astronomowie wykorzystali dane zarówno z Hubble’a, jak i z naziemnych teleskopów.
Kallichore – kim ty jesteś?
Wiadomo, że mamy do czynienia z niewielkim obiektem. Co więcej, jest on niezwykle ciemny – odbija bowiem zaledwie 3,7 proc. padającego na niego promieniowania słonecznego. No i tak jak wspomniałem wyżej, porusza się po dość osobliwej orbicie.
Dane o orbicie były tu szczególnie ważne, bowiem trzeba dokładnie poznać trajektorię lotu takiego obiektu, aby w ogóle móc zaplanować precyzyjny przelot w jego pobliżu. Dotychczasowe dane pozwalały ustalić położenie obiektu w październiku 2031 roku – bo wtedy nadarzy się okazja na spotkanie – z dokładnością do 272 kilometrów. Nowe pomiary zmieniły sytuację i teraz dokładność wynosi ok. 30 km.
To ważne, bowiem w zależności od punktu orbity wokół Jowisza, Kallichore bezustannie zbliża się do największej planety Układu Słonecznego na 17,7 mln km i oddala od niej na 30,4 mln km.
Na razie to wszystkie informacje o tym nietypowym obiekcie. Wrócimy do niego zapewne w październiku 2031 roku, kiedy pojawią się jakieś zdjęcia lub nowe informacje.
Źródło: Nature