Nasza dzienna gwiazda nie przestaje zadziwiać badaczy kosmicznej pogody. Po niemal czterech latach nieustannego pokrycia ciemnymi skazami, oblicze Słońca niespodziewanie stało się gładkie. Przez kilka dni na tarczy słonecznej skierowanej w stronę Ziemi nie odnotowano ani jednej plamy. Choć zjawisko to może sugerować, że nasza gwiazda wchodzi w fazę wyciszenia, eksperci ostrzegają: to tylko pozorny spokój, a najbardziej niebezpieczne zjawiska mogą być dopiero przed nami.
Wydarzenie, które miało miejsce w ostatnich dniach lutego, zakończyło imponującą serię 1335 dni, podczas których na Słońcu bez przerwy widoczna była przynajmniej jedna grupa plam. Ostatni raz tak „czyste” Słońce obserwowaliśmy 8 czerwca 2022 roku. Przez niemal cztery lata nasza gwiazda była gęsto usiana ciemnymi obszarami o silnym polu magnetycznym, z których regularnie emitowane były potężne rozbłyski i koronalne wyrzuty masy (CME).
Nagły brak plam trwał przez niedzielę, poniedziałek i wtorek (22-24 lutego). Jednak już w środę, 25 lutego, na wschodniej krawędzi tarczy słonecznej pojawiły się dwie nowe grupy plam, które wyłoniły się zza niewidocznej strony gwiazdy. Ten krótki epizod „czystości” jest fascynującym sygnałem diagnostycznym dla astrofizyków, pokazującym, że dynamika 25. cyklu słonecznego zaczyna ulegać istotnym przeobrażeniom.
Cykl 25: Bardziej aktywny niż przewidywano
Plamy słoneczne są kluczowym wskaźnikiem aktywności magnetycznej Słońca. Pojawiają się one tam, gdzie linie pola magnetycznego stają się tak silne i splątane, że hamują konwekcję gorącej plazmy z wnętrza gwiazdy, co skutkuje powstaniem chłodniejszych, a przez to ciemniejszych obszarów. Obecny, 25. cykl słoneczny, okazał się znacznie bardziej intensywny, niż sugerowały to pierwotne prognozy oficjalnych agencji, takich jak NASA czy NOAA.
Szczyt aktywności, zwany maksimum słonecznym, nastąpił prawdopodobnie na przełomie 2024 i 2025 roku. W sierpniu 2024 roku średnia liczba plam słonecznych osiągnęła wartość 215,5 – był to najwyższy miesięczny wynik od ponad 23 lat. W tym czasie Ziemia wielokrotnie zmagała się ze skutkami silnych burz geomagnetycznych, w tym z pamiętną burzą z 10/11 maja 2024 roku, która wywołała zorze polarne widoczne na niespotykanych dotąd szerokościach geograficznych i doprowadziła do przejściowych problemów z systemami GPS.
Pułapka „strefy bitwy” – dlaczego brak plam to nie powód do relaksu?
Choć statystyki pokazują spadek aktywności – w styczniu średnia liczba plam spadła do 112,6 – to naukowcy ostrzegają przed przedwczesnym optymizmem. Okres, w którym Słońce wychodzi z maksimum, jest często nazywany „strefą bitwy” (battle zone). Jest to czas, w którym nowo odwrócone pola magnetyczne Słońca ścierają się ze starymi strukturami, co prowadzi do ekstremalnej niestabilności.
Historia pokazuje, że najbardziej niszczycielskie burze geomagnetyczne wcale nie muszą występować dokładnie w punkcie kulminacyjnym cyklu. Niestabilność magnetyczna w fazie spadkowej może generować gigantyczne rozbłyski klasy X, nawet jeśli ogólna liczba plam na tarczy jest niewielka. Warto pamiętać, że to nie liczba plam decyduje o zagrożeniu, lecz ich złożoność magnetyczna. Nawet pojedyncza, ale wysoce niestabilna grupa plam może wyrzucić w stronę Ziemi miliardy ton naładowanej plazmy.
Widmo Wydarzenia Carringtona
Najczarniejszym scenariuszem, który wciąż pozostaje w sferze prawdopodobieństwa, jest powtórka ze Zdarzenia Carringtona z 1859 roku. Była to najpotężniejsza burza słoneczna w historii nowożytnej, która doprowadziła do awarii sieci telegraficznych na całym świecie. Gdyby podobne zjawisko uderzyło w Ziemię dzisiaj, skutki byłyby katastrofalne: od całkowitego zniszczenia satelitów komunikacyjnych na orbicie, po długotrwałe przerwy w dostawach energii elektrycznej i zniszczenie infrastruktury cyfrowej.
Najnowsze badania publikowane pod koniec 2025 roku szacują ryzyko wystąpienia superburzy słonecznej w ciągu najbliższej dekady na około 5%. Fakt, że Słońce miewa teraz dni bez plam, nie zmienia tego ryzyka w sposób znaczący. Jak podkreślają redaktorzy serwisu Spaceweather.com, 25. cykl słoneczny ma przed sobą jeszcze lata aktywności. Dni bez plam są jedynie zwiastunem powolnego zmierzchu obecnego cyklu, ale zanim nasza gwiazda na dobre zapadnie w zimowy sen (minimum słoneczne), może zafundować nam jeszcze niejedną kosmiczną nawałnicę. Podobnie jak w przypadku dobrego thrillera, nagła cisza na tarczy słonecznej może być jedynie wstępem do najbardziej dramatycznego aktu.
