Po siedmiu miesiącach lotu sonda Hope zbudowana przez inżynierów ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich już we wtorek podejmie próbę wejścia na orbitę Marsa. W zespole odpowiadającym za misję ekscytacja miesza się z niepewnością.


Zanim przejdziesz dalej – zasubskrybuj podcast na Spotify, Spreaker lub YouTube.


Hope to pierwsza w historii ZEA misja marsjańska, aczkolwiek wnioskując z wypowiedzi przedstawicieli zarówno samego programu, jak i rządu tego kraju, z pewnością nie będzie to ostatnia misja tego typu. Wszystko jednak zależy od powodzenia obecnej misji. Sonda dotrze na Marsa we wtorek 9 lutego o godzinie 16:41 polskiego czasu. To właśnie wtedy sonda włączy swoje silniki na 27 minut, aby zwolnić na tyle, aby grawitacja Marsa mogła ją przechwycić i wprowadzić na orbitę.

Nie ma co ukrywać – wejście na orbitę jest jednym z najbardziej krytycznych momentów całej misji. Błąd w trakcie tego manewru może zaprzepaścić całą misję. W 2010 roku nieprawidłowe uruchomienie silników sondy Akatsuki w pobliżu Wenus sprawiło, że sonda przeleciała w pobliżu planety i… poleciała dalej wchodząc na orbitę okołosłoneczną. Szczęśliwie pięć lat później, gdy sonda ponownie zbliżyła się do Wenus manewr wejścia na orbitę zakończył się powodzeniem.

W 2003 roku taki sam los spotkał japońską sondę Nozomi, która po burzliwym trwającym pięć lat locie dotarła do Marsa. To było już drugie podejście tej sondy do Marsa. Za pierwszym razem Nozomi znalazła się na nieprawidłowym kursie i minęła się z Marsem w dużej odległości. Gdy w 2003 roku dotarła do niego po raz drugi… silnik na pokładzie sondy się nie uruchomił, sonda nie zwolniła i nie weszła na orbitę Czerwonej Planety kończąc misję, zanim ją zaczęła.

Taki los spotykał jednak nie tylko Japończyków, wszak w 1999 r. sonda Mars Climate Orbiter z powodu “banalnego błędu obliczeniowego” zamiast wejść na orbitę wokół planety, po prostu w nią uderzyła.

27 minut horroru?

Inżynierowie z ZEA, ale także z innych krajów, którzy brali udział w budowie sondy mają świadomość, że na tych 27 minutach wisi cała przyszłość programu oraz ostatnie siedem lat przygotowywania misji. W trakcie wejścia na orbitę sonda zużyje ponad połowę paliwa znajdującego się w jej zbiornikach.

Jeżeli jednak wszystko pójdzie zgodnie z planem sonda Hope z orbity będzie wykorzystywała trzy instrumenty naukowe do badania atmosfery Marsa, do śledzenia jej pogody oraz analizowania procesu ucieczki atmosfery w przestrzeń kosmiczną. Badania jednak rozpoczną się gdy sonda ostatecznie znajdzie się na docelowej orbicie 20 000 x 43 000 km, na której sonda będzie okrążała Czerwoną Planetę raz na dziewięć dni.

By Radek Kosarzycki

Popularyzator astronomii. Od 2015 r. codziennie pisze i mówi o kosmosie.