W ciągu zaledwie kilkunastu lat badania egzoplanet przeszły prawdziwą rewolucję. Od czasu odkryć dokonanych przez teleskop kosmiczny Kepler astronomowie zidentyfikowali tysiące światów krążących wokół odległych gwiazd. Dziś, dzięki obserwacjom prowadzonym m.in. przez James Webb Space Telescope, satelitę TESS oraz europejską misję CHEOPS, poznajemy nie tylko ich liczbę, ale także skład atmosfer, masy i architekturę całych układów planetarnych. Wkrótce dołączy do nich kolejna misja Europejskiej Agencji Kosmicznej – PLATO – która ma wyszukiwać planety o dłuższych okresach obiegu, w tym obiekty podobne do Ziemi w strefach sprzyjających życiu.

Mimo tego ogromnego postępu pewne zjawiska pozostają skrajnie rzadkie. Jednym z nich jest tzw. zaćmienie planeta–planeta, określane też mianem egzosyzygii. Dochodzi do niego, gdy dwie planety w tym samym układzie jednocześnie przechodzą na tle swojej gwiazdy (tranzytują), a jedna z nich częściowo przesłania drugą. Taka konfiguracja stanowi szczególny przypadek syzygii – ustawienia trzech lub więcej ciał niebieskich w jednej linii. W Układzie Słonecznym syzygia odpowiada za zaćmienia Słońca i Księżyca. Poza nim zjawisko to zaobserwowano dotąd tylko raz.

Jedynym znanym przykładem takiego zdarzenia jest układ Kepler-89 (KOI-94).

W 2010 roku astronomowie zarejestrowali tam pierwsze w historii zaćmienie jednej egzoplanety przez drugą. Podczas podwójnego tranzytu bardziej zewnętrzna z dwóch planet na krótko przesłoniła tę położoną bliżej gwiazdy. Od tego czasu, mimo odkrycia tysięcy układów planetarnych, nie potwierdzono podobnego przypadku.

Już w 2013 roku, na podstawie modelowania dynamiki orbitalnej, badacze oszacowali, że do podobnego ustawienia może dojść ponownie około 2026 roku. Precyzyjne wyznaczenie daty jest jednak trudne. Na ruch planet wpływają ich rzeczywiste masy, wzajemne oddziaływania grawitacyjne, a także ewentualna obecność dodatkowych, jeszcze nieodkrytych obiektów w systemie. Choć jako prawdopodobną datę wskazuje się 1 kwietnia, obliczenia obarczone są niepewnością. Najnowsze symulacje sugerują jednak, że szansa na wystąpienie zjawiska w tym okresie jest znacząca.

Problem polega na tym, że nawet jeśli do egzosyzygii dojdzie, jej obserwacja może okazać się niemożliwa.

Gwiazda znajduje się obecnie na niebie zbyt blisko Słońca, by mogły ją bezpiecznie obserwować niektóre teleskopy kosmiczne, w tym CHEOPS. Wniosek o czas obserwacyjny na Kosmicznym Teleskopie Hubble’a nie został zaakceptowany. Również teleskopy naziemne napotykają ograniczenia – pełne zarejestrowanie zjawiska w kwietniu nie jest z ich pomocą możliwe, ponieważ najlepsze warunki obserwacyjne przypadają na miesiące letnie.

Ewentualne przeoczenie zjawiska byłoby stratą nie tylko ze względu na jego wyjątkowość. Zaćmienia typu planeta–planeta dostarczają bowiem niezwykle cennych danych o wzajemnym nachyleniu płaszczyzn orbit planet tranzytujących. Parametr ten pozwala lepiej zrozumieć strukturę i historię dynamiczną całego układu, a jego wyznaczenie innymi metodami jest bardzo trudne.

Choć pierwotna publikacja modelująca ruch planet w układzie Kepler-89 nie obejmowała prognoz dalszych egzosyzygii, badacze deklarują gotowość do kolejnych analiz, jeśli obecna okazja zostanie utracona. W kosmicznej skali czasu takie konfiguracje zdarzają się rzadko, ale rozwój technik obserwacyjnych sprawia, że prędzej czy później podobne zjawiska mogą zostać zarejestrowane również w innych układach planetarnych.