W maju 2024 roku Układ Słoneczny stał się świadkiem jednego z najpotężniejszych pokazów siły naszej gwiazdy w ciągu ostatnich dwóch dekad. Podczas gdy mieszkańcy Ziemi podziwiali spektakularne zorze polarne, sięgające szerokości geograficznych Meksyku, w tym samym czasie Czerwona Planeta zmagała się z brutalnym bombardowaniem wysokoenergetycznym promieniowaniem i plazmą. Dzięki flocie sond Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA), naukowcy otrzymali bezprecedensowy wgląd w to, jak ekstremalna pogoda kosmiczna wpływa na planetę pozbawioną globalnego pola magnetycznego.
Pamiętna burza słoneczna z 10/11 maja 2024 r. nie była pojedynczym zdarzeniem, lecz serią gwałtownych zjawisk: rozbłysków promieniowania, strumieni cząstek o wysokiej energii oraz koronalnych wyrzutów masy (CME). To potężne kombo magnetycznej plazmy i promieni rentgenowskich uderzyło w Marsa z ogromną siłą. Sonda ExoMars Trace Gas Orbiter (TGO), wyposażona w zaawansowane czujniki promieniowania, zarejestrowała w ciągu zaledwie 64 godzin dawkę jonizującą odpowiadającą 200 dniom standardowej aktywności słonecznej. To odkrycie rzuca nowe światło na wyzwania, przed jakimi staną przyszli kolonizatorzy Marsa, dla których zrozumienie dynamiki pogody kosmicznej będzie kwestią przetrwania.
Skutki uderzenia odczuły także same sondy badawcze. Zarówno TGO, jak i weteran marsjańskich misji – Mars Express – doświadczyły zakłóceń w pracy komputerów pokładowych. Choć inżynierowie zaprojektowali te urządzenia z myślą o odporności na promieniowanie, intensywność majowej burzy wywołała błędy w pamięci i systemach sterowania. Dzięki procedurom naprawczym i redundantnym systemom, obie jednostki szybko odzyskały pełną sprawność, dostarczając danych, które stały się podstawą publikacji w prestiżowym periodyku Nature Communications.
Górne warstwy atmosfery pod presją
Najbardziej fascynujące zmiany zaszły jednak w samej atmosferze Marsa, a konkretnie w jej zjonizowanej części – jonosferze. Główny autor badań, Jacob Parrott z ESA, podkreśla, że była to najsilniejsza odpowiedź atmosferyczna, jaką kiedykolwiek zaobserwowano na tej planecie. Naukowcy skupili się na dwóch warstwach atmosfery znajdujących się na wysokościach około 110 i 130 kilometrów nad powierzchnią.

W wyniku bombardowania cząsteczkami słonecznymi, neutralne atomy w marsjańskiej atmosferze traciły swoje elektrony w procesie gwałtownej jonizacji. Pomiary wykazały, że zagęszczenie elektronów w warstwie na wysokości 110 km wzrosło o 45%, natomiast w wyższej warstwie (130 km) odnotowano wręcz niewiarygodny skok o 278% w stosunku do stanu normalnego. Tak ekstremalne przeładowanie atmosfery ładunkami elektrycznymi ma bezpośredni wpływ na to, jak przez przestrzeń wokół planety podróżują fale radiowe, co może w przyszłości zakłócać pracę radarów i systemów komunikacyjnych między lądownikami a orbiterami.
Innowacyjna metoda okultacji radiowej
Precyzyjne zmierzenie tych zmian było możliwe dzięki zastosowaniu nowatorskiej techniki, którą ESA rozwija od kilku lat – okultacji radiowej między sondami. Tradycyjnie metodę tę stosowano, przesyłając sygnał z sondy bezpośrednio na Ziemię. W tym przypadku wykorzystano jednak unikalną konfigurację: sonda Mars Express wysłała sygnał radiowy w stronę TGO w momencie, gdy ta druga chowała się za horyzontem planety.
Sygnał radiowy, przechodząc przez kolejne warstwy marsjańskiej atmosfery, ulegał ugięciu (refrakcji), którego stopień zależy bezpośrednio od gęstości elektronów. Analiza tych subtelnych zmian w sygnale pozwoliła naukowcom stworzyć pionowy profil jonosfery z niezwykłą dokładnością. Co istotne, pomiary te wykonano zaledwie 10 minut po uderzeniu fali rozbłysku w Marsa. Biorąc pod uwagę, że takie obserwacje prowadzone są standardowo tylko dwa razy w tygodniu, naukowcy mówią o ogromnym szczęściu i idealnym wyczuciu czasu.
Mars kontra Ziemia: Dlaczego ochrona ma znaczenie?
Analiza majowej superburzy pozwala również na interesujące porównania międzyplanetarne. Na Ziemi skutki były łagodniejsze dzięki globalnemu polu magnetycznemu, które działa jak tarcza, odchylając większość naładowanych cząstek w stronę biegunów. Mars, który stracił swoje globalne pole magnetyczne miliardy lat temu, jest niemal bezbronny. Cząstki wiatru słonecznego uderzają bezpośrednio w atmosferę, co prowadzi do jej systematycznego „zdmuchiwania” w przestrzeń kosmiczną.
Zrozumienie tych procesów jest kluczowe dla rozwiązania zagadki przeszłości Czerwonej Planety. Colin Wilson, naukowiec projektu Mars Express, wskazuje, że to właśnie takie gwałtowne zdarzenia słoneczne są odpowiedzialne za utratę ogromnych ilości wody i większości atmosfery, co zamieniło Marsa z ciepłego, wilgotnego świata w mroźną pustynię. Badania z 2024 roku dostarczają dowodów na to, jak energia słoneczna jest deponowana w atmosferze i jak efektywnie potrafi ona „wyrywać” materię z grawitacyjnego uścisku planety.
Przyszłość prognozowania pogody kosmicznej
Wyniki uzyskane przez orbitery ESA to nie tylko czysta nauka, ale także fundament pod przyszłe misje załogowe. Prognozowanie pogody kosmicznej staje się dyscypliną o znaczeniu krytycznym. Jeśli planujemy wysłać ludzi na Marsa, musimy potrafić przewidzieć, kiedy górne warstwy atmosfery zostaną „zalane” elektronami, co może sparaliżować nawigację i komunikację radiową, a także narazić astronautów na niebezpieczne dawki promieniowania.
Sukces misji Mars Express i TGO pokazuje, że współpraca między różnymi jednostkami badawczymi (w tym potwierdzenie danych przez należącą do NASA sondę MAVEN) jest jedyną drogą do zrozumienia skomplikowanych mechanizmów rządzących naszym systemem planetarnym. Mars, choć odległy, wciąż ma nam do opowiedzenia wiele historii o tym, jak gwiazdy kształtują losy krążących wokół nich światów.
Źródło: ESA
