W obliczu rosnących kosztów i powtarzających się opóźnień, NASA podjęła radykalną decyzję o uproszczeniu architektury programu Artemis. Jak wynika z najnowszych komunikatów agencji, NASA oficjalnie wycofuje się z planów wykorzystania nowo budowanej mobilnej wyrzutni Mobile Launcher 2 (ML2) oraz potężniejszego drugiego stopnia rakiety, znanego jako Exploration Upper Stage (EUS). Ten strategiczny zwrot, ogłoszony w kontekście nowej wizji zaprezentowanej przez Jareda Isaacmana, ma na celu przyspieszenie powrotu człowieka na Księżyc poprzez rezygnację z unikalnych rozwiązań inżynieryjnych na rzecz seryjnej produkcji sprawdzonego sprzętu.

Nowa strategia: Szybkość ponad innowacyjność

Decyzja o porzuceniu ML2 i EUS jest bezpośrednim wynikiem audytu i restrukturyzacji planów lotów księżycowych. Jared Isaacman, pełniący kluczową rolę w rekonfiguracji programu, podkreśla, że dotychczasowe podejście zakładające ciągłe modyfikowanie konstrukcji rakiety Space Launch System (SLS) było prostą drogą do porażki. Zamiast budować coraz większe i bardziej skomplikowane wersje rakiety, NASA zamierza teraz postawić na standaryzację. Celem jest osiągnięcie imponującej częstotliwości startów – agencja planuje, aby rakiety SLS opuszczały platformę startową co dziesięć miesięcy.

„Nie da się osiągnąć zakładanego tempa, jeśli każda rakieta jest osobnym dziełem sztuki” – argumentuje Isaacman.

Zmiana ta wymusza na głównych kontrahentach, takich jak Boeing i Lockheed Martin, całkowite przedefiniowanie procesów produkcyjnych. Zamiast skupiać się na rozwijaniu wariantu Block 1B, firmy te muszą teraz dostarczyć komponenty pozwalające na seryjną budowę konfiguracji opartej na istniejących rozwiązaniach, co ma zminimalizować ryzyko nowych błędów projektowych i opóźnień, które towarzyszą każdej zmianie technologicznej.

Koniec projektu Mobile Launcher 2

Najbardziej widocznym symbolem tej zmiany jest los mobilnej wieży startowej ML2. Konstrukcja ta, wznoszona w Centrum Kosmicznym im. Kennedy’ego (KSC), miała obsługiwać wyższe i cięższe warianty rakiety SLS. Latem ubiegłego roku główny wykonawca, firma Bechtel National Inc., zamontował ostatni moduł wieży, osiągając wysokość 115 metrów (377 stóp). Mimo że projekt jest ukończony w 90%, NASA nie zamierza go używać w dającej się przewidzieć przyszłości. Obecnie agencja analizuje alternatywne opcje dla drugiego stopnia rakiety, które nie wymagałyby tak gigantycznej infrastruktury jak ML2.

Dotychczas misje Artemis korzystały z wieży Mobile Launcher 1 (ML1), która wywodzi się jeszcze z czasów anulowanego programu Constellation. To właśnie ta wieża będzie nadal służyć do obsługi nadchodzących misji. Choć ML2 mogłaby teoretycznie zostać zaadaptowana do innych celów, jej przyszłość stoi pod dużym znakiem zapytania. To bolesny cios dla budżetu, biorąc pod uwagę, że kontrakt z 2019 roku opiewał na 383 miliony dolarów, a według raportu Biura Inspektora Generalnego (OIG) z sierpnia 2024 roku, koszty te wzrosły niemal trzykrotnie, przekraczając miliard dolarów.

Specyfikacja techniczna i zmiany w konfiguracji Block 1

Co oznacza rezygnacja z wariantu Block 1B? Pierwotnie planowano, że misje Artemis IV i V wykorzystają stopień Exploration Upper Stage (EUS), który dzięki swojej mocy miał wynosić na trajektorię transksiężycową o tysiące kilogramów ładunku więcej niż obecnie stosowany Interim Cryogenic Propulsion Stage (ICPS). ICPS, który ma być wykorzystany w pierwszych trzech misjach, jest sprawdzonym stopniem górnym, ale posiada ograniczone możliwości cargo.

NASA poinformowała jednak, że nie planuje używać ICPS w misjach Artemis IV i V. Zamiast tego trwają prace nad nowym, pośrednim stopniem drugim, który zastąpi oba projekty (zarówno ICPS, jak i EUS). Ma to pozwolić na zachowanie odpowiednich parametrów lotu przy jednoczesnym uniknięciu konieczności korzystania z gigantycznej wieży ML2. Takie podejście wpisuje się w ideę „standardowej konfiguracji”, która ma pozwolić na uniknięcie trzyletnich przerw między startami, jakie obserwowaliśmy do tej pory.

Ekonomiczny kontekst „Wielkiego Projektu”

Finanse programu Artemis od lat budzą kontrowersje w Waszyngtonie. Całkowite koszty programu do czasu lądowania w ramach misji Artemis III szacowane są na ponad 100 miliardów dolarów. Historia finansowania ML2 jest pełna politycznych zwrotów akcji – pierwotnie administracja Donalda Trumpa w 2025 roku chciała zakończyć używanie SLS po trzeciej misji, co eliminowało potrzebę budowy ML2. Jednak dzięki staraniom senatora Teda Cruza, fundusze na Artemis IV i V zostały przywrócone, a wraz z nimi sens istnienia nowej wieży. Najnowsza decyzja o wycofaniu ML2 z planów operacyjnych stanowi zatem kolejny, dramatyczny zwrot w tej historii, dyktowany pragmatyzmem ekonomicznym i chęcią uniknięcia dalszej eskalacji kosztów.

Harmonogram nadchodzących misji

Mimo tych drastycznych zmian, NASA utrzymuje ambitny kalendarz startów. Misja Artemis II, będąca pierwszym załogowym lotem wokół Księżyca, może wystartować już 1 kwietnia przyszłego roku. Kolejna misja, Artemis III, została przekonfigurowana na lot na niską orbitę okołoziemską (LEO) i planowana jest na połowę 2027 roku. Dopiero misje Artemis IV oraz Artemis V, zaplanowane na rok 2028, mają za cel ponowne postawienie stopy człowieka na srebrnym globie. Rezygnacja z ML2 i EUS ma być gwarantem, że te terminy nie ulegną dalszym przesunięciom, dając inżynierom czas na dopracowanie jednego, zestandaryzowanego modelu rakiety, która utoruje drogę do stałej obecności ludzi w przestrzeni kosmicznej.

By Radek Kosarzycki

Piszę o kosmosie bezustannie od 2015 roku. Jak nie piszę o kosmosie, to pewnie łażę po lesie lub łąkach z psami.