Podboje dalekiego kosmosu od zawsze rozbijały się o jedną, brutalną barierę fizyczną: masę paliwa. Klasyczne rakiety chemiczne, którymi dysponujemy obecnie, muszą dźwigać ogromne zbiorniki tylko po to, by wynieść w przestrzeń niewielki ładunek użyteczny. Im dalej chcemy lecieć, tym więcej paliwa potrzebujemy, co z kolei zwiększa masę statku i wymaga… jeszcze więcej paliwa. To błędne koło, znane jako równanie Ciołkowskiego, od dekad ogranicza naszą obecność w Układzie Słonecznym. Jednak naukowcy z Tuskegee University w Alabamie zaprezentowali właśnie rozwiązanie, które może całkowicie odmienić paradygmat podróży międzyplanetarnych, a w przyszłości nawet międzygwiezdnych.

Koncepcja żagli świetlnych nie jest nowa, ale jej praktyczna realizacja napotykała dotychczas na szereg problemów technicznych. Idea opiera się na wykorzystaniu ciśnienia promieniowania. Choć fotony nie posiadają masy spoczynkowej, niosą ze sobą pęd. Kiedy uderzają w idealnie odbijającą powierzchnię, przekazują jej ten pęd, popychając statek do przodu. Można to porównać do wiatru napędzającego żaglowiec na oceanie, z tą różnicą, że zamiast cząsteczek powietrza mamy do czynienia z cząstkami światła pochodzącymi ze Słońca lub – co bardziej efektywne – z potężnych laserów rozmieszczonych na Ziemi lub orbicie.

Dotychczasowe projekty, takie jak japoński IKAROS czy ambitne przedsięwzięcie Breakthrough Starshot, zakładały wykorzystanie cienkich folii polimerowych pokrytych warstwą metalu, zazwyczaj aluminium. Choć takie rozwiązanie działa, posiada krytyczną wadę: metalowe powłoki absorbują część energii świetlnej, zamiast ją odbijać. W warunkach ekstremalnie silnego naświetlania laserowego, niezbędnego do osiągnięcia prędkości relatywistycznych, tradycyjny żagiel po prostu by się stopił. Dodatkowo, każda nanometrowa warstwa metalu to dodatkowa masa, która w skali kosmicznej jest niezwykle kosztowna.

Materiały nowej generacji

Zespół badawczy pod kierownictwem prof. Dimitara Dimitrova zaproponował odejście od metali na rzecz kryształów fotonicznych. Są to nanostrukturalne materiały zaprojektowane w taki sposób, aby manipulować ruchem fotonów w ich wnętrzu. Innowacja polega na stworzeniu struktury o szerokości od 100 do 400 nanometrów – co stanowi zaledwie 1/1000 grubości ludzkiego włosa. Konstrukcja ta składa się z trzech kluczowych komponentów: filarów z germanu o wysokim współczynniku załamania światła, układu nanoporów wypełnionych powietrzem oraz polimerowej matrycy stanowiącej bazę całości.

Kluczem do sukcesu jest wykorzystanie zjawiska zwanego przerwą fotoniczną (photonic band gap). Działa ona analogicznie do przerwy energetycznej w półprzewodnikach, która blokuje przepływ elektronów o określonej energii. W przypadku żagla fotonicznego, struktura jest nastrojona tak, aby niemal całkowicie blokować (czyli odbijać) światło o konkretnej długości fali – dokładnie takiej, jaką emituje laser napędowy. Jednocześnie żagiel pozostaje niemal przezroczysty dla promieniowania słonecznego o innych długościach fal. Dzięki temu unika się nadmiernego nagrzewania struktury, co było dotychczas największą zmorą inżynierów.

Wydajność potwierdzona testami

Wyniki opublikowane w Journal of Nanophotonics budzą optymizm. Podczas testów laboratoryjnych materiał o powierzchni 1 metra kwadratowego osiągnął 90% współczynnik odbicia przy długości fali 1,2 µm, wykorzystując laser o mocy 100 kW. To wystarczająca efektywność, by myśleć o realnych systemach napędowych. Naukowcy wyliczyli, że taki żagiel mógłby zapewnić ciągły ciąg, pozwalający na osiągnięcie prędkości rzędu setek metrów na sekundę w zaledwie godzinę od startu. Choć nie są to jeszcze prędkości pozwalające na dolot do Proxima Centauri w kilka lat, to dla misji wewnątrz Układu Słonecznego jest to wynik rewolucyjny.

„Nasza praca demonstruje wykonalność budowy wielodielektrycznych struktur kryształów fotonicznych o kontrolowanych cechach nanoskalowych” – wyjaśnia prof. Dimitrov. Dodaje również, że nowa technologia łączy w sobie trzy najważniejsze cechy: niską masę, niespotykaną dotąd selektywność falową oraz potencjał do produkcji masowej (skalowalność). To ostatnie jest kluczowe, jeśli chcemy budować żagle o powierzchniach liczonych w setkach metrów kwadratowych.

Przyszłość bez ciężkiego paliwa

Zastosowanie tej technologii w praktyce mogłoby całkowicie zmienić logistykę misji na Marsa czy księżyce Jowisza. Zamiast ogromnych tankowców paliwowych, moglibyśmy wysyłać lekkie, zwinne sondy napędzane wiązką laserową z orbity okołoziemskiej. Taki system napędowy ma tę zaletę, że „silnik” (laser) pozostaje w domu, a statek kosmiczny jest jedynie odbiorcą energii. Eliminuje to problem marnowania paliwa na transport… samego paliwa.

Dla bardziej zorientowanego czytelnika istotny jest fakt, że selektywność żagla fotonicznego pozwala na precyzyjne sterowanie misją. Zmieniając częstotliwość lasera lub kąt padania wiązki na nanostrukturę, można regulować siłę ciągu z precyzją niedostępną dla silników chemicznych czy nawet jonowych. Stoimy u progu nowej ery w eksploracji kosmosu, gdzie światło przestaje być tylko źródłem informacji o wszechświecie, a staje się realnym paliwem, które nas w ten wszechświat zabierze.

By Radek Kosarzycki

Piszę o kosmosie bezustannie od 2015 roku. Jak nie piszę o kosmosie, to pewnie łażę po lesie lub łąkach z psami.