W wyścigu o powrót człowieka na Księżyc pojawiły się nowe turbulencje. Firma SpaceX, będąca kluczowym partnerem amerykańskiej agencji kosmicznej, ogłosiła przesunięcie terminu pierwszego lotu najnowszej iteracji swojego flagowego systemu transportowego – Starship V3. Decyzja ta zapadła w momencie, gdy NASA wywiera presję na wykonawców, domagając się przyspieszenia prac nad lądownikiem księżycowym, który ma stać się fundamentem programu Artemis. Choć harmonogramy w branży kosmicznej od zawsze cechują się dużą dynamiką, obecne przesunięcie rzuca nowe światło na wyzwania techniczne stojące przed inżynierami z Boca Chica.
Elon Musk, założyciel i dyrektor generalny SpaceX, poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych, że pierwszy lot Starshipa w wersji V3 odbędzie się „za około 4 tygodnie”. Wyznacza to nową, orientacyjną datę startu na początek kwietnia. Jest to istotna zmiana względem wcześniejszych deklaracji z końcówki stycznia, kiedy to miliarder zapowiadał start już na marzec. Brak oficjalnych komunikatów dotyczących przyczyn tego czterotygodniowego poślizgu nie jest zaskoczeniem dla branżowych obserwatorów, jednak brak odpowiednich powiadomień lotniczych i morskich (NOTAM) już wcześniej sugerował, że marcowy termin był nadmiernie optymistyczny.
Warto podkreślić, że Starship V3 nie jest jedynie kolejnym prototypem. To maszyna, którą SpaceX określa mianem „rakiety produkcyjnej”. Wersja ta zawiera szereg kluczowych ulepszeń w zakresie wydajności oraz technologii wielokrotnego użytku, które mają pozwolić na seryjne wynoszenie ładunków i załóg w głęboką przestrzeń kosmiczną. Ostatni lot Starshipa, który odbył się w październiku zeszłego roku, wykorzystywał jeszcze starszą wersję V2. Przejście na nową generację sprzętu wiąże się jednak z ryzykiem, co potwierdził incydent z 21 listopada, kiedy to pierwszy stopień wspomagający (booster) wersji V3 uległ uszkodzeniu podczas testów statycznych.
Postępy techniczne: Ship 39 przechodzi testy kriogeniczne
Mimo opóźnienia w samym starcie, prace w Starbase w Teksasie nie ustają. SpaceX potwierdziło pomyślne zakończenie testów kriogenicznych (tzw. „cryoproof”) dla górnego stopnia Starshipa, oznaczonego jako Ship 39. Testy te są kluczowym etapem przed każdym lotem, gdyż sprawdzają wytrzymałość strukturalną zbiorników oraz integralność systemów przy załadunku paliwa o ekstremalnie niskiej temperaturze. Pozytywny wynik tych prób dowodzi, że konstrukcja V3 jest gotowa na ogromne obciążenia mechaniczne, jakie wystąpią podczas wychodzenia z atmosfery ziemskiej.
NASA zmienia architekturę misji Artemis
Równolegle do działań SpaceX, NASA zrewidowała swoje plany dotyczące powrotu na Srebrny Glob. Administrator agencji, Jared Isaacman, wraz z pełniącym obowiązki administratora sekretarzem transportu Seanem Duffym, ogłosili istotne zmiany w strukturze misji. Pierwotnie zakładano, że Artemis 3 będzie misją lądowania na Księżycu. Według najnowszych ustaleń, misja ta, planowana na połowę 2027 roku, skupi się na testach na Niskiej Orbicie Okołoziemskiej (LEO). To właśnie tam kapsuła Orion ma połączyć się z lądownikami budowanymi przez SpaceX oraz Blue Origin.
Zasadnicze lądowania załogowe na powierzchni Księżyca zostały przesunięte na kolejne lata: Artemis 4 ma wystartować na początku 2028 roku, a Artemis 5 pod koniec tego samego roku. Ta zmiana strategii ma na celu zminimalizowanie ryzyka technicznego. NASA stawia na sprawdzenie procedur dokowania i transferu załogi na orbicie ziemskiej, zanim wyśle astronautów w niebezpieczną podróż na południowy biegun Księżyca.
Klucz do sukcesu: Częstotliwość startów
Choć SpaceX i Blue Origin przedstawiły plany przyspieszenia prac nad systemem Human Landing System (HLS), szczegóły tych propozycji pozostają utajnione. Jared Isaacman zaznaczył jednak, że NASA będzie dążyć do maksymalnej transparentności w monitorowaniu postępów. Zdaniem administratora, najlepszą miarą sukcesu dla opinii publicznej nie będą zapowiedzi w mediach społecznościowych, lecz realna częstotliwość startów (launch rate).
„To absolutny klucz do odblokowania możliwości, których potrzebujemy, aby dostarczyć lądownik w rejon Księżyca i bezpiecznie sprowadzić astronautów na jego powierzchnię” – podkreślił Isaacman. Wysoka kadencja lotów Starshipa jest niezbędna nie tylko do testowania systemów, ale także do opanowania technologii orbitalnego tankowania paliwa, bez której dotarcie ciężkiego lądownika na Księżyc byłoby niemożliwe. Najbliższe tygodnie będą zatem decydujące dla wiarygodności SpaceX w oczach agencji federalnej oraz przyszłości amerykańskiej obecności w kosmosie.
