W świecie współczesnej astrofizyki rozmiar nie zawsze świadczy o skali możliwości. NASA właśnie udowodniła tę tezę, publikując pierwsze obrazy z misji SPARCS (Star-Planet Activity Research CubeSat). Ten niewielki satelita, o rozmiarach zaledwie pudełka płatków śniadaniowych, ma przed sobą gigantyczne zadanie: rozwikłanie jednej z najbardziej frapujących zagadek ludzkości. Naukowcy chcą dowiedzieć się, które z miliardów planet w naszej galaktyce mogą rzeczywiście nadawać się do zamieszkania, analizując aktywność ich gwiazd macierzystych.

Otrzymanie tzw. „pierwszego światła” (ang. first light) to moment krytyczny dla każdej misji kosmicznej. Jest to chwila, w której instrumenty pokładowe zostają po raz pierwszy uruchomione w przestrzeni kosmicznej, udowadniając swoją sprawność i gotowość do prowadzenia regularnych obserwacji naukowych. W przypadku SPARCS, który wystartował 11 stycznia, obrazy przesłane na Ziemię 6 lutego potwierdziły, że zaawansowane czujniki ultrafioletowe działają bez zarzutu. To kamień milowy, który otwiera drogę do rocznej kampanii obserwacyjnej najbardziej powszechnych, a zarazem najbardziej nieprzewidywalnych gwiazd w Drodze Mlecznej.

Dlaczego małe gwiazdy są kluczem do wszechświata?

Misja SPARCS skupia się na monitorowaniu rozbłysków i aktywności plam na powierzchni gwiazd o małej masie, czyli obiektów posiadających od 30% do 70% masy naszego Słońca. Choć mogą wydawać się niepozorne, to właśnie one dominują w strukturze naszej galaktyki. Co więcej, szacuje się, że wokół nich krąży większość z około 50 miliardów planet typu ziemskiego znajdujących się w tzw. ekosferach (strefach zamieszkiwalnych) – regionach, gdzie temperatura pozwala na występowanie wody w stanie ciekłym.

Źródło: NASA/JPL-Caltech/ASU

Głównym problemem badawczym jest fakt, że choć gwiazdy te są chłodniejsze od Słońca, charakteryzują się znacznie gwałtowniejszą aktywnością. Częste i potężne rozbłyski emitują ogromne ilości promieniowania ultrafioletowego (UV), które może dosłownie „odrzeć” pobliskie planety z ich atmosfer, uniemożliwiając powstanie lub przetrwanie życia. Zrozumienie natury tego promieniowania jest więc kluczowe, aby ocenić, czy dany świat jest rajem dla mikroorganizmów, czy jałową, napromieniowaną pustynią.

Technologiczny majstersztyk w skali mikro

Serce misji stanowi SPARCam – innowacyjna kamera opracowana w Jet Propulsion Laboratory (JPL) należącym do NASA. Jest to pierwszy instrument zaprojektowany do ciągłego i jednoczesnego monitorowania promieniowania w dalekim oraz bliskim ultrafiolecie. Wykorzystuje on przełomową technologię detektorów krzemowych, zbliżoną do tych, które znajdziemy w aparatach naszych smartfonów, jednak poddaną rygorystycznym modyfikacjom.

Kluczem do sukcesu okazała się technika „delta-doping”, opracowana w Laboratorium Mikrourządzeń JPL. Pozwala ona na bezpośrednie osadzanie filtrów na powierzchni detektorów czułych na promieniowanie UV. Dzięki wyeliminowaniu konieczności stosowania oddzielnych elementów filtrujących, system stał się jednym z najbardziej czułych instrumentów tego typu, jakie kiedykolwiek wysłano w przestrzeń kosmiczną. Pozwala to na precyzyjne odrzucanie niepożądanego światła i skupienie się wyłącznie na badaniu wysokoenergetycznych zjawisk zachodzących na powierzchni odległych gwiazd.

Inteligentne oko na orbicie

SPARCS to nie tylko zaawansowana optyka, ale również nowoczesne przetwarzanie danych. Satelita został wyposażony w komputer pokładowy, który potrafi autonomicznie analizować dane i inteligentnie korygować parametry obserwacji w czasie rzeczywistym. Jest to szczególnie istotne podczas rejestrowania rozbłysków gwiezdnych, które są zjawiskami dynamicznymi i trudnymi do przewidzenia. Dzięki temu urządzenie może samodzielnie optymalizować sposób próbkowania danych, aby uchwycić każdą fazę gwałtownego wybuchu energii.

W ciągu swojej rocznej misji satelita weźmie pod lupę około 20 starannie wybranych gwiazd o niskiej masie. Każda z nich będzie obserwowana przez okres od 5 do 45 dni. Tak długie i nieprzerwane okna obserwacyjne w paśmie UV nie były wcześniej możliwe przy użyciu większych obserwatoriów, które muszą dzielić czas między tysiące różnych projektów badawczych.

Fundament pod przyszłe misje flagowe

Choć SPARCS jest misją typu CubeSat, jej znaczenie wykracza daleko poza badania 20 gwiezdnych sąsiadów. Sukces tej technologii wytycza szlak dla przyszłych, wielkich przedsięwzięć NASA, takich jak planowane Habitable Worlds Observatory (HWO) – przyszły flagowy projekt agencji, który będzie poszukiwał bezpośrednich śladów życia na innych planetach. Doświadczenia zdobyte przy SPARCS zostaną również wykorzystane w misji UVEX (UltraViolet EXplorer), kierowanej przez Caltech.

Jak podkreślają naukowcy, SPARCS spaja w sobie trzy kluczowe elementy: precyzyjnie zorientowaną naukę, najnowocześniejsze detektory oraz inteligentne systemy pokładowe. Patrząc na gwiazdy w sposób, w jaki nigdy wcześniej tego nie robiliśmy, nie tylko katalogujemy ich rozbłyski, ale tworzymy kompletny obraz środowisk gwiezdnych. To właśnie te dane pozwolą nam w przyszłości z dużą dozą pewności wskazać palcem na konkretną kropkę na niebie i powiedzieć: „Tam może istnieć dom dla życia”.

By Radek Kosarzycki

Piszę o kosmosie bezustannie od 2015 roku. Jak nie piszę o kosmosie, to pewnie łażę po lesie lub łąkach z psami.