Amerykański program powrotu na Księżyc znajduje się w punkcie zwrotnym. Najnowszy raport Biura Inspektora Generalnego NASA (OIG) rzuca nowe światło na postępy prac nad lądownikami księżycowymi, które mają dostarczyć astronautów na powierzchnię Srebrnego Globu. Choć NASA udało się utrzymać koszty projektów w ryzach, harmonogramy obu kluczowych graczy – SpaceX oraz Blue Origin – ulegają niepokojącym przesunięciom. Dokument ten szczegółowo analizuje program Human Landing System (HLS) i wskazuje na bariery technologiczne, które mogą zaważyć na dacie pierwszego od dekad załogowego lądowania.
Jednym z najbardziej zaskakujących wniosków raportu jest skuteczność NASA w zarządzaniu budżetem. Zastosowanie kontraktów o stałej cenie opartych na kamieniach milowych okazało się sukcesem w ograniczaniu wydatków państwowych. Od momentu przyznania kontraktu w 2021 roku, budżet SpaceX wzrósł o 253 miliony dolarów, co stanowi zaledwie 6% pierwotnej kwoty. W przypadku Blue Origin, która dołączyła do wyścigu później, wzrost wyniósł jedynie 13 milionów dolarów (poniżej 1%). Większość tych zmian wynikała z konieczności dostosowania lądowników do ewoluującej architektury reszty systemów Artemis.
Niestety, sukcesy finansowe nie idą w parze z dotrzymywaniem terminów. Jak wynika z dokumentu OIG, prace SpaceX nad lądownikiem Starship są opóźnione o co najmniej dwa lata, a eksperci spodziewają się dalszych poślizgów. Z kolei lądownik Blue Moon od Blue Origin, który pierwotnie miał zadebiutować podczas misji Artemis 5, notuje już co najmniej ośmiomiesięczne opóźnienie. To stawia NASA w trudnej sytuacji, wymuszając rewizję planów dotyczących kolejnych misji księżycowych.
Tankowanie w kosmosie
Największą barierą technologiczną dla obu firm jest zarządzanie płynami kriogenicznymi (CFM) w warunkach mikrograwitacji. Zarówno Starship, jak i Blue Moon, opierają się na koncepcji orbitalnych stacji paliw, co wymaga transferu ogromnych ilości ciekłego tlenu, metanu lub wodoru między pojazdami na orbicie okołoziemskiej. NASA uznaje to za ryzyko najwyższego stopnia. Szczególnie krytyczny jest test transferu paliwa między dwoma Starshipami. Pierwotnie planowany na marzec 2025 roku, został już oficjalnie przesunięty na marzec 2026 roku, a obecne tempo prac sugeruje, że nawet ta data może być trudna do dotrzymania.
Wizja SpaceX zakłada wykorzystanie Starshipa jako ogromnego depozytu paliwa na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO). Aby go napełnić, firma Muska musiałaby wykonać „ponad 10” lotów tankowców, startujących co sześć dni z Florydy i Teksasu. Cały proces tankowania musiałby rozpocząć się na ponad 200 dni przed wystrzeleniem załogi. Blue Origin proponuje podobny schemat z wykorzystaniem tzw. „transportera” wynoszonego rakietą New Glenn, który byłby dotankowywany na różnych etapach podróży ku Księżycowi.
Ryzykowne innowacje i brak kontroli manualnej
Raport OIG zwraca uwagę na unikalne ryzyka konstrukcyjne Starshipa. Ze względu na swoje ogromne rozmiary, kabina załogowa znajduje się aż 35 metrów nad powierzchnią Księżyca. Oznacza to, że astronauci będą musieli korzystać z windy, aby zejść na grunt i wrócić do statku. NASA klasyfikuje to jako krytyczne zagrożenie – w przypadku awarii windy załoga nie posiada obecnie alternatywnej drogi powrotnej do kabiny. Absurd!
Dodatkowym punktem spornym między NASA a SpaceX jest kwestia sterowania manualnego. Agencja, powołując się na doświadczenia z programu Apollo, wymaga, aby astronauci mieli możliwość ręcznego przejęcia kontroli nad lądowaniem. SpaceX opiera się tej wizji, stawiając na pełną automatyzację. Eksperci martwią się również o to, że potężne silniki lądowników mogą wzbić w górę chmury pyłu i odłamków skalnych (regolitu), co grozi uszkodzeniem czujników lądowania lub samej obudowy statku.
Nowa architektura misji Artemis 3
W obliczu tych trudności, NASA ogłosiła niedawno zmianę założeń misji Artemis 3. Zamiast lądowania na Księżycu, misja ta, planowana na połowę 2027 roku, ma stać się testem na niskiej orbicie okołoziemskiej (LEO). Statek Orion ma tam zadokować do lądowników Starship lub Blue Moon, aby sprawdzić systemy podtrzymywania życia i procedury dokowania. Pierwsze próby lądowania zostały przesunięte na misje Artemis 4 (początek 2028 r.) oraz Artemis 5 (koniec 2028 r.).
Inspektorzy NASA skrytykowali jednak podejście agencji do testów bezzałogowych. Raport podkreśla zasadę „Test Like You Fly” (testuj tak, jak latasz), wskazując, że planowane testy demonstracyjne bez załogi nie obejmą wszystkich systemów lądowników i nie odwzorują pełnego profilu lotu. Bez rzetelnych testów w środowisku zbliżonym do rzeczywistego, powrót ludzi na Księżyc pozostaje obarczony wysokim stopniem niepewności technologicznej i operacyjnej. Wystarczy tutaj przytoczyć wymóg posadzenia lądownika na powierzchni Księżyca, ale już brak wymogu jego automatycznego startu z Księżyca.
