W świecie misji kosmicznych, gdzie precyzja jest kluczowa, niespodziewane obroty mogą zaważyć na losach całego przedsięwzięcia. Tak właśnie stało się z LINK-iem, specjalistycznym statkiem kosmicznym firmy Katalyst Space, który miał za zadanie ocalić cenny teleskop kosmiczny NASA przed przedwczesną śmiercią w płomieniach. Teraz, zamiast zbliżać się do swojego celu, LINK sam walczy o stabilność wirując w przestrzeni kosmicznej bez żadnej kontroli.
Misja LINK to niecodzienne przedsięwzięcie, mające na celu wydłużenie życia kosmicznego obserwatorium Neil Gehrels Swift, należącego do NASA. Teleskop Swift, funkcjonujący już od 21 lat, nie posiada własnego systemu napędowego zdolnego do utrzymania stabilnej orbity. W efekcie, rzadka atmosfera ziemska na niskiej orbicie oraz wzmożona aktywność słoneczna przyczyniają się do gwałtownego spadku jego wysokości. Katalyst Space, na podstawie kontraktu podpisanego z NASA we wrześniu ubiegłego roku, miała zaprojektować, zbudować, przetestować i wysłać LINK-a, aby w ciągu niespełna roku dotarł do Swifta, zbliżył się do niego, przechwycił, a następnie podniósł jego orbitę.
Niespodziewany obrót spraw
Jednak zamiast kontynuować przygotowania do kluczowego zbliżenia, LINK znalazł się w ostatnich dniach w poważnych tarapatach. W miniony weekend statek kosmiczny zaczął niekontrolowanie wirować. Wstępne dochodzenie wykazało, że dwa z trzech kół reakcyjnych LINK-a przestały działać. Dodatkowo, system zimnych gazów, który również odpowiada za kontrolę położenia, również doświadczył częściowej utraty funkcjonalności.
Warto tutaj dodać, że to nie pierwszy raz, kiedy LINK boryka się z problemami z kontrolą położenia. Wcześniej, podczas fazy uruchamiania, firma Katalyst zgłaszała problem z jednym z kół reakcyjnych, który jednak udało się rozwiązać dzięki aktualizacjom oprogramowania. Obecna sytuacja jest jednak znacznie poważniejsza.
Walka o stabilność
Mimo krytycznej awarii, LINK wciąż pozostaje „power positive” i utrzymuje komunikację z zespołem Katalyst Space. Większość pozostałych podsystemów działa zgodnie z oczekiwaniami. Inżynierowie natychmiast przystąpili do działania, a ich priorytetem jest teraz zatrzymanie wirowania statku za pomocą elektrycznych silników napędowych. Architektura napędowa LINK-a obejmuje trzy silniki elektryczne zasilane ksenonem, które były już wcześniej uruchamiane podczas fazy testów.
Misja LINK rozpoczęła się obiecująco. Statek został wystrzelony 3 lipca na rakiecie Northrop Grumman Pegasus XL, którą wyniesiono z samolotu Stargazer nad Południowym Pacyfikiem. Po starcie LINK nawiązał komunikację i rozpoczął fazę uruchamiania, testując swoje systemy zasilania, awioniki, napędu, sensorów i nawigacji. Przed ostatnią awarią LINK był mniej więcej w połowie tej fazy i przygotowywał się do podróży w kierunku Swifta.
Co dalej z misją ratunkową NASA?
Kiedy LINK odzyska stabilność, Katalyst Space planuje dokonać ponownej oceny statku i zaktualizować jego systemy naprowadzania, nawigacji i kontroli (GNC), aby działały w nowej konfiguracji. Następnie, we współpracy z NASA, zostanie podjęta kluczowa decyzja: czy bezpieczne jest kontynuowanie planowanego zbliżenia i przechwycenia teleskopu Swift. Cała misja, która miała być śmiałym aktem kosmicznego ratownictwa, teraz sama stoi pod znakiem zapytania, a kosmiczny holownik najpierw musi uratować samego siebie.
