Orbita okołoziemska staje się coraz bardziej zatłoczona. Obok działających satelitów krążą tam tysiące fragmentów nieaktywnych sond kosmicznych, zużytych stopni rakiet i odłamków po dawnych kolizjach. Nawet niewielki element, o średnicy kilku centymetrów, może stanowić poważne zagrożenie dla funkcjonujących satelitów. Dla operatorów kosmicznych ryzyko zderzenia to już nie teoria, lecz codzienna rzeczywistość.
Wspieraj Puls Kosmosu na Patronite.pl
Właśnie temu wyzwaniu stawia czoła Europejska Agencja Kosmiczna (ESA) poprzez Program Bezpieczeństwa Kosmicznego, koordynowany przez Europejskie Centrum Operacji Kosmicznych (ESOC) w Darmstadt. Jego celem jest rozwój technologii pozwalających na precyzyjne śledzenie obiektów, przewidywanie trajektorii i zapobieganie groźnym kolizjom. Jednym z kluczowych punktów tej strategii jest obserwatorium Izaña, położone wysoko na Teneryfie.
Na terenie tego ośrodka działają dwie nowoczesne stacje laserowego pomiaru odległości – Izaña-1 i Izaña-2. Z zewnątrz wyglądają jak dwie białe kopuły, ale ich możliwości wykraczają daleko poza standardową obserwację. Zbudowana przez niemiecką firmę DiGOS stacja Izaña-2 współpracuje z bliźniaczą Izaña-1, tworząc unikalny poligon doświadczalny dla ESA.
Ich technika polega na laserowym pomiarze odległości. Izaña-2 wysyła w niebo impulsy światła laserowego, które odbijają się od satelitów lub odłamków. Choć do detektora dociera zaledwie kilka fotonów, stacja Izaña-1 potrafi je zarejestrować i przekształcić w niezwykle dokładne pomiary. Dzięki temu naukowcy mogą obliczać trajektorie obiektów orbitalnych z wyjątkową precyzją – a to podstawa dla niezawodnych systemów unikania kolizji i skutecznego zarządzania ruchem kosmicznym.
ESA nie ogranicza się jednak do obserwacji. W ramach projektu OMLET (Orbital Maintenance via Laser Momentum Transfer) agencja rozwija koncepcję wykorzystania laserów do aktywnego wpływania na ruch obiektów w przestrzeni. Program koncentruje się na dwóch zastosowaniach: dostarczaniu prognoz orbitalnych na żądanie, czyli tzw. efemeryd, oraz opracowywaniu metod unikania kolizji poprzez laserowy transfer pędu.
Ta druga idea może całkowicie odmienić podejście do zarządzania ryzykiem w kosmosie. Obecnie to satelity muszą wykonywać manewry, zużywając cenne paliwo i skracając swoją żywotność. W przyszłości to odłamki mogą być delikatnie „szturchane” wiązką lasera, co pozwoli na subtelną korektę ich toru lotu i uniknięcie groźnych zderzeń. Choć wciąż eksperymentalna, technologia ta niesie ogromny potencjał dla utrzymania orbity w czystości.
Działania prowadzone na Teneryfie pokazują, jak ESA łączy badania naukowe z potrzebami przemysłu kosmicznego. Precyzyjne dane orbitalne, innowacyjne metody unikania kolizji i wspieranie firm w komercjalizacji nowych technologii sprawiają, że Europa staje się jednym z liderów w dziedzinie bezpieczeństwa kosmicznego. Stawka jest niebagatelna – chodzi nie tylko o ochronę infrastruktury wartej miliardy euro, ale także o zapewnienie, by przestrzeń kosmiczna pozostała bezpiecznym i zrównoważonym środowiskiem na kolejne dekady.
Źródło: ESA