Koniec misji InSight zbliża się wielkimi krokami

To już cztery lata odkąd sonda InSight wylądowała na powierzchni Marsa i rozpoczęła nasłuch wnętrza planety za pomocą niezwykle czułego sejsmometru SEIS. Piątego roku jednak już nie będzie. Warstwa pyłu na panelach słonecznych lądownika skutecznie uniemożliwia zasilanie instrumentów. Misja zatem w ciągu kilku miesięcy dobiegnie końca.

Warto jednak pamiętać, że nawet jeżeli lądownik InSight zamilknie i przestanie przesyłać na Ziemię dane, to informacje zgromadzone w ciągu ostatnich czterech lat będą analizowane przez naukowców jeszcze przez długie lata. Można zatem śmiało założyć, że dzięki tej niezwykle udanej misji, nasza wiedza o budowie wnętrza Czerwonej Planety będzie się poprawiała jeszcze przez długie lata.

Mars miał być cichy

Brak pola magnetycznego wskazujący na brak ciekłego jądra w centrum planety oraz brak tektoniki płyt na Marsie pozwalały naukowcom zakładać, że wnętrze Marsa w przeciwieństwie do wnętrza Ziemi jest ciche. Kosmos jednak potrafi nas zaskakiwać. Tak też było i tym razem. Niezwykle czuły sejsmometr SEIS w toku swojej misji na powierzchni Marsa zarejestrował ponad 1300 wstrząsów sejsmicznych. O ironio, najsilniejszym z nich był wstrząs zarejestrowany zaledwie dwa tygodnie temu. Czwartego maja 2022 r. InSight zarejestrował wstrząs o sile 5 magnitudo.

Można powiedzieć, że udało mu się tego dokonać w ostatniej chwili, bowiem sejsmometr zostanie wyłączony już za kilka tygodni, jeszcze w czerwcu. Po tym momencie naukowcy będą sprawdzali jeszcze poziom zapasów energii na pokładzie lądownika, być może wykonają jeszcze kilka pożegnalnych zdjęć otoczenia lądownika i tyle. Do końca 2022 roku lądownik zamilknie całkowicie.

Bezpośrednią przyczyną zakończenia misji jest gruba warstwa pyłu na powierzchni obu paneli słonecznych służących do zasilania lądownika. Szanse na to, że nagle jakiś podmuch wiatru zdmuchnie pył i przywróci wydajność lądownika praktycznie nie ma. Nie jest jednak tak, że jest to dla naukowców jakieś zaskoczenie.

Już na etapie planowania misji zakładano, że mniej więcej po czterech latach panele słoneczne staną się bezużyteczne. Warto tu pamiętać, że podstawowa misja lądownika planowana była na dwa lata. Nie jest zatem tak, że InSight przedwcześnie kończy swoją misję. Jest dokładnie odwrotnie. Zrobił dwa razy więcej niż planowano.

Dlaczego nie ma wycieraczki?!

Pył na jednym z paneli słonecznych lądownika InSight

Zazwyczaj w takiej sytuacji pojawia się natychmiast pytanie: to nie można było jakiejś zmiotki czy wycieraczki zamontować na panelach? Ile by to kosztowało? Trzy dolary?

Odpowiedź jest zwykle bardzo prosta: przy projektowaniu misji kosmicznej każdy element musi być przygotowany zgodnie z wyśrubowaną specyfikacją. Co więcej, im więcej na pokładzie lądownika jest komponentów, tym większe ryzyko problemów. Co więcej, dodanie jednego komponentu ogranicza liczbę instrumentów naukowych, które można zainstalować na pokładzie takiego lądownika. Szybki rachunek zysków i strat w takiej sytuacji zazwyczaj wskazuje, że bardziej opłaca się umieścić więcej instrumentów naukowych, które nawet w krótszym czasie zbiorą więcej informacji naukowych.

Kiedy InSight zamilknie, liczba aktywnych robotów na powierzchni Marsa zmniejszy się o jeden. Przy pracy pozostaną tam łaziki Perseverance, Curiosity i Zhurong. Na początku 2023 r. miał do nich dołączyć pierwszy europejski łazik Rosalind Franklin. Tak się jednak nie stanie. Misja łazika przygotowywana była wspólnie przez Europejską Agencję Kosmiczną i Roskosmos. Na skutek inwazji Rosji na terytorium Ukrainy, współpracę zerwano, a łazik trafił do magazynu. Aktualnie przedstawiciele ESA przekonują, że łazik może polecieć na Marsa dopiero w 2026 lub nawet 2028 roku.


Obserwuj nas w Wiadomościach Google


Radek Kosarzycki

Popularyzator astronomii. Kulturalny cham. Od 2015 r. codziennie pisze i mówi o kosmosie na Pulsie Kosmosu. Od 2020 r. pisze o kosmosie także na najlepszym polskim portalu technologicznym Spider's Web.